REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

"Tu było, tu stało" - nowa strona o znikających warszawskich zabytkach

  • Autor: PAP
  • 22 mar 2017 12:25
fot. pixabay.com

Supersam, Parowozownia, koszary na 29 Listopada, Pawilon Chemii, domy handlowe Sezam czy Smyk - to niektóre cenne obiekty architektoniczne, których już nie ma na mapie stolicy. Właśnie ruszyła strona internetowa "Tu było, tu stało" dokumentująca znikającą architekturę Warszawy.

REKLAMA

"Tu było, tu stało" to inicjatywa, która narodziła się w 2010 r. z refleksji nad jakością przemian w architekturze Warszawy po 1989 r. - początkowo jako mapa internetowa dokumentująca warszawskie budowle, które prezentowały wartość architektoniczną bądź historyczną, a zostały wyburzone lub przekształcone po 1989 r., takie jak Supersam, Fabryka Kamlera, Pawilon Chemia, czy Parowozownia. Do chwili obecnej wydano trzy edycje mapy "Tu było, tu stało. Znikająca architektura Warszawy po 1989 r."

"To co dzieje się w Warszawie od roku 1989, to jest równoległe burzenie na gigantyczną skalę i budowanie nowego miasta: nieskoordynowanego, chaotycznego i oddanego we władanie deweloperów. Straciliśmy kilka rzeczy wielkiej klasy z architektury historycznej jak Hotel Europejski, który przestał istnieć w dawnym, zabytkowym kształcie. Straciliśmy też najcenniejsze rzeczy z powojennego modernizmu, czyli przede wszystkim Cedet zwany też Smykiem i Supersam. Zatarte zostały niemalże do szczętu najwybitniejsze dzieła Jerzego Sołtana, jedynego polskiego ucznia Le Corbusiera, czyli kompleks Warszawianki, bar Wenecja na Woli i wnętrza dworca Śródmieście. Te wybitne w skali europejskiej realizacje zostały doprowadzone do stanu, kiedy ich struktury tak zostały zatarte, że trudno kogokolwiek przekonać o ich wartości" - mówił podczas wtorkowego spotkania z okazji uruchomienia strony internetowej "Tu było, tu stało" dr hab. Waldemar Baraniewski z warszawskiej ASP.

Czy można lepiej chronić warszawskie zabytki? Michał Krasucki, p.o. Stołecznego Konserwatora Zabytków podkreślał na wtorkowym spotkaniu, że nie jest to łatwa do rozwiązania sprawa.

"W ewidencji warszawskiej mamy około 12 tys. obiektów, z czego tylko 2 tys. to obiekty rejestrowe, objęte konkretna ochroną. Reszta to obiekty ewidencyjne, których stopień ochrony jest bardzo ograniczony. W myśl ustawy sprzed dwu lat konserwator zabytków praktycznie nie ma możliwości decydowania o tym, jak wygląda elewacja budynku do wysokości 25 metrów, zmian można dokonywać nie uzgadniając ich z nikim, tylko zgłaszając ich dokonanie do odpowiedniego urzędu" - mówił Krasucki.

Trudno też liczyć na wsparcie mieszkańców miasta, którzy, choć często przywiązani do dawnej architektury, przeważnie nie są w stanie przemówić w jej obronie jednym głosem. "To nie jest tak, że mamy jedną opinię publiczną - mamy ich wiele. Każde konsultacje społeczne prowadzone uczciwie pokazują, że społeczeństwo jest potwornie spolaryzowane. Byle decyzja dotycząca na przykład wycinki drzewa dzieli lokalną społeczność - połowa chce, połowa nie chce. To jest duży problem, bo w takiej sytuacji siłę ma ten, kto głośniej krzyczy. Trzeba opinie publiczną moderować, wpływać na nią" - mówił Krasucki.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY