REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Forbo

www.kanlux.pl
×

Szukaj w serwisie

Rewitalizacja to coś więcej niż pieniądze?

  • Autor: portalsamorzadowy.pl
  • 29 lis 2016 12:54
Aleksandra Kandzia-Ulrych fot. PTWP

Fundacja Giesche działa w miejscu po byłej fabryce porcelany, która funkcjonowała w Katowicach od lat 20. poprzedniego wieku. To również jeden z najlepszych przykładów rewitalizacji w woj. śląskim. O tym sukcesie rozmawiamy Aleksandrą Kandzią-Ulrych, wiceprezes fundacji.

REKLAMA

Nie uważa pani, że pojęcie rewitalizacji zostało w ostatnich latach dość mocno wypaczone?

Aleksandra Kandzia-Ulrych, wiceprezes Fundacji Giesche: - Na pewno zostało lekko naciągnięte. Zdarza się, że pieniądze, które są pozyskiwane w ramach dofinansowań, brane są na siłę, tylko po to, żeby w jakiejś dziedzinie je wykorzystać. A jednak wsparcie finansowe powinno być pobierane z ukierunkowaniem na konkretne działanie i w celu osiągnięcia pożądanych efektów.

My nie przeprowadziliśmy rewitalizacji dla samej idei. Chętnych lokatorów na wynajem tej przestrzeni mieliśmy jeszcze przed jakimikolwiek działaniami prowadzonymi w kierunku rewitalizacji. Teraz możemy patrzeć już na fantastyczne efekty naszej pracy. Ta przestrzeń zaczęła tętnić życiem, jest zapełniona i tworzy się w tym miejscu małe miasteczko, co od początku było naszym celem. Taki właśnie miał być efekt rewitalizacji. Bo samego remontu rewitalizacją bym nie nazwała.

Początki rewitalizacji fabryki porcelany były trudne?

- To rzeczywiście wielu ciekawi jak to się stało, ale wspólnicy, którzy postanowili zakupić ten teren, mocno fascynują się czerwoną cegłą. Potrafią w budynkach, które są w stanie ruiny, dostrzec to coś. Ponieważbył to cały zespół budynkówzachęcał do tego, żeby stworzyć właśnie taki kompleks biznesowy. Łatwo było to zrealizować w kontekście dzisiejszych czasów. Równie łatwo było z tego terenu wyciągnąć kilka funkcji, jak biznes, kulturę, edukację.

Na szczęście wszyscy rozumieją, że to miejsce jest warte tego, żeby było ożywione. To trzeba było dostrzec na początku i nie przerazić się tym, a potem poszukać środków finansowych. Nie ukrywam, że na pewno pieniądze unijne znacznie pomogły, żeby to rozpocząć. To oczywiście był zalążek, co prawda kwota dotacji 6,5 mln zł nie jest mała, ale w stosunku do całego terenu, jest to naprawdę drobiazg.

Jak wygląda dzisiaj państwa działalność w miejscu fabryki?

- Fundacja zajmuje się wieloma tematami. Przede wszystkim prowadzi Park Przemysłowo-Technologiczny „Porcelana Śląska Park”, który jest związany z częścią rewitalizowaną. Jest to miejsce prowadzenia biznesu, nowych technologii, ale też pewnego styku współpracy uczelni z firmami i odwrotnie. Oprócz tego prowadzimy Klaster Innowacyjności i Dizajnu, w ramach którego zapraszamy firmy na naszym terenie do współpracy w różnego rodzaju innowacyjnych projektach. Mamy też projekty związane z działaniami proekologicznymi i prozdrowotnymi.  

Pewnie wielu poszłoby waszymi śladami, bo w Polsce nie brakuje industrialnych zabytków, które czekają na drugie życie. Co stoi więc na przeszkodzie?

- Barier jest rzeczywiście sporo, ważne żeby mieć doświadczonych ludzi. Jeden z naszych wspólników jest hobbystycznym architektem. Współpraca z wcześniejszymi biurami architektonicznymi na pewno pomogła w realizacji procesu przebudowy, remontów i adaptacji. Wiedzieliśmy np. z jakimi to się wiąże dokumentami, które odpowiednio zostały przygotowane Jednym słowem usiedliśmy do całego procesu odpowiednio wcześniej, a następnie udaliśmy się na spotkania z urzędnikami.

Przeczytaj więcej: Fundacja Giesche wykończy fabrykę porcelany w 2017 r.: Rewitalizacja to coś więcej niż pieniądze?



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY