Showroom dla miłośników nurkowania. To najnowszy projekt Sojka&Wojciechowski



PropertyDesign.pl - 07-11-2019 09:00


To nie miał być zwykły sklep, ale przestrzeń do prezentacji produktów i prowadzenia szkoleń. Architekci z Sojka&Wojciechowski wykreowali naprawdę niebanalną przestrzeń dla firmy Tecline.

Tecline zatrudnia specjalistów, którzy opracowują na zlecenie marki każdy element niezbędny do profesjonalnego nurkowania: zaczynając od płetw i masek na zaworach, manometrach, a nawet bojkach nurkowych kończąc. Ich asortyment jest ogromny. Miejsce, które chcieli stworzyć nie miało być w żadnym razie sklepem, raczej przestrzenią do prezentacji produktów, ale również do prowadzenia szkoleń.

- Ponieważ produktów było dużo, żeby uniknąć efektu straganu wiedzieliśmy, że musimy maksymalnie uporządkować przestrzeń. Dodatkowo od początku wiadomo było, że w lokalu będą prowadzone szkolenia. Centralnym elementem stał się więc obracany rzutnik pozwalający wyświetlać obrazy na każdej z czystych białych ścian - opowiada Mikołaj Wojciechowski z pracowni Sojka&Wojciechowski. Produkty zostały wyeksponowane na trójkątnych ekspozytorach, które dodatkowo są na kółkach, dzięki czemu w czasie prezentacji łatwo nimi manewrować. - Aby gumowe kółka mogły bez problemu toczyć się po całym wnętrzu posadzka została wykonana z idealnie gładkiej żywicy epoksydowej w jasno szarym kolorze. Ten sam kolor został powtórzony na ścianach do wysokości 50cm, dając efekt zanurzenia części sklepu. Aby lepiej to uświadomić na ścianie pojawił się miernik wysokości, gdzie 0 zaczyna się od poziomu wykończonej ściany - opowiada architekt.

Święty gral nurków

Głównym elementem jest jednak kubik skrywający zaplecze socjalne i toaletę. Architekci, aby go zamaskować obłożyli specjalnie trawioną miedzią do której przykręcone zostały manometry, koła i rury imitujące wrak zatopionego okrętu podwodnego - święty gral nurków. - Inwestorzy zwrócili uwagę, że wrak nie powinien być zardzewiały, wtedy oznaczało by to, że został już wyciągnięty na brzeg i nie jest już niczym interesującym. Wraki, które są pod wodą mają specyficzną turkusową barwę, obrośniętą nalotem. Firma wykonująca zabudowę zrobiła wiele prób trawienia blachy i miedzi do uzyskania właściwego efektu, który wszystkich zadowolił - zaznacza Wojciechowski.

Mimo niewielkiej powierzchni kubiku w którym znajduje się zaplecze, efekt w sterylnym wnętrzu jest piorunujący. Dodatkowo wc wewnętrz zostało wytapetowane zdjęciami wybitnej nurkowej fotografki Ireny Stangierskiej, a efekt bycia pod wodą spotęgowały lustra przyklejone do sufitu. Ostatnim pomieszczeniem w lokalu jest znajdujące się za potężnymi, przesuwnymi drzwiami laboratorium. Surowego, sterylnego efektu dopełnia, nieotynkowany sufit z instalacją elektryczną poprowadzoną na wierzchu.