REKLAMA
PARTNER PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Ludzie czują się poniżeni, gdy muszą korzystać z przejść podziemnych w Warszawie

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 09 lip 2014 14:37
Ludzie czują się poniżeni, gdy muszą korzystać z przejść podziemnych w Warszawie
Natalia Paszkowska, architekt, współzałożycielka pracowni architektonicznej WWAA
Ludzie czują się poniżeni, gdy muszą korzystać z przejść podziemnych w Warszawie
Ludzie czują się poniżeni, gdy muszą korzystać z przejść podziemnych w Warszawie

- Przejścia podziemne w centrum Warszawy są szokujące, śmierdzące, a ludzie czują się poniżeni, gdy muszą z nich korzystać - to ważny głos Natalii Paszkowskiej, architekt z warszawskiej pracowni WWAA, w dyskusji o wartościowej przestrzeni publicznej. O jakości tej przestrzeni w Polsce mówi w rozmowie z Propertydesign.pl

REKLAMA

- Posługuję się definicją, według której przestrzeń publiczna to przestrzeń egalitarna, w której nawet bezdomny może przebywać tak długo, jak długo nie zakłóca porządku. To przestrzeń, w której każdy może przeprowadzić własną „manifestację” - tak przestrzeń publiczną określa architekt Natalia Paszkowska, założycielka pracowni WWAA, znanej na początku swej działalności z zaprojektowania pawilonu Polski na Expo w Szanghaju w 2010 r.

Jednym z problemów ogólnodostępnej przestrzeni publicznej w Polsce jest to, że ani władze, ani architekci nie znaleźli wspólnego mianownika dla tych obszarów i sposobu ich odróżnienia, sprawienia by było wyjątkowe na tle centrów handlowych i innych przestrzeni komercyjnych.

Legalne procenty nad Wisłą

W Warszawie ciekawym przykładem przestrzeni publicznej jest wybrzeże Wisły, dopiero niedawno odkryte przez warszawiaków. Powodem, dla którego wybrzeże po obu stronach rzeki funkcjonuje tak dobrze, jest to, że... można tam spożywać alkohol - mówi architekt. Teren ten nie podlega tym samym prawom, co ścisłe centrum. Definiują go niewidoczne mechanizmy, które sprawiają, że przestrzeń jest przyjazna ludziom i oni po prostu chcą tam spędzać czas.

Publiczne to znaczy czyje?

Na stwierdzenie - kiedy coś jest publiczne, to jest niczyje - Natalia Paszkowska odpowiada, że przestrzeń publiczną determinuje detal urbanistyczny. - Ludzie przecież nie zwracają uwagi na to, w jaki sposób przestrzeń jest ograniczona budynkami, czy budynki mają harmonijną pierzeję, czy zamyka się ona na równej wysokości, czy drzewa stoją w równych szpalerach, czy są osie widokowe – to są oczywiście rzeczy, które budują porządek przestrzeni publicznej i sprawiają, że jest bardziej nobilitująca dla naszego życia codziennego - stwierdza Natalia Paszkowska. - A to co sprawia, że czujemy, że przestrzeń jest zdegradowana, to połamane płyty chodnikowe, to, że ludzie nie sprzątają po swoich psach, brak oświetlenia, niezadbana zieleń. W niewielu krajach (przynajmniej w kręgu kultury zachodniej) zieleń publiczna jest tak zaniedbana jak w Polsce. W takim klimacie jak nasz, gdzie jest stosunkowo łatwa w utrzymaniu, to bardzo dziwne - mówi architekt.

Znalezienie w Polsce kawałka ładnego, publicznego trawnika jest rzadkością, a nikt nie chce spędzać czasu w brudnych miejscach. - Te „rodzynki”, których trzeba szukać w polskich miastach, jak na przykład w Warszawie Krakowskie Przedmieście czy Plac Grzybowski to miejsca zrewitalizowane. I widać, że ludziom się podobają - podkreśla architekt. W polskich realiach często wystarczy, że coś jest po prostu zaprojektowane.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY