REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo

×

Szukaj w serwisie

W wojnie drapaczy chmur nie ma wygranych

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 26 lut 2016 09:56
W wojnie drapaczy chmur nie ma wygranych
fot. Fotolia

Pragnienie budowania coraz wyższych obiektów towarzyszyła człowiekowi od zawsze. Stąd rozwinęła się architektura sakralna. Powstawanie budynków z coraz większą ilością kondygnacji przejawiało się też w architekturze mieszkaniowej. Prawdziwą rewolucją okazało się wynalezienie konstrukcji stalowej oraz pierwszej bezpiecznej windy, która została zaprezentowana na wystawie światowej w Nowym Jorku w 1853 r.

REKLAMA

Pierwszym budynkiem na świecie, który został nazwany wieżowcem, był The Home Insurance Building. Powstał w 1884 r. dzięki Williamowi Le Baron Jenney’owi. Budynek pierwotnie mierzył 42 metry, a po dobudowie – nawet 55 metrów. Niestety został zburzony w 1931 r., a na jego miejscu stoi dziś (z tablicą upamiętniającą swojego poprzednika) La Salle Bank Building.

Rozwój technologii w zakresie konstruowania budynków sprawił, że rywalizacja o miano budynku-rekordzisty nabrała niesamowitego tempa. Obecnie najwyższe wieżowce świata sięgają ponad 800 metrów, a na czele rankingu od kilku lat króluje Burj Khalifa (829 metrów). I wszystko wskazuje, że to zaledwie przedsmak tego, co nas czeka w najbliższych latach, ponieważ w planach są już kolejne budynki, których wysokość będzie przekraczała 1 kilometr. Najwyższy z nich – Nakheel Tower w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – ma sięgnąć 1200 metrów. Wciąż nasuwa się pytanie, czy ten wyścig w ogóle kiedyś się zakończy?

Warszawskie podwórko

Trudno spodziewać się, by na mapie stolicy pojawiły się w przyszłości aż tak wysokie obiekty, ale i w Warszawie nie brakuje wielu nowych budynków, np. wokół Ronda ONZ, których wysokość przekracza 200 metrów. Co ciekawe, pomimo upływu lat, rekord w tej kategorii wciąż należy jednak do jednego z najsłynniejszych symboli architektury socrealistycznej, czyli Pałacu Kultury i Nauki.

- Moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem dla Warszawy jest „plombować”, rewitalizować i uzupełniać pierzeję ulicy i zabudowę kwartału miejskiego, niż budować wysokie wieże biurowe – mówi urbanista Grzegorz Buczek, wykładowca Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, wiceprezes Towarzystwa Urbanistów Polskich. – Oczywiście im wyższy biurowiec, tym więcej możliwej do zaoferowania powierzchni biurowej, ale w samym centrum już teraz ilość pustych przestrzeni biurowych plasuje się na poziomie ok. 15 procent. Dużo lepiej jest zbudować kilka budynków biurowych do 20 tys. mkw., niż jeden o powierzchni 100 tys. mkw.  – przekonuje Buczek.

Giganty przytłaczają

Choć najwyższe piętra wieżowców oferują bez wątpienia piękne widoki, to jednak w skali całego miasta pozostają one gigantami, które nie są scalone z otoczeniem. Przy takiej różnicy wysokości sąsiadujących budynków człowiek może wręcz poczuć się zagubiony. Dlatego, wśród nowopowstających inwestycji, te najbardziej doceniane nie tylko przez inwestorów, ale też przez najemców, to mniejsze obiekty biurowe z powierzchnią do kilku lub kilkunastu tys. mkw., które swoją małą skalą nie przytłaczają użytkowników.

– Budynki wysokościowe częściej stanowią dominanty w mieście, natomiast niewielkie biurowce tworzą pierzeje i wyznaczają interesujące dla mieszkańców miasta przestrzenie publiczne. Moim zdaniem, jako urbanisty, stanowi to dużo większą wartość – dodaje Buczek.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY