Zabrzańskie muzeum górnicze planuje nową podziemną trasę turystyczną



PAP - 11-09-2018 11:36


Podziemną trasę turystyczną, odzwierciedlającą trud ratowników górniczych, planuje otworzyć w 2019 r. Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Nowa trasa będzie wymagała dużej sprawności fizycznej, dlatego dedykowana będzie m.in. miłośnikom sportów ekstremalnych.

Dyrektor muzeum Bartłomiej Szewczyk poinformował, że nowa trasa będzie wykorzystywała dostępną już infrastrukturę. Jak mówił, wstępna koncepcja zakłada oparcie trasy o model tzw. komór ćwiczeń, w jakich szkolą się ratownicy w stacjach ratowniczych.

"Tak jak ratownicy ćwiczą sytuacje trudne pod ziemią, akcje ratownicze, w takich warunkach będziemy chcieli puścić turystów. To będzie bardzo trudna trasa, wymagająca dużej sprawności fizycznej, dla specjalnych odbiorców, jak miłośnicy sportów ekstremalnych" - powiedział Szewczyk.

Od piątku turyści od 7. roku życia będą mogli zwiedzać natomiast 1,1-km drogę wodną w ciągnącej się pod Zabrzem XIX-wiecznej sztolni. Jej pokonanie w napędzanych elektrycznie łodziach będzie zajmowało ponad pół godziny. Turyści będą wypływali poprzez nawiązujący do historycznego portal sztolni do otwartego portu przy ul. Miarki. Atrakcjami po drodze są m.in. odtwarzane przez głośniki śląskie legendy, wzbogacone efektami świetlnymi czy zawieszony pod stropem gąszcz migoczących słabymi płomykami dawnych górniczych lampek.

Cała trasa między szybem Wilhelmina przy zabrzańskiej ul. Sienkiewicza a wylotem sztolni na powierzchnię w centrum miasta, przy ul. Miarki, będzie liczyła ok. 2 km i zajmowała 2,5-3 godziny.

Po oddaniu drogi wodnej Muzeum zamierza kontynuować program inwestycyjny dotyczący obiektów na powierzchni, m.in. budynków wokół szybu Carnall, swojej pierwotnej głównej siedziby przy ul. 3 Maja czy monumentalnej wieży ciśnień przy ul. Zamoyskiego. Rozwijane będą atrakcje w dostępnych "suchych" częściach sztolni oraz w połączonym z nią podziemnym skansenem górniczym, na którego powierzchni działa też Rodzinny Park Naukowy 12C.

Podziemne trasy turystyczne wykorzystujące dwa zarządzane przez Muzeum podziemne kompleksy - Sztolnię Królowa Luiza, a także zrewitalizowaną w poprzednich latach Zabytkową Kopalnię Guido - liczą, wraz z drogą wodną, ok. 10 km. Być może w przyszłości oba kompleksy zostaną pod ziemią połączone; w najbliższym czasie Muzeum zamierza sprawdzić stan wyrobisk między nimi.

Prace w zabrzańskich górniczych podziemiach, koncentrujących się wokół wyrobisk Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej, trwają od 2008 r. W ub. roku ukończono tę część z nich, która umożliwiła otwarcie pierwszej, pieszej części podziemnej trasy o długości ok. 1,5 km.

Budowa Sztolni Dziedzicznej w latach 1799-1863 była ogromnym przedsięwzięciem. Chodziło o infrastrukturę umożliwiającą odwadnianie dużych państwowych kopalń w dzisiejszych Zabrzu i Chorzowie i kilkunastu kopalń mniejszych, prywatnych. Całkowita długość ciągnącej się kilkadziesiąt metrów pod ziemią sztolni sięgała 14,2 km.

Ujście sztolni, tracącej na znaczeniu wraz z coraz głębszym wydobyciem, zamurowano w 1951 r. Aby ponad pół wieku później zbadać, a potem odkopać liczącą ok. 2,5 km część jej wyrobisk, trzeba było m.in. udrożnić szyby Carnall i Wilhelmina, zasypane kamieniem przy okazji likwidacji pola zachodniego kopalni Zabrze Bielszowice.

Zalegający do wysokości trzech metrów, naniesiony w ciągu dziesięcioleci przez wodę muł był następnie wybierany łopatami. Ładowany na taczki był nimi dowożony do wylotu lub szybów, gdzie wyciągano go kubłami na powierzchnię. Takie udrażnianie sztolni rozpoczęło się w 2012 r. i trwało cztery lata.

Części naziemne kompleksu Sztolnia Królowa Luiza (nazwa od dawnej kopalni, której częścią był m.in. szyb Carnall) są gotowe i czynne od dawna. Pierwsza część podziemi działa od połowy ub. roku. Wydzielono w niej ponad 20 stref ekspozycyjnych, w których multimedia zderzają się z oryginalnymi, znalezionymi sprzętami bądź replikami.

Trudności przy udostępnieniu sztolni wiążą się m.in. z tym, że rewitalizowany i zabezpieczany metodami górniczymi obiekt znajduje się bardzo płytko pod powierzchnią później zbudowanego i rozwijającego się miasta. Pierwotnie planowano szybsze otwarcie całego kompleksu, wraz z torem wodnym, ale konieczne okazały się prace zabezpieczające nierozpoznane dotąd wyrobiska i pustki po eksploatacji górniczej.