REKLAMA
PARTNER PORTALU Forbo
×

Szukaj w serwisie

Tomasz Wuczyński o tym, jak zaangażować inwestora w proces projektowy

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 15 maj 2015 11:41
Tomasz Wuczyński o tym, jak zaangażować inwestora w proces projektowy
fot. Tomasz Wuczyński, założyciel pracowni Grupa Plus Architekci

Czasem długa droga prowadzi do najprostszej idei. Tymczasem "projektowanie to odejmowanie" - mówi w rozmowie z Propertydesign.pl Tomasz Wuczyński, architekt i założyciel Grupy Plus Architekci.

REKLAMA

- Ktoś kiedyś wspominał, że właściwe określenie projektowania to odejmowanie. Mamy wielki worek z rozwiązaniami i jak zaczniemy wyjmować to, co niepotrzebne, na końcu zostaje ta jedna, najważniejsza rzecz - mówi Wuczyński.

Architekt wspomina pewną historię, w której główną rolą odegrał Stefan Kuryłowicz. - Otóż kolega architekt projektował mieszkaniówkę, podszedł do niego Kuryłowicz i zapytał: O co tu chodzi? Kolega bardzo przejęty pytaniem prezesa długo zaczął się rozwodzić o meandrach projektu. Pod koniec wywodu kolegi, Kuryłowicz powiedział bardzo ważne i mądre słowa: „Jeśli projektu nie da się opisać trzema prostymi zdaniami, to się do niczego nie nadaje” - wspomina i dodaje, że architekt nigdy nie obroni przed inwestorem projektu, jeśli w pierwszym zdaniu nie rzuci mocnego stwierdzenia, które będzie właściwie opisywało projekt w relacji do potrzeb inwestora.

- Pierwszego wrażenia drugi raz się nie zrobi. Jeśli architekt nie jest w stanie opisać w kilku słowach swojego projektu, tzn. że nie zrealizował konkretnej potrzeby - podkreśla Wuczyński.

To widać również na rysunkach, gdy architekt rysuje bryłę i im więcej kresek postawi tym gorzej dla projektu. - Jeśli ręka prowadzi mózg, a nie mózg prowadzi rękę, to niestety nic nie wyjdzie z tego dobrego - nadmienia architekt z Grupy Plus Architekci.

Czy najprostsze idee najtrudniej zrealizować? - Tak jest bardzo często. Najpierw powstaje prosta idea z która idziemy do klienta.  I okazuje się, że inwestor wyobraża sobie ten projekt trochę inaczej i... oczekuje zmian. Wówczas pojawia się problem - mówi Wuczyński. Nadmienia również, że takie sytuacje są dość powszechne.

Sam zastanawia się, jak zaangażować w proces projektowy inwestora. - Siedząc wspólnie w większej grupie projektowej nad koncepcją, weryfikujemy multum rozwiązań, aby w końcu powiedzieć, że to jest ten diament oszlifowany. Inwestor nie brał w tym udziału i nie wie, że efekt końcowy, który teraz widzi, przeszedł bardzo burzliwą weryfikację. On ma prawo poczuć się również współautorem. Chce pewnych zmian, które tak naprawdę cofają cały projekt - zwraca uwagę.

Wuczyński zastanawiał się wspólnie z kolegami nad tym, jak włączyć inwestora w aktywną konwersację. - Myślę, że jego świadomość, co się dzieje na bieżąco jest bezcenna dla końcowego efektu: jaki ma być projekt, czyli jak została wykonana usługa - twierdzi. W opinii architekta w tym momencie nie chodzi o wielką architekturę, ale o dobrze wykonaną usługę. - Nie jestem artystą, ani inżynierem, jestem rzemieślnikiem - podkreśla.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY