REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu

  • Autor: Emilia Wiśniewska, Propertydesign.pl
  • 26 sty 2015 12:48
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Zbigniew Pszczulny i Mariusz Rutz, JSK Architekci
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu
Praca architekta nie kończy się na zrobieniu projektu

Z założycielami pracowni JSK Architekci, Zbigniewem Pszczulnym i Mariuszem Rutzem, rozmawiamy o architekturze polskich miast, o potencjale i ambicjach młodych architektów kształcących się w Polsce. Architekci wyjaśniają także kwestię akustyki na Stadionie Narodowym oraz opisują swój punkt widzenia na temat tworzenia wartościowej przestrzeni publicznej.

REKLAMA

Opuścili Panowie bezbarwną Polskę czasów komuny i związali swoje kariery zawodowe z rynkiem niemieckim. Jak z tej perspektywy oceniacie to co się wydarzyło w architekturze nad Wisłą w ciągu ostatnich 25 lat?

Mariusz Rutz: Architektura nad Wisłą bardzo szybko się zmienia. W ciągu ostatnich lat dokonał się olbrzymi skok. To, co działo się w Europie przez 50-60 lat, Polska nadrobiła w ciągu ostatnich kilkunastu. Jest to związane z tym, że w naszym kraju zawsze byli bardzo dobrze wykształceni ludzie, którzy szybko wyłapują światowe tendencje.

Wraz ze zmianami ustrojowymi Polskę zalała fala nowych inwestycji, a to przyciągnęło wiele funduszy lokujących kapitał w nieruchomościach. Te dwa elementy spowodowały, że rynek zaczął się w bardzo krótkim czasie profesjonalizować. Wyrosła silna konkurencja. Presja międzynarodowych biur architektonicznych spowodowała, że polskie pracownie wspięły się na światowy poziom. Widać to w Warszawie i innych miastach, gdzie powstają obiekty, które mogłyby równie dobrze stać w Paryżu czy w Londynie.

Zbigniew Pszczulny: Mnie wciąż uderza różnica w podejściu do architektury i do rozumienia tego zawodu. W Polsce jest trochę jak we Francji – architekt to artysta z ideą, która później jest realizowana. W Niemczech architekt jest przede wszystkim baumajstrem – osobą, która ideę musi przekształcić w konkretny budynek, człowiekiem, który dba o to, aby pomysł został jak najlepiej zrealizowany. To jest ta różnica. Punkt ciężkości oczywiście przesuwa się, ale przez długi czas wśród polskich architektów nie było wystarczającego zrozumienia dla fazy realizacji budynku, dla dbałości o detal i o techniczną sprawę tego zawodu.

Na czym dokładnie polega ta różnica?

MR: W Polsce prawo budowlane rozróżnia dwa pojęcia: nadzoru autorskiego i inspektora nadzoru. W Niemczech to jedna funkcja. U nas zakłada się, że architekt nie zajmuje się kierowaniem budową. W Niemczech to zasadniczo jedna usługa, która jest też odpowiednio doceniana. Prowadzenie budowy przez architekta kosztuje właściwie tyle samo co projekt wykonawczy. To zupełnie inna filozofia, która funkcjonuje w Niemczech już od wielu lat.

To wyodrębnienie powoduje, że w Polsce rola architekta na etapie realizacji obiektu jest marginalizowana. To zupełnie niezrozumiałe. W interesie inwestora leży aby nadzór nad inwestycją pozostawał cały czas w tych samych rękach. Aby ten kto wykonał projekt, mógł też dopilnować jego należytego wykonania.

Zawsze można coś zmienić, nawet na etapie projektu wykonawczego, trzeba umieć jednak zarządzać tym procesem. Zmiany wprowadza nie tylko architekt, ale też inwestor i generalny wykonawca, który ma swoje propozycje np. w zakresie optymalizacji kosztów.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY