REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Paradoksy małej architektury

  • Autor: portalsamorzadowy.pl
  • 29 lut 2016 15:01
fot. Fotolia

Już w samym terminie „mała architektura” kryje się pułapka. Bo jak poważnie traktować coś, co z samej definicji jest małe, czyli mniej istotne od wielkich prestiżowych, architektonicznych projektów? Być może to właśnie jest przyczyną, dla której w naszej przestrzeni publicznej tyle jest bylejakości i drobnych, choć jakże irytujących, architektonicznych bubli: niewygodnych ławek parkowych, nieprzydatnych do niczego stojaków na rowery, świecących nie tam, gdzie trzeba latarni ulicznych, czy wiat przystankowych, które przed niczym nie chronią.

REKLAMA

– Faktycznie termin „mała architektura” sugeruje, że to coś mało poważnego. Tymczasem z punktu widzenia przeciętnego użytkownika to ona właśnie jest najważniejsza w mieście. Ponad 70 procent projektów w budżetach obywatelskich to były te, które dotyczyły przestrzeni publicznych – podkreśla Paweł Wyszomirski, prezes fundacji Napraw Sobie Miasto.

A zatem mamy do czynienia z paradoksem: w postrzeganiu i ocenie przestrzeni publicznej mała architektura jest ważna, ale przy kształtowaniu tejże przestrzeni jakoś tego nie widać. Często mała architektura traktowana jest jako swego rodzaju „techniczny dodatek”, co sprawia, że w procesie inwestycyjnym poświęcane jest jej niewiele uwagi.

– Tam, gdzie jest to element większej całości, tam jeszcze w przypadku małej architektury jest jakiś ład – projektanci projektując obiekt kubaturowy, aranżują też przestrzeń wokół. Najczęściej to jest jednak łatanie dziur – przyznał Marcin Bazylak, pełnomocnik prezydenta miasta Dąbrowa Górnicza.

Owo łatanie dziur nieraz zresztą należy rozumieć bardzo dosłownie, gdyż obiekty małej architektury często ulegają wymianie ze względu na zużycie czy akty wandalizmu.

– Np. w przypadku placów zabaw największym problemem jest… zużywanie – stwierdził wprost Hubert Wąsek, prezes częstochowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.

A to oznacza, że mała architektura musi łączyć estetykę i trwałość, być bardziej praktyczna niż ekstrawagancka, a przy tym kosztować możliwie niewiele. I być może tego - projektując - należy szukać.

– Cena jest ważna, ale najważniejsza jest użyteczność – mówi Marcin Bazylak.

– Rozpatrując ten problem nie przypisywałbym winy tylko samorządowcom. To generalnie pokłosie tego, jak my traktujemy miasto. Rzeczy duże to suma drobiazgów, a lampa czy kosz na śmieci to także element miejskiego krajobrazu. Choć i tak jest lepiej niż kiedyś. Pamiętam, co się działo 25 lat temu – dopowiedział Bogusław Hajda, architekt, urbanista i członek Stowarzyszenia Forum Rewitalizacji. Jego zdaniem sposobem na zapewnienie obiektom małej architektury większej trwałości jest sprawienie, aby przestrzeń publiczna integrowała jak najwięcej osób.

Czytaj więcej: Paradoksy małej architektury: łatanie dziur czy najważniejszy element miasta?

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY