REKLAMA
PARTNERZY PORTALU Ecophon Forbo
×

Szukaj w serwisie

Zabytkowa zabudowa wraca do łask

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 24 paź 2018 10:47
Zabytkowa zabudowa wraca do łask
Michał Styś, dyrektor firmy OPG Property Professionals, pomysłodawca projektu OFF Piotrkowska Center w Łodzi.

Tworzenie i rozwijanie budynków komercyjnych to sztuka. Głównie sztuka zarabiania pieniędzy, ponieważ inwestycja siłą rzeczy musi na siebie zarobić. Ale funkcjonujący dziś w sektorze nieruchomości inwestorzy, właściciele i deweloperzy coraz wyraźniej stawiają na wartościową architekturę jako element pozwalający wyróżnić projekt na tle konkurencyjnego rynku. O tym, dlaczego w estetyce polskich miast powoli wraca się do korzeni, opowiada Michał Styś, dyrektor firmy OPG Property Professionals, z zawodu architekt i urbanista, pomysłodawca projektu OFF Piotrkowska Center w Łodzi.

REKLAMA

Rozwój rynku nieruchomości sprawia, że w rywalizacji o najemcę coraz trudniej jest się wyróżnić. W efekcie inwestorzy i deweloperzy uciekają się do „modnych” haseł, takich jak rewitalizacja czy placemaking. Skąd to się bierze? Jakie znaczenie, z punktu widzenia dzisiejszego użytkownika miasta, ma jakość przestrzeni?

Daniel Libeskind, światowej sławy architekt, z którym miałem okazję porozmawiać jakiś czas temu w Łodzi, przyznał w jednym z wywiadów, iż znajdujemy się w erze, kiedy do miast wracają idee renesansu. Bo to nie technologia, a właśnie człowiek ponownie znajduje się w centrum zainteresowania. Stąd funkcjonujące niekiedy w branży określenie „nowy renesans”, które dość ładnie podsumowuje trendy i zmiany zachodzące obecnie w sposobie myślenia o przestrzeni miejskiej. Można bowiem rzec, że kierunek tworzenia nowych miejsc do życia, pracy, zakupów czy relaksu uległ pewnemu odwróceniu. Realizując projekty komercyjne, już na bardzo wczesnym etapie planowania zadajemy sobie pytanie: jak użytkownik w danej przestrzeni będzie się czuł? Jaki rodzaj więzi z danym miejscem jest on w stanie wytworzyć?

Słowo „renesans” kojarzy się ze sztuką renesansu, zwłaszcza architekturą, której założenia raczej w niewielkim już stopniu wybrzmiewają w miastach na całym świecie. Jak to hasło ma się do współczesności, w której estetyka nie zawsze idzie przecież w parze z rachunkiem ekonomicznym?

Modernizmowi zarzuca się fakt, iż odarł miasta z detalu. Począwszy od lat 20. ubiegłego wieku zaczęły znikać wszelkie ornamenty, ozdobne gzymsy, kolumny, czy portyki, w myśl zasady „mniej znaczy więcej”. Założenia pierwotnie podyktowane estetyką i funkcjonalnością, z czasem zakorzeniły się w świadomości budujących, którzy zaczęli traktować je jako łatkę dla pobudek czysto ekonomicznych. Oczywiście, modernizm miał i ciągle ma swoich zwolenników. Niestety niepoprawne zrozumienie jego założeń doprowadziło nie tylko do zubożenia samej architektury, ale i całej tkanki miejskiej. Teoretycznie, w kontrze stanęły nurty postmodernizmu, dekonstruktywizmu czy high tech, jednak pojęcie człowieka jako użytkownika zostało zredefiniowane przez tych, którzy finansują projekty nieruchomościowe – instytucje deweloperskie, banki czy fundusze inwestycyjne.

Co było największym „grzechem” modernizmu?

Jego wypaczenie. Założenia modernizmu były dobre i niezwykle pragmatyczne – mówiły bowiem wiele o funkcji mieszkalnej i roboczej, świetle naturalnym w pomieszczeniach, przewietrzaniu tkanki miejskiej czy odpowiedniej funkcjonalności poszczególnych założeń, ze szczególnym naciskiem na strefowanie. Odbudowywana po dwóch wojnach światowych przestrzeń miejska projektowana była jednak w sposób zupełnie inny, niż zakładały to pierwotne postulaty modernizmu. Z biegiem czasu podążano w kierunku projektowania monokulturowego. Granice wyznaczała funkcja, co do dziś obserwujemy w postaci wielkich kwartałów korporacyjnych czy osiedli-sypialni. W Łodzi, gdzie mieszkam i pracuję, dobrym przykładem problemu strefowania, zakorzenionego w pierwotnych ideach modernistycznych, jest osiedle Teofilów. Układ osiedla został podzielony na wyraźnie od siebie oddzielone strefy – przemysłową, mieszkalną, rekreacyjną i komunikacyjną. W Warszawie mamy z kolei „Mordor na Domaniewskiej”, a w Paryżu – dzielnicę korporacyjną La Défense. To miejsca, gdzie ze względu na dominację jednej funkcji nad pozostałymi, po godzinie 18 praktycznie nie spotkamy żywej duszy.



Rekomendowane dla Ciebie





REKLAMA

LUDZIE Z BRANŻY

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.