REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 10 kwi 2018 09:24
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków_1998 fot. mat. prasowe IKEA
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?
IKEA Kraków ma już 20 lat. Pamiętacie, jak robiło się zakupy pod koniec lat 90.?

Prawie w każdym domu znajdziemy coś z IKEI. Ale w 1998 roku, gdy w Krakowie otwierano pierwszy sklep tej sieci w południowej części naszego kraju, mało kto wiedział, co to jest szwedzki design. Ciekawość była tak ogromna, że pierwsi klienci pojawili się już 3 dni przed otwarciem. Rozbili namioty i nocowali przed sklepem. Pracownicy IKEA przynosili im klopsiki z restauracji.

REKLAMA

Pierwszy w południowej Polsce sklep IKEA znajdował się dokładnie w tym samym miejscu, co teraz. Był jednak prawie trzy razy mniejszy. Na powierzchni 11 tys. mkw. dostępnych było 6 tys. artykułów. Mimo że dziś ich liczba wydaje się dość skromna, w tamtych czasach oferta robiła spore wrażenie.

Namioty przed sklepem i szał na ręczniki

W dniu otwarcia było mnóstwo promocyjnych ofert. Prawdziwym hitem okazała się jednak darmowa sofa dla pierwszego klienta. Niektórzy, aby nie przegapić okazji, rozbili przed sklepem namioty.

- Czekali aż 3 doby. W nagrodę za wytrwałość, przez cały okres oczekiwania, serwowaliśmy im darmowe posiłki z restauracji – wspomina Magdalena Gorecka-Przepolska, specjalista ds. marketingu, IKEA Kraków.

To była środa. Otwarcie zaplanowano na godz. 9.00, ale kolejka zaczęła się ustawiać już od 4.00 w nocy. Prawdziwe tłumy pojawiły się jednak o świcie. Do wjazdu na parking tworzyły się ponad kilkukilometrowe korki, a w kolejce do wejścia ustawiło się kilkanaście tysięcy osób.

- Ze względu na ich bezpieczeństwo rozstawiliśmy specjalne barierki organizujące ruch. Co najmniej jak przed koncertem zagranicznej gwiazdy – wspomina Sławomir Łysek, kierownik ds. technicznych, IKEA Kraków. – Większość ludzi przyszła pooglądać. Byli zaskoczeni, że wszystkie produkty są na wyciągnięcie ręki, że można usiąść w fotelu, położyć się na sofie, każdy artykuł można dotknąć, sprawdzić.– dodaje Sławomir Łysek.

Nowoczesne i funkcjonalne meble oraz ciekawe i barwne dodatki wyróżniały się na rynku. Ze względu na ograniczoną zasobność portfela kupowano jednak głównie dodatki. Od początku powodzeniem cieszyły się akcesoria kuchenne, wszelkie tekstylia i kultowe dziś stoliki LACK. Z półek błyskawicznie znikały garnki, sztućce oraz charakterystyczne masywne szklanki i kubki, które do dziś goszczą w wielu barach mlecznych. Największą popularnością cieszyły się jednak ręczniki sprzedawane na wagę.

- Ręczniki robiły prawdziwą furorę. Promocyjna cena spowodowała, że nie nadążaliśmy z ich donoszeniem z magazynu. W ciągu zaledwie kilku godzin sprzedaliśmy wszystkie – wspomina Barbara Turaczyk, pracownik Działu Odzyskiwania Towarów, IKEA Kraków.

Dzieci śpiące w kulkach

IKEA Kraków od początku starała się być przyjazna rodzinom. Pod koniec lat 90-tych nie było jednak jeszcze popularnej dziś Smalandii. Jej miejsce pełnił basen z kulkami, który dziś nazwalibyśmy po prostu „kulkolandią”. Było to jedno z pierwszych takich miejsc w Krakowie i do tego zupełnie bezpłatne. Pokój zabaw znajdował się na terenie restauracji, dzięki czemu rodzice mogli zjeść, mając na oku bawiące się maluchy. Choć w tych czasach IKEA nie zapewniała jeszcze opieki nad dziećmi, niektórym rodzicom zdarzało się zostawiać tam swoje maluchy i udać się na zakupy do pobliskiego Makro. Nieraz dzieci były tak zmęczone świetną zabawą, że ucinały sobie w bawialni drzemkę.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY