Hotel z 400 kg prawdziwego bałtyckiego bursztynu. O Radisson Hotel & Suites Gdańsk z architekt Magdaleną Adamus



PropertyDesign.pl/ KL - 12-06-2019 09:27


Technika sgraffito, wszechobecny bursztyn i nawiązania do handlowej tradycji miasta - Radisson Hotel & Suites Gdańsk to nie jest standardowy hotel. Pracownia Loft Magdalena Adamus stworzyła projekt, który tętni historią i snuje własną opowieść. Architekt opowiedziała nam o tej niezwykłej koncepcji i zabrała na przechadzkę po wnętrzach. A te robią niesamowite wrażenie.

Radisson Hotel & Suites w Gdańsku już działa. Jaki był feedback pierwszych gości odnośnie wnętrz?

Magdalena Adamus: Uroda wnętrz jak wiadomo jest kwestią indywidualnych upodobań i oczekiwań. Mnie trudno jest cieszyć się tak zwanym pierwszym dobrym wrażeniem. To za mało. 

Zawsze interesuje mnie jak funkcjonuje nowo otwarty hotel. Czy przestrzeń jest zrozumiała dla obsługi i gości? Czy łatwo się im w nim odnaleźć i poruszać? Pamiętajmy bowiem, że hotel ma żyć i zapewniać komfort pracy i pobytu. Jeżeli – jak w przypadku rewitalizowanych przestrzeni – mamy do czynienia z inną niż pierwotnie planowano funkcją obiektu, to naszym największym wyzwaniem jest takie jej zagospodarowanie, aby był przyjazny i to często jest największe strapienie architektów.

Czy udało się stworzyć efekt, który Pani zamierzała osiągnąć? A może przerósł oczekiwania? Obiekt i jego zawartość są niezwykle klimatyczne i świetnie wpisują się w zastany kontekst. Czy ciężko było pracować w miejscu z takim ładunkiem historyczno-estetycznym?

Lokalizacja hotelu na Wyspie Spichrzów w kontekście oczekiwań inwestora była zarazem inspiracją, jak i wielkim wyzwaniem. Inspirację czerpaliśmy z wartości, z którymi gdańszczanie kojarzą Wyspę Spichrzów od stuleci. Zawsze była centrum gospodarczym miasta, zapewniającym dobrobyt i najpotrzebniejsze materiały jak zboże, cenne surowce i żywność. Od nich już bardzo blisko do idei, którą chcieliśmy zaprezentować we wnętrzach hotelu. Zależało nam, aby hotel jawił się jako w pewnym sensie wyspa skarbów i zasobów. Istny róg obfitości. Ponadto musieliśmy się zmierzyć z oczekiwaniem inwestora Zbigniewa Nowaka, który oczekiwał efektu rodem z bajki lub chociaż z legendy. W związku z tym to nie mogło być wnętrze minimalistyczne. Z pewnością udało nam się  osiągnąć efekt przestrzeni nasyconej starannie zaprojektowanym detalem. 

Równocześnie pragnęliśmy zachować nawiązania do surowców i dóbr składowanych w dawnych spichlerzach, jednak nie stosować ich zbyt dosłownie. Staraliśmy się balansować pomiędzy inspiracjami płynącymi wprost, aż po zawoalowane odniesienia. Kamienna posadzka ma budzić skojarzenie rozsypanego piasku. Jednak z kolei motywy kłosów zboża, fal lub kamieniczek są naprawdę bardzo uproszczone, geometryczne, mogą więc być kojarzone zupełnie dowolnie. Zastosowaliśmy je w projekcie wykładziny dywanowej, paneli ściennych z naturalnego orzecha i w projekcie balustrady na klatce schodowej. 

Mimo bardzo określonego budżetu w projekcie znalazło się wiele wartościowych elementów wyposażenia. W recepcji, barze i w restauracji użyliśmy bursztynowego kruszywa, które jest dla Gdańska złotem. W tubach ze specjalnego tworzywa znalazło się łącznie 400 kilogramów prawdziwego bałtyckiego bursztynu. Na ścianach na parterze zastosowaliśmy charakterystyczną dla gdańskich kamienic technikę sgraffitto z motywem lwa. 

Historyczny kontekst jest dla wnętrz zawsze bardzo pomocny, a współczesny styl życia doskonale się odnajduje w takiej tkance. Trzeba pamiętać, że hotel ma obsługiwać głównie konferencje pod marką Radisson i będzie miał na pewno stałe obłożenie, wobec czego trwałość i szczerość użytych tu materiałów ma kluczowe znaczenie. 

Ten projekt jest… bursztynowy, czyli naturalnie luksusowy. Jak wyglądała praca z tym materiałem?  

Nigdy wcześniej nie projektowaliśmy we wnętrzach bursztynu. Zastosowanie go w takiej skali budziło wiele naszych obaw, głównie estetycznych, ale i praktycznych. Długo pracowaliśmy nad makietą podświetlanej od środka tuby wypełnionej bursztynem, aby ostateczny efekt był zbieżny z wartościami, które chcieliśmy prezentować w hotelu. Żyrandole, które zawisły w restauracji na pierwszym piętrze są widoczne z drugiej strony kanału Motławy. Muszę przyznać, że to nie był zamierzony efekt. Ciepłe światło większości kojarzy się bardzo dobrze, zaprasza do wejścia, mam nadzieję, że kusi, by przejść na drugą stronę mostem lub kolejną kładką, która wkrótce będzie gotowa. 

Z czego najbardziej jest Pani dumna przy tej realizacji? 

Cieszę się, że dane nam było pracować nad tym wyjątkowym projektem. Jak wspomniałam wcześniej to było zarówno inspiracją, jak i wyzwaniem. Wszyscy wiedzieliśmy jak ważna jest Wyspa Spichrzów dla Gdańska i czuliśmy dreszcz emocji w związku faktem, że to w naszych rękach spoczywają wnętrza zabudowy, na którą wielu ludzi czekało od 70 lat.

Jestem dumna ze współpracy, którą mimo wielu trudnych momentów, udało się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Stało się to dzięki naprawdę wspaniałym ludziom, którzy pracowali tu od strony wykonawcy, nadzoru i inwestora. Z naszej strony prace nadzorowała inż. architekt Katarzyna Bylica. 

Wydaje się, że był to ciężki orzech do zgryzienia. Czego Panią nauczył ten projekt?

Ten projekt wymagał odwagi wyjścia ze sprawdzonych schematów, współpracy, szacunku i zaufania. Pojęcia piękna i elegancji zostały tu w moim rozumieniu wielokrotnie zreformowane. Wiele zależy teraz od obecnego zarządcy. Dobra obsługa i zadbany obiekt to dzisiaj podstawa. Mam nadzieję, że hotel będzie przyciągał konferencje z wielu krajów i stanie się dobrą wizytówką naszego pięknego miasta.