EEC: Na ile urbanistyka może mieć dobry wpływ na to, co jest w naszym otoczeniu?



portalsamorzadowy.pl - 15-05-2019 13:01


Kto powinien decydować o zagospodarowaniu przestrzennym? Na ile urbanistyka może mieć dobry wpływ na to, co jest w naszym otoczeniu? Co zrobić, by przestrzeń publiczna była lepsza, kto ma o tym decydować? Na te pytania odpowiadali uczestnicy debaty "Urbanistyka, przestrzeń, prawo" odbywającej się w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

- O zagospodarowaniu przestrzeni publicznej nie może decydować tylko jeden czynnik - inwestor, burmistrz czy inny urzędnik - mówi Agnieszka Kaczmarska z Rady Społeczno-Gospodarczej.

- Nikt z nas nie jest nieomylny, zresztą o przestrzeni publicznej decyduje już nie tylko np. estetyka, ale i efektywność energetyczna i inne czynniki. Dobrze jest też, gdy mamy jakiś wybór, gdy jest więcej niż jeden projekt - mówi.

- Obecnie wszyscy przemieszczamy się, bywamy na tzw. „zachodzie”, obserwujemy go, więc widzimy że pomimo różnych regulacji, w Polsce jest pod tym względem bardzo źle - zauważa architekt i urbanista Tomasz Konior.

- Gdzieś cały ten wysiłek włożony w zagospodarowywanie przestrzeni publicznej ucieka po drodze. Czynników wpływających na rezultat jest zbyt dużo - mówi. I dodaje, że o przestrzeni decydują i budżet, i sprzeczne interesy właścicieli czy sąsiadów.

Pytany o poprawę mówi: - W szerokim spektrum najważniejsza jest edukacja. Należy jak największy wysiłek wkładać w tłumaczenie innym, że procesy w przestrzeni są często procesami trwałymi.

Zgadza się z nim Zbigniew Maćków, architekt z Maćków Pracownia Projektowa.

- Kategorycznym zadaniem jest rozszerzanie świadomości społecznej - zaznacza. Dopytywany o szczegóły, dodaje, że może się to odbywać np. przez przedefiniowanie pojęć.

- Studenci na uczelniach uczą się projektować budynki , które w ogóle nie powinny być budowane z powodów ekonomicznych - mówi.

- Powinniśmy wykonać pracę u podstaw i pewne zjawiska zdefiniować. Zdać sobie sprawę, że wszystkiego się mieć nie da. Rozszerzanie świadomości, edukacja, owszem, ale ze zdaniem sobie sprawy, że np. stoimy na progu katastrofy ekologicznej - wyjaśnia.

Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, zwraca uwagę, że brak jest narzędzi prawnych, że samorządy nie są w stanie z tego powodu powstrzymać suburbanizacji.

- Użytkownicy chcą coraz tańszych mieszkań w miastach, ale nie myślą już o tym, że trzeba budować przedszkola, sklepy, a miasto nie może narzucić deweloperowi wybudowania tych obiektów. Przepisy wiążą nam ręce – mówi.

Pytany o poprawę jakości przestrzeni publicznej podkreśla, że miasta, zagospodarowując przestrzeń, powinny myśleć o przyszłych pokoleniach.

- Powinien być czynnik, który ten problem kontroluje - podkreśla Olszewski.

Piotr Uszok, były już prezydent Katowic, zwraca uwagę, że ludzie narzekają często przez pryzmat tego, co nas cieszyło przed laty.

- Kiedyś każdy prezydent zabiegał o biurowce, centra handlowe, powstawały wyspy mieszkaniowe, handlowe. Odeszło się od podstawowych zasad budowania miast. Teraz zostały „zawalające” przestrzeń. Musimy naprawiać to, co się wówczas stało, nawet jeśli nie mamy jeszcze odpowiednich narzędzi – mówi.

Dodaje, że w Korei Płd. w 2002 roku zaczęto budować dzielnicę jednego z miast. - Wartość obiektu, to 35 mld dolarów, powierzchnia to 9 mln m kw. i zero samochodów. 40 proc. dzielnicy to zieleń. My też mamy potencjał, by podobne przestrzenie realizować - dodaje.

Artykuł powstał na bazie debaty podczas panelu pn. "Urbanistyka, przestrzeń, prawo" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.