REKLAMA
PARTNER PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji

  • Autor: Wojciech Gepner
  • 18 paź 2016 10:34
Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji
XV Biennale Architektury w Wenecji
Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji
Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji
Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji
Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji
Impresje z XV Biennale Architektury w Wenecji

„Reporting from the front” – takie hasło przewodnie dla tegorocznego la Biennale di Venezia zaproponował jego kurator – Alejandro Aravena, zachęcając architektów z całego świata do debaty o przyszłości architektury.

REKLAMA

Plakat zapraszający na wystawę przedstawia surrealistyczną scenę – kobieta, stojąc na aluminiowej drabinie, wypatruje czegoś na skalistej pustyni. To zdjęcie niemieckiej archeolog - Marii Reiche, badaczki tajemniczych, czytelnych jedynie z dużej wysokości, słynnych rysunków z płaskowyżu Nazca.

Wyzwanie rzucone przez kuratora zostało przyjęte - architekci z całego świata weszli, jak Reiche, na wyższy poziom i rozejrzeli się, często odchodząc bardzo daleko od swojej podstawowej dziedziny. Dzięki temu dyskusja, która miała dotyczyć architektury, stała się szersza i wielowymiarowa, a na wystawie pojawiło się wiele tematów trudnych, takich jak ubóstwo, nierówności społeczne, wyzysk, chciwość czy degradacja środowiska.

Słowo „architecture” pojawia się w Wenecji rzadko, znacznie częściej zamiast niego można zobaczyć „space”, szczególnie okraszone przymiotnikiem „public”. W pawilonach narodowych unosi się duch rewolucji materializowany zarówno wzniosłymi hasłami, jak i gadżetami typowymi dla masowych protestów: są transparenty, napisy na murach, sztandary i tekturowe tablice, za pomocą których uczestnicy pikiet zwykli eksponować swoje żądania. W sposób najbardziej jaskrawy zademonstrowali to, z wrodzoną tylko sobie subtelnością, Rosjanie: sierp, młot, gwiazda czerwona i Lenin prowadzący tłumy ku zwycięstwu. Ale inni wcale nie pozostali w tyle – większość ekspozycji można podpisać jednym z haseł rewolucji francuskiej: liberté, égalité, fraternité, a do wszystkich można dodać jeszcze jedno słowo, najlepiej chyba charakteryzujące tegoroczne biennale: contestation.

Pawilon polski zaprezentował wystawę „Fair building” – na której młodzi architekci, we współpracy
z Narodową Galerią Sztuki Zachęta, przygotowali instalację o - najmniej docenianej w procesie powstawania budynku – roli robotnika budowlanego; trudnej, niewdzięcznej i niebezpiecznej.

Wystawa stanowi kontrę dla uprawnionych, aczkolwiek kontrowersyjnych wypowiedzi Patricka Schumachera, partnera w biurze Zahy Hadid, który swego czasu odciął się od kwestii etycznych stwierdzając, że rolą architekta jest dawanie formy, a o jakichkolwiek kwestiach moralnych w ogóle nie może być mowy. W kontekście instalacji „Fair building”, innych prezentacji biennale i w ogóle całego współczesnego dyskursu jego słowa brzmią arogancko i niezwykle archaicznie.

Kuratorzy polskiej wystawy zaprezentowali reportaże z placu budowy (zdjęcia kręcono m.in. na warszawskim Q22) stawiając pytanie: dlaczego budynki nie mają znaku „fair trade”? Temat wykracza daleko poza „zakres obowiązków” architekta i można mieć nadzieję, że zapoczątkuje dyskusję wszystkich uczestników procesu deweloperskiego.

Innym polskim akcentem była pokazana w głównym pawilonie weneckiego Arsenału wystawa „Let’s talk about garbage” w sugestywny sposób (filmy z gigantycznych wysypisk śmieci w Indiach) uświadamiająca skalę problemu. Choć nie da się wprost porównać robotników na polskich budowach do grzebiących w śmieciach indyjskich pariasów, to jednak wyczuwa się wspólny mianownik obu polskich prezentacji.





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY