REKLAMA
PARTNER PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Polskie bombki królują w Ameryce

  • Autor: PAP
  • 28 gru 2017 09:28
Polskie bombki królują w Ameryce
fot. unsplash

Stany Zjednoczone stanowią główny rynek dla polskich bombek średniej i wysokiej jakości. Trafia tam ok. 40-50 proc. eksportu szklanych ozdób choinkowych znad Wisły. Wygryzamy Chińczyków – wskazuje jeden z polskich producentów.

REKLAMA

- Polskie ozdoby w USA spotkały się z zainteresowaniem zaraz po wojnie. Aby sprostać tym potrzebom, w PRL założono ok. 50 fabryk. Powstawały w miejscach, gdzie można było znaleźć do pracy kobiety - przypomina PAP dyrektor ds. eksportu w firmie Vitbis w Złotoryi Błażej Prus.

Jak dodaje, do roku 1982, kiedy w wyniku stanu wojennego Waszyngton wprowadził embargo, niemal cała produkcja bombek płynęła do USA. Po upadku komunizmu, na początku lat dziewięćdziesiątych, polskie firmy zaczęły wracać na tamtejszy rynek. Złotoryja jest ostatnią, która się ostała ze starych pięćdziesięciu fabryk. Do znaczących należą też m.in. Impuls Częstochowy i Dagmara z Jasła.

- Nasza firma istnieje od roku 1953. Jesteśmy największym w Polsce masowym producentem. Wytwarzamy prawie 30 mln bombek rocznie i zatrudniamy ok. 300 osób. Przeżyliśmy, stawiając w pewnym momencie na nowy typ zarządzania i zmiany technologiczne. Inne firmy z dużymi tradycjami nie wytrzymały transformacji i ok. 2001-2002 roku i padły. Na ich bazie powstawały nowe - tłumaczy dyrektor ds. eksportu firmy Vitbis.

Jego firma otworzyła się na rynek amerykański na początku lat 2000, kiedy minęła fala kryzysu związanego z kursami walutowymi. Poczynając od 2004-2005 roku, postawiła mocno na klientele w USA. W przyszłym roku dotrze tam 25-30 proc. ogólnej sprzedaży.

W Ameryce Vitbis negocjuje głównie z sieciami handlowymi, takimi jak Lowe's Home Improvement. Sprowadza ona dużo ozdób chińskich, ale chce się pokazać jako masowy odbiorca szkła europejskiego. W 2018 roku Złotoryja ma zainstalować w Lowe's całą aleję europejskich bombek.

Jako masowy producent Złotoryja skutecznie konkuruje z Chinami w dziedzinie dekorowanych ozdób. Zainteresowanie polskimi bombkami przejawiają sieci sklepów, w tym T.J. Maxx, HomeGoods i Marshalls, a także Neiman Marcus. Polacy zdołali się tam "wstrzelić", ponieważ oferują produkt średniej klasy.

- Amerykanie zwiększają sprzedaż bombek z Europy. Uciekają od swoich tradycyjnych wzorów. Testują nowe i biorą od nas chętnie nawet rzeczy, które znajdują się dopiero w fazie rozwoju - zapewnia Prus.

Produkcją ze Złotoryi zainteresowała się też sieć Kmart. Uznała, że nie jest dużo droższa od Azjatów i otworzył wrota dla szkła europejskiego.

- Dla amerykańskiego klienta towar pochodzący z Europy, z Polski, jest produktem markowym. De facto wygryzamy Chińczyków - przekonuje szef Vitbis.

W jego opinii klient w USA jest bardzo specyficzny i przeważnie tradycyjny. Upodobał sobie ozdoby w kolorach czerwonym, zielonym, złotym. Sięga też po bombki biało-niebieskie, prawie niewidoczne w Europie.

- Amerykanie są mniej podatni na nowoczesne tendencje, jak biel z elementami złotego koloru, lub biel z kolorem miedzianym. Wzory zdobnicze, które się przyjmują w Europie, trafiają do USA z dużym opóźnieniem - zauważył Prus.

Do najpopularniejszych wzorów Vitbis zaliczył tradycyjne kule średnicy od trzech do 20 cm, bo większe są zbyt kruche. Amerykanie szczególnie lubią bombki wielkości od ośmiu do 10 cm. Z wolna przyzwyczajają się do 15-centymetrowych, mających wzięcie w Europie. Niektóre z nich przybierają kształt Mikołaja, inne dziadka do orzechów czy zwierzątek.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY