REKLAMA
PARTNER PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Centra handlowe nie mogą "zamykać się" na miasta

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 26 mar 2014 14:33
Centra handlowe nie mogą "zamykać się" na miasta
Marek Arciszewski, współwłaściciel, Studio Quadra

Na świecie jest wiele przykładów tego, jak centra handlowe zmieniały się, wrastały w tkankę miejską i pozytywnie oddziaływały na społeczność. W Polsce tego typu inwestycje rzadko pełnią taką rolę - mówi w rozmowie z Propertydesign.pl Marek Arciszewski, współwłaściciel, Studio Quadra.

REKLAMA

Jak podkreśla Marek Arciszewski, jednym z pierwszych modernistycznych centrów handlowych, które miały duże znaczenie dla rozwoju i ożywienia miasta, jest Eaton Centre w kanadyjskim Toronto. Inwestycja połączyła wiele funkcji - biurowe, przestrzeń publiczną oraz handel. W późniejszych latach, wraz z rozwojem miasta, kompleks został włączony w system podziemnych pasaży pieszych. Dziś Eaton Centre to kilkusetmetrowej długości oszklona galeria, stanowiąca jedną z ulic, która łączy dwie arterie w mieście. Stanowi znaczącą część tkanki miejskiej.

- W Polsce wielkie kompleksy rzadko pełnią taką rolę. Na przykład warszawskie Złote Tarasy są budynkiem wielofunkcyjnym, dobrze zlokalizowanym, połączonym z Dworcem Centralnym, ale jednocześnie nie tworzą rozległej tkanki miejskiej, są „zamknięte” na przyległe ulice, nie do końca przechodzą w pasaże dla pieszych - podkreśla Marek Arciszewski.

Na pytanie, kto jest winny takiej sytuacji, architekt odpowiada, że tego typu inwestycje są bardzo złożone, mają wielu decydentów i koncepcji, często są polem sprzecznych interesów. - Na etapie budowy Złotych Tarasów zarówno najemcy, eksperci rynku nieruchomości, jak i opinia społeczna zakładali, że rola tego obiektu będzie istotniejsza dla życia miasta - zaznacza i dodaje, że mimo wszystko centrum funkcjonuje bardzo dobrze. Jest jednak bardziej punktem docelowym dla pieszych, niż obiektem, przez który przechodziliby i szli dalej, czyli „żyjącym” punktem w mieście.

Arciszewski zwraca uwagę, że rolę tętniącego życiem miejsca miały też odgrywać warszawskie Domy Towarowe Centrum. - Sprzyjał temu pierwotny, modernistyczny projekt. Efekt jest jednak zgoła inny. Powód? Inwestycja nie do końca została dobrze przeprowadzona, a Pasaż Wiecha miał i ma swoje problemy do dziś. Obiekty nie są połączone z ul. Chmielną, Nowym Światem… Od frontu rozciągają się wzdłuż pełnej ludzi ul. Marszałkowskiej, a od strony pasażu Wiecha - są martwe - tłumaczy Marek Arciszewski.

Zdaniem architekta zadania, jakie stoją przed projektantami takich nieruchomości, są bardzo trudne. Wymagają współpracy wielu instytucji i społeczności, które są zainteresowane terenem, i które przy nim funkcjonują – zarówno indywidualnych mieszkańców, jak i spółdzielni, inwestorów czy deweloperów. - Wymaga to pokory, negocjacji, innowacyjnego patrzenia, chęci współdziałania. Na świecie jest wiele przykładów tego, jak centra handlowe zmieniały się, jak wrastały w tkankę miejską i w jaki sposób pozytywnie oddziaływały na społeczność zarówno lokalną, jak i odwiedzających. Z ostatnich można wymienić Trinity Leeds w Anglii - podsumowuje.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY