Roark Studio: W najbliższych latach architektura będzie odpowiedzią na zniszczenia poprzednich pokoleń



PropertyDesign.pl - 02-05-2019 09:00


Projektują "zdrowe miasta", w architekturze stawiają na obiektywizm, a nazwę pracowni zaczęrpnęli z... książki. Pracownia Roark Studio z każdym rokiem podwaja swój zespół, co wskazuje na wielki apetyt. Jakub Bladowski, prezes zarządu Roark Studio w rozmowie z naszą redakcją.

Jaka jest historia powstania Państwa pracowni?

Jakub Bladowski, prezes zarząd Roark Studio: Roark Studio to założona w 2015 roku pracownia architektoniczna z siedzibą w Sopocie, która powstała dzięki determinacji jej założycieli pragnących stworzyć wspólnie coś wyjątkowego. Pierwszą płaszczyzną naszego porozumienia było zamiłowanie do twórczości Ayn Rand, autorki książki pt. „Źródło”, która opowiada historię młodego, bezkompromisowego architekta Howarda Roarka, prezentując jednocześnie filozofię obiektywizmu. Stąd również wzięła się nazwa firmy.

Jaki jest zakres waszej działalności? Jakie projekty wybieracie?

Kompetencje pracowni są szerokie zarówno dzięki zróżnicowanym doświadczeniom jej właścicieli, jak i pracowników. Obecnie pracownia liczy 28 osób i od początku istnienia co roku podwaja swój skład. Projektujemy głównie osiedla i budynki mieszkalne oraz usługowe. Najlepiej czujemy się w wymagających projektach, w których inwestor ma jasno określone cele przedsięwzięcia, a jednocześnie oczekuje od nas przepisu na ich realizację. W takich warunkach możemy w pełni wykazać się kreatywnością oraz skutecznością działania.

Z perspektywy młodej pracowni - jakie trudności stoją przed architektami w dzisiejszych czasach?

Nie będzie to nic odkrywczego jeśli powiem, że obecnie największą trudnością dla projektantów są procedury administracyjne oraz skomplikowane przepisy. Co ciekawe, obserwujemy nasilający się trend wśród inwestorów aby jak największy zakres odpowiedzialności powierzyć architektom – jest to swoisty outsourcing. Dotyczy to zarówno prac okołoprojektowych, jak i odpowiedzialności za z góry narzucony budżet. Mamy już kilka kontraktów, w których jesteśmy odpowiedzialni również za bieżącą optymalizację projektu. Z tego powodu zwiększyliśmy zakres swoich kompetencji zatrudniając specjalistów związanych wcześniej z przygotowaniem projektów po stronie firm deweloperskich.

Jak wygląda proces zarządzania złożonymi projektami architektonicznymi?  

W mojej ocenie branża budowlana jest opóźniona w zakresie wdrażania współczesnych metod zarządzania projektami. W pracowni staramy się czerpać z osiągnięć branży informatycznej, która już ćwierć wieku temu określiła wiele zasad, jednak projektanci architektury jeszcze ich nie przyswoili. Jedną z podstawowych jest określenie typu projektu, z którym się zmagamy oraz dostosowanie narzędzi do skutecznej realizacji. Większość projektów architektonicznych powinna być zarządzana w sposób „zwinny” (agile project management) a nie w sposób liniowy. Przez brak zrozumienia, a przez to i kontroli nad procesem projektowym, wiele projektów jest opóźnionych. W Roark Studio rozumiemy dlaczego tak się dzieje i świadomie dostosowujemy nasze działania do określonej sytuacji.

Z Pana odpowiedzi wynika, że pracownia jest zarządzana w bardzo uporządkowany sposób. Czy nie ogranicza to kreatywności projektantów?

Zgodzę się z twierdzeniem, że zarządzamy pracownią w uporządkowany sposób. Stosujemy np. oprogramowanie mające na celu optymalizację czasu pracowników, ale to oni tworzą własne listy zadań i harmonogramy, a szczegółowym podziałem zadań zajmują się architekci prowadzący poszczególne projekty. Zagadnienie kreatywności traktujemy bardzo poważnie, bo bez swoistej „projektowej świeżości” pracownie architektoniczne popadają w marazm i nie mogą wybić się poza swój określony styl.

Ponadto uważam, że nadal obecne w dużych pracowniach zarządzanie metodą „kija i marchewki” nie działa. Nie tylko jest uwłaczające dla pracowników, ale również ogranicza ich kreatywność.

W Roark Studio stawiamy na trzy podstawowe elementy motywujące zespół: autonomię projektantów, doskonalenie ich umiejętności oraz dbałość o poczucie celu u wszystkich pracowników.

Który z dotychczasowych projektów był tym najcięższym, ale też najlepszym? Z którego jesteście najbardziej dumni?

Mamy sporo interesujących projektów w opracowaniu, o których niestety nie mogę jeszcze mówić. Naszym pierwszym zrealizowanym projektem jest osiedle Nowe Kolibki (etap 1) projektowane dla firmy Invest Komfort. Jest to założenie projektowane w duchu „slow life” – osiedle, które ma dawać wytchnienie od codziennej gonitwy jednocześnie realizowane zgodnie z zasadami „zdrowych osiedli mieszkalnych”. Do tej pory zrealizowano 3 budynki z 19 mających się docelowo pojawić.

Oprócz projektowania pracuję w Katedrze Urbanistyki i Planowania Regionalnego Politechniki Gdańskiej i prowadzę badania nad „zdrowym miastem”. Pracownia Roark Studio tworzy projekty zgodnie z najnowszymi naukowymi ustaleniami w zakresie kształtowania przestrzeni.

Kolejne inwestycje – jak np. Chlebova projektowana dla NDI Development – również czerpie z ww. zasad projektowych.

Jakie trendy zauważacie w architekturze? Budownictwo pasywne, zrównoważony rozwój i ekologia zwyciężają?

W ubiegłym tygodniu burmistrz Nowego Jorku ogłosił program walki z emisją CO2 a już w 2015 roku powstał projekt New York Dryline, który ma na celu walkę ze skutkami globalnego ocieplenia w tym mieście. Podobne działania podejmują miasta kanadyjskie, które odczuwają dwukrotnie większy wzrost średnich temperatur niż reszta świata, co prowadzi do ulewnych opadów i częstych powodzi.

Moim zdaniem drogie mi Trójmiasto jako nadmorska metropolia powinno przestać zajmować się problemami rodem z ubiegłego wieku, a w to miejsce przyswoić najlepsze zachodnie wzorce i rozważyć zagadnienia, które czekają nas w przyszłości. Podobna kwestia dotyczy innych polskich miast, z których niektóre znajdują się w czołówce najbardziej zanieczyszczonych pyłami i smogiem.

Odpowiadając na pytanie: głównym trendem najbliższych lat w architekturze będzie szukanie mądrych rozwiązań, będących odpowiedzią na zniszczenia dokonane przez poprzednie pokolenia. Dla polskich projektantów i miast widzę szansę, aby znaleźć się w awangardzie tych nieuniknionych przemian.

Nad czym dziś pracujecie?

Obecnie projektujemy około 100 tys. mkw. powierzchni mieszkalnych i biurowych. Pracujemy nad wdrożeniem w pracowni najnowocześniejszych technologii jak druk 3D, wirtualna rzeczywistość powiązana z technologią BIM oraz wcześniej wymienione metody projektowania „zdrowych osiedli”. Ponadto prężnie rozwijamy dział projektowania wnętrz, którego ostatnim osiągnięciem jest projekt przebudowy Budynku Dyrekcji Stoczni Gdańskiej. Jest to bardzo ważny projekt dla pracowni, ponieważ rozpoczynamy nim pierwsze poważne działania budowlane na terenie Stoczni Cesarskiej od ćwierćwiecza.

Jakie macie plany odnośnie dalszej przyszłości pracowni?

Chcemy nadal projektować w zgodzie z zasadami tworzenia „zdrowych miast” – interesują nas przestrzenie, w których człowiek jest najważniejszy. Dlatego dużą wagę przykładamy do skali wnętrz urbanistycznych, ciekawego programu funkcjonalnego oraz zieleni.

Największą nagrodą dla architekta jest ożywienie miejsca, gdzie powstał projekt. Jeśli ludzie z przyjemnością spędzają w nim czas – praca została wykonana właściwie.