REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Rewitalizacja po łódzku i... ludzku

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 08 mar 2017 14:24
Rewitalizacja po łódzku i... ludzku
fot. shutterstock

Choć od uchwalenia ustawy o rewitalizacji mija już półtora roku, nie gasną emocje związane z niektórymi jej zapisami. Zwłaszcza w Łodzi, gdzie obecnie krystalizuje się kształt Specjalnej Strefy Rewitalizacyjnej. Niektóre pozycje w nowym katalogu uprawnień gminy budzą kontrowersje wśród specjalistów z sektora nieruchomości. Które rozwiązania wyszły na plus, a co należałoby poprawić?

REKLAMA

Za zapis, który wywołuje sporo emocji i zdaniem ekspertów nie wpływa najlepiej na rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego, należy uznać Art. 11 Pkt. 5. ustawy. W myśl nowych przepisów gmina ma prawo do zachowania pierwokupu do wszystkich obiektów znajdujących się w ustanowionym obszarze rewitalizacji. Dotyczy to zarówno nieruchomości gruntowych, jak też „lokalowych”, podlegających normalnemu obrotowi handlowemu.

Z swoim zamyśle przepis stanowi dodatkowe wsparcie dla gmin we wdrażaniu procesów rewitalizacji obszarowej. Właściwie wykorzystany, może realnie pomóc w zmianie wizerunku i stanu atrakcyjnych lokalizacji, które uległy degradacji na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Jak podkreślają eksperci, taka formuła utrudni jednak transakcje w danym obszarze i wygeneruje dodatkowe ryzyko – nie tylko dla inwestorów komercyjnych, ale też osób zwyczajnie zainteresowanych kupnem mieszkania.

- W „najlepszym” przypadku prawo pierwokupu wydłuży okres przygotowania transakcji na rynku nieruchomości – ocenia Andrzej Szczepanik, Business Development Manager w firmie OPG Property Professionals. – Najgorszy scenariusz to sytuacja, w której pomimo wpłaty zaliczki za własność do danej nieruchomości, ta de facto zostanie przejęta przez gminę. Dodatkowe ryzyko może odstraszyć kupującego, a uzyskany efekt będzie odwrotny od zamierzonego – dodaje.

Ziemia odzyskana?

Rozmawiając o transakcjach w sektorze nieruchomości, warto także spojrzeć na zagadnienie od drugiej, publicznej strony. Zaniedbywane zabytki i leżące odłogiem budynki, w których prywatni właściciele upatrują jedynie inwestycję w atrakcyjny grunt, to problem wielu polskich miast. Większa decyzyjność po stronie gminy otwiera nowe możliwości w walce o ratowanie historycznych obiektów przed niszczeniem, a w konsekwencji – koniecznością rozbiórki.

Zdaniem ekspertów, rozszerzony zakres uprawnień gminy w obrębie Specjalnych Stref Rewitalizacji powinien zapewnić nowe instrumenty wywierania wpływu na opornych właścicieli.

Ułatwiony i przyspieszony proces wywłaszczenia oraz fakt, że w takim wypadku wartość nieruchomości ustala niezależny rzeczoznawca, może skłonić jej posiadacza do przeprowadzenia remontu lub sprzedaży innemu inwestorowi, z korzyścią dla ulegającego degradacji obszaru – wyjaśnia Michał Styś, Dyrektor Zarządzający OPG.

Rozwiązanie to nie jest jednak pozbawione furtek otwierających drogę potencjalnym nadużyciom. Zdaniem Michała Stysia, wartym rozważenia kierunkiem powinno być wprowadzenie podatku katastralnego.

- Doświadczenia krajów zachodniej Europy pokazują, że takie rozwiązanie sprzyja uchwalaniu miejscowych planów zagospodarowania i wspiera zrównoważony, oparty o racjonalną politykę przestrzenną rozwój miasta – tłumaczy.

Choć obciążenie fiskalne naliczane od wartości nieruchomości budzi pewne kontrowersje, istnieje sposób, aby jak najmniej wpływało na procesy rewitalizacyjne miasta. Podatek może osłabić skłonność właścicieli budynków do ich remontowania z obawy przed wzrostem ich wartości i obciążenia fiskalnego, dlatego dla lokali mieszkalnych należałoby przyjąć stawkę zredukowaną lub zerową, czyli neutralną dla większości właścicieli mieszkań – dodaje Michał Styś.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY