Luksus zatopiony w detalach. O najnowszej renowacji wnętrz hotelu Sofitel Warsaw Victoria



PropertyDesign.pl / AL - 31-05-2019 13:01


Hotel Sofitel Warsaw Victoria od kilku lat intensywnie odnawia swoje wnętrza. Ostatnim szlifem było nadanie nowego oblicza najpiękniejszym apartamentom, gdzie goszczą osobistości świata kultury i nauki takie jak Ronald Reagan, Elton John, książę Albert, Stevie Wonder czy Snoop Dogg. Nowoczesne wnętrza zachwycają nonszalanckim francuskim stylem nawiązującym do stylistyki lat 70. Autorem koncepcji jest architekt Didier Gomez, zaś za realizację projektu odpowiada łódzka pracownia Hanna Pietras Architects. To właśnie z architektkami Hanną Pietras i Małgorzatą Kowalczyk-Wiankowską rozmawiamy przy okazji uroczystego otwarcia apartamentów.

Hotel Sofitel Warsaw Victoria, jeden z architektonicznych symboli Warszawy, przedstawił zupełnie nowe oblicze swoich najpiękniejszych apartamentów. Autorem koncepcji jest światowej sławy francuski architekt Didier Gomez, zaś za realizację odpowiada już polska pracownia. Dlaczego właśnie waszej pracowni powierzono prace nad projektem?

Hanna Pietras: Jesteśmy łódzką pracownią architektoniczną, ale działamy w całej Polsce. Od dłuższego czasu współpracujemy z Orbisem. Przeprowadzałyśmy modernizacje dla kilku marek Orbisu m.in. w Szczecinie, Częstochowie i Warszawie. Nasza dotychczasowa praca spotkała się z uznaniem i zapewne dla tego zaproszono nas do realizacji koncepcji pracowni Didiera Gomeza.

Rozumiem, że projekt dla Sofitel Warsaw Victoria różnił się od dotychczasowych projektów zrealizowanych przez was dla AccorHotels?

H.P.: Tak jak najbardziej! Wcześniej robiłyśmy projekty dla innych hoteli należących do AccorHotels. To była praca już nad konkretną wizją , którą musiałyśmy dostosować do danego hotelu. Tutaj temat był zupełnie inny, zaś projekt naprawdę niestandardowy.

A jak się układała współpraca z taką gwiazdą architektury jak Didier Gomez?

H.P.: Tylko raz się z nim widziałyśmy. Później nasza współpraca opierała się na wymianie maili. Oceniam, że przebiegała naprawdę bez zarzutu. Choć Didier Gomez jest człowiekiem bardzo wymagającym. Przywiązywał dużą wagę do detali.

Małgorzata Kowalczyk-Wiankowska: Zaś praca z detalem jest wymagająca. Chciałabym zaznaczyć, że ten dopracowany detal nie udałby się bez świetnych wykonawców, którzy stanęli na wysokości zadania. Często podpowiadali nam konkretne rozwiązania bazując na długoletnim doświadczeniu.

H.P.: Każdy detal musiał być przez nas dopracowany. Cieszymy się z osiągniętego rezultatu. Wrażenie robią listwy łączeniowe między podłogą drewnianą a wykładziną, listwy narożnikowe, sztukateria czy lampy wpuszczane częściowo w sufit. W takim projekcie detal ma ogromne znaczenie. Sedno tego projektu tkwi w luksusie zatopionym w detalach.

Nie było między wami żadnych konfliktowych sytuacji?

M.K.-W.: Raczej odbywało się to na zasadzie: zaproponujcie inny materiał, więc musiałyśmy poszukać zastępczego rozwiązania. Zdarzało się też tak, że ze względu na brak dostępności niektórych materiałów lub mebli byłyśmy zmuszone do znalezienia zamiennika. Ale często dostawałyśmy od Didiera zielone światło.

H.P.: To w ogóle jest trudna sytuacja - zarówno dla architekta, który robi koncepcję, jak i dla architekta wcielającego ją w życie.

M.K.-W.: Przyczynia się to do tego, że pewne trudne sytuacje w trakcie realizacji spadały bezpośrednio na nas. Na przykład wynikł problem z sufitem, który okazał się bardzo niski i oparty na konstrukcji żelbetowej. Nie mogłyśmy w niego ingerować, a przecież musiałyśmy zainstalować górne oświetlenie, które powinno być ukryte. Trzeba było poszukać i wybrać specjalne oprawy oświetleniowe do minimalnego montażu w suficie.

A taka najbardziej spektakularna zmiana w projekcie?

M.K.-W.: Marmur, którym była wyłożona łazienka postanowiono jednak zachować. Był w dobrym stanie, a wymagał jedynie odświeżenia. Zresztą zależało nam wszystkim na zachowaniu klimatu z lat 70., więc "stary" marmur wpisywał się doskonale w koncepcję. A łazienka jest dzięki niemu zjawiskowa!

Rozumiem, że Dider Gomez postawił w swojej koncepcji na stylistykę wnętrz z lat 70.?

M.K-W.: Głównym założeniem było nie tyle utrzymanie wnętrza w duchu lat 70., ale współczesna jego interpretacja. Połączenie lat 70. z nowoczesnością. Mamy zatem złoto, mosiądz, marmur i drewno.

W apartamentach widać też geometryczne wzory, nasycone kolory i nietuzinkowe meble...

M.K-W.: Meble to w większości dobry włoski design, który sprawdza się w każdym wnętrzu. Apartamenty chciałyśmy też trochę odświeżyć za sprawą skandynawskiego wzornictwa.

Jakie marki meblarskie wpisano w projekt apartamentów?

H.P.: To znakomite marki jak m.in. Gallotti & Radice, Gubi, Vitra, Nap, Molteni&C i Minotti.

Czy jesteście zadowolone z ostatecznego efektu?

MK- W.: Powiem nieskromnie: jesteśmy zadowolone z całej realizacji. To było doświadczenie nieporównywane z niczym innym. Mam nadzieję, że goście apartamentów czują się w nich wyjątkowo.

HP: Cieszą nas bardzo detale, które pięknie wyszły we wnętrzu. To ukoronowanie naszej pracy.