Budynek jak instrument. Tajniki powstawania Narodowego Forum Muzyki



Propertydesign.pl - 22-03-2016 09:48


Wrocławskie Narodowe Forum Muzyki to unikatowy obiekt, którego odpowiednika próżno szukać w Polsce czy Europie Środkowo-Wschodniej. O kulisach doprowadzenia jej do szczęśliwego finału opowiadają Tomasz Mędrykiewicz dyrektor techniczny i kierownik budowy NFM oraz Marek Nowara, dyrektor zarządzający PB Inter-System, głównego wykonawcy Narodowego Forum Muzyki.

Pierwsza łopata na placu budowy Narodowego Forum Muzyki pojawiła się w kwietniu 2008 roku, jednak budynek został oddany do użytku dopiero 7 lat później... Prac nad budową NFM nie rozpoczęto, jak to zwykle bywa, od ogłoszenia konkursu na projekt. Punktem wyjścia było zaproszenie do współpracy nowojorskiej firmy Artec Consultants Inc., która jest światowej klasy ekspertem w dziedzinie akustyki.

W 2005 roku ogłoszono międzynarodowy konkurs na projekt budynku, który wygrała pracownia Stefana i Ewy Kuryłowiczów Kuryłowicz&Associates - wspomina Marek Nowara, dyrektor zarządzający PB Inter-System SA.

{youtube;FtwCjbkN8Ms}

Tuż po wbiciu pierwszej łopaty rozpoczęły się prace archeologiczne. Prace przygotowawcze i archeologiczne, które zresztą były owocne gdyż odnaleziono pozostałości obwarowań miejskich, zakończyły się w 2009 roku. Dopiero wtedy ogłoszono przetarg, w wyniku którego w grudniu inwestor, czyli gmina Wrocław podpisała umowę budowlaną z konsorcjum firm: Mostostal Warszawa, Acciona Infraestructuras, Wrobis i PHU IWA. Niestety budynek nie miał szczęścia. Po niemal 3 latach, w październiku 2012, główny wykonawca Mostostal Warszawa przerwał budowę. Opuścił budynek zostawiając go w stanie otwartym. 

Jak mówi Tomasz Mędrykiewicz, dyrektor techniczny PB Inter-System i kierownik budowy NFM, Spółka Wrocławskie Inwestycje działając w imieniu inwestora podjęła się prac mających na celu zabezpieczenie budynku – postanowiono go oszklić. Wstawianie okien zakończyło się w maju 2013 roku. Wtedy też ogłoszono nowy przetarg na dokończenie budowy, które wygrało konsorcjum PB Inter-System i Elektromontaż Rzeszów, gdzie to my byliśmy jego liderem. W tym momencie, dokładnie 15 lipca 2015 roku, takie daty pamięta się dobrze, zaczęła się nasza rola.

W pracach toczących na NFM w niektórych momentach brało udział nawet 1000 osób. Co prawda, gdy ktoś odwiedzał budowę nie chciał w to uwierzyć. Gdy pracownicy rozeszli się po 9 kondygnacjach, na niemal 50 tys. m2, rzeczywiście można było nie zauważyć mrówczego ruchu na budowie. Muszę przyznać, że dużym wyzwaniem logistycznym było skoordynowanie prac tego ogromu firm podwykonawczych, którzy musieli swoje zadania zrealizować szybko i w odpowiedniej kolejności, nie wychodzić sobie wzajemnie w drogę. 

Budynek jest zaprojektowany dwuczłonowo, składa się z 9 kondygnacyjnej części właściwej (3 piętra są podziemne, 6 nadziemnych - z czego 4 mają przeznaczenie użytkowe), parkingu z 3 podziemnymi kondygnacjami mieszczącymi niemal 700 pojazdów, nad którym znajduje się plac widowiskowy o powierzchni ponad 11 tys. mkw.

- Pod względem technicznym budynek NFM można opisać jako monolityczną konstrukcję żelbetową z zastosowanym systemem box in box. Znajdują się w nim 4 sale koncertowe – jedna sala główna oraz trzy sale kameralne. To ewenement, gdyż w tego typu obiektach zazwyczaj są sala główna i jedna, maksymalnie dwie mniejsze sale koncertowe. Paradoksalnie główną rolę w budynku pełni nie muzyka, ale cisza, która pozwala tej pierwszej wybrzmieć - mówi Marek Nowara.

W budynku jest wiele muzycznych alegorii. Jedną z nich jest elewacja. Jak tłumaczy Tomasz Mędrykiewicz, złota metalowa kopuła symbolizuje materiał z jakiego wykonane są instrumenty dęte, a brąz okalający budynek instrumenty smyczkowe. Miało to bezpośredni wpływ na wybór materiałów. Użyliśmy płyt HPL pokrytych naturalnym fornirem drewnianym, który jest wykorzystywany jako budulec instrumentów. Dodało to elewacji nie tylko charakteru, ale też niepowtarzanego wyglądu. W końcu drewno jako materiał naturalny jest nieregularny, zatem żadna z płyt nie jest identyczna.

Złota kopuła okala główną salę koncertową. Stworzona jest z płyt Larsona. Początkowo rozważana była miedziana powierzchnia, szukaliśmy jednak materiału bardziej wytrzymałego szczególnie pod względem estetyki. Z upływem latach miedź zmieniła by swój odcień. Płyty które sprowadziliśmy
z Holandii mają właściwości, rozwiązujące ten problem. Nie odbarwiają się, są odporne na warunki atmosferyczne. Złota powłoka położona jest na aluminiowym dachu odpornym na korozję. Zmiana materiału z miedzi na aluminium i Larson wymagała od nas jednak przeprojektowania dachu.

Muzycznych alegorii w budynku jest zresztą więcej. W głównym foyer królują biel i czerń. Wysoka na 24 m czarna ściana kontrastuje z białymi schodami, tworząc odniesienie do fortepianu. Początkowo zamontowany na ścianie czarny Corian był półmatowy. Gdy jednak projektanci zobaczyli kontrastujący z nim prawdziwy błyszczący fortepian Steinway, który w trakcie prac został przywieziony do NFM, zdecydowali, że by ta przenośnia była jeszcze bliższa rzeczywistości, ściany muszą mieć wysoki połysk. Rozpoczęliśmy więc szlifowanie Corianu. Był to skomplikowany proces, gdyż płyty miały kształt półkola. Kontrastujące z nimi białe klatki schodowe pokryliśmy akustycznym tynkiem wapienno-cementowym. Na suficie foyer do tynku dodawaliśmy jeszcze specjalistyczną piankę, która zawierała błyszczące drobinki. Dopracowanie tych wszystkich elementów było czasochłonnym rękodziełem.

O wyjątkowości NFM świadczy jednak przede wszystkim Sala Główna. Wyzwanie w budowie i aranżacji tej sali polegało na tym, by osiągnąć efekt idealnej akustyki, tak by widzowie, a może być ich aż 1823 gdyż właśnie tyle jest w niej miejsc, mogli cieszyć się idealnymi, niczym nie zakłóconymi wrażeniami muzycznymi. Co ciekawe, sala ta jest jedną z nielicznych, w której widownia może zasiąść zarówno na parterze, amfiteatrze, 3 balonach jak i na chórze mieszczącym się za orkiestrą. Jest to nie lada gratka dla melomanów, którzy chcą widzieć emocje na twarzy dyrygenta czy nuty muzyków.

Prace nad salą były o tyle skomplikowane, że musiały uwzględnić fakt, że każdy jej element ma wpływ na dźwięk.

Po pierwsze, sala została wyłożona żłobionymi na indywidualne zamówienie bloczkami betonowymi, które mają za zadanie zwiększać długość wybrzmienia dźwięku. W ścianach znajdują się 34 pary drzwi żelbetowych otwierające komory pogłosowe do których dźwięk wpada po to, by odbić się od ich powierzchni i wybrzmiewać jeszcze lepiej, jeszcze mocniej. Ponadto w komorach zainstalowane są specjalne banery pozwalające jeszcze precyzyjniej sterować długością dźwięku. Jedna para drzwi waży ponad 2 tony, ale sterowanie nimi możliwe jest za pomocą panelu znajdującego się w reżyserce. Oczywiście konieczne było wprowadzenie systemu zabezpieczeń. Przy każdych wrotach do komory zamontowane są fotokomórki - czytniki, które w przypadku np. włożenia przez widza z ciekawości ręki w komorę uruchomiają antygilotynowe wyłączniki. Bezpieczeństwo było dla nas niezwykle ważne - wyjaśnia Mędrykiewicz.

Balkony pokryte zostały betonem akustycznym. Dźwięk odbija się nie tylko od ścian ale też od sufitu
i podłogi. W sali zamontowany jest ruchomy sufit pozwalający moderować długość jego wybrzmienia.

Godny uwagi jest też system oświetlenia - podkreślają przedstawiciele PB Inter-System.

Oświetlenie mieści się w canopach oraz na sztankietach wiszących ponad głowami widzów ponadto ledowe listwy oświetleniowe zamontowane są też wzdłuż balkonów a na sufitach balkonów umieszczono oświetlenie sceniczne. W ramach oświetlenia scenicznego przy wyposażaniu budynku zamontowało łącznie ok. 520 reflektorów i naświetlaczy oraz 116 lamp typu ruchoma głowa takich marek jak Vari-Lite, Martin, DTS, Spotlight, ETC.

Scena Sali Gównej to wyjątkowa konstrukcja o powierzchni 399 mkw. Istnieje ogromny wachlarz możliwości jej ustawiania. Elementem sceny są 3 ruchome zapadnie, zamontowane na spiraliftach. To genialny, bezpieczny system opatentowany w Kanadzie, dzięki któremu estrada porusza się bez wydawania przy tym dźwięków. 

Oprócz sal koncertowych w budynku znajdują się dwa foyer, kawiarnie i restauracje, garderoby, zaplecza oraz pomieszczenia konferencyjne i biurowe. Jest tam również sklep muzyczny i przestrzeń wystawiennicza. Znajdziemy też pokój VIP w pobliżu sali głównej. Budynek jako światowej klasy instytucja spełnia wyśrubowane normy dotyczące bezpieczeństwa. Sala VIP jest gotowa na przyjęcie głów państw, dyplomatów. Konsultowaliśmy się w tym zakresie z oficerami Biura Ochrony Rządu. Dostosowaliśmy nawet najdrobniejsze elementy takie jak rozkład gniazdek przy wejściach do budynku - mówi Tomasz Mędrykiewicz.

Budynek został oddany do użytku 26 czerwca, a jego otwarcie nastąpiło 4 września 2015 roku. Chodziło o to by sprawdzić jak sala brzmi wtedy, gdy są w niej widzowie. Nie był to jednak koniec prac... Rozruch budynku pokazywał co jeszcze trzeba udoskonalić.

- Musieliśmy przykładowo dokonać zmian w instalacji wodno-kanalizacyjnej, która już po uruchomieniu budynku, w trakcie jego intensywnej eksploatacji okazała się częściowo niedrożna. Problem wystąpił w instalacji podposadzkowej, zalanej w płycie fundamentowej. Instalacja ta, która jest zalewana betonem, w momencie niedokładnej stabilizacji może ulec odkształceniu pod ciężarem surowca i staje się nie drożna. Musieliśmy wiec zamontować dodatkowe zbiorniki wodne, które zintegrowane z systemem zarządzania budynkiem, automatycznie przepuszczają wodę przez zwężenie rury tak by nie zbierały się w niej zanieczyszczenia, mogące powodować zastanie, a przez to niedrożność całej instalacji. Co ciekawe, nie łatwo było odkryć przyczynę tej awarii. Nie mogliśmy kuć fundamentu, konieczne więc było zastosowanie badań za pomocą kamer i udrażnianie elektrodźwiękami - opowiada Nowara.

Nadal zajmujemy się kontrolą wypompowywania wody spod fundamentów, o której opowiadaliśmy. Stale współpracujemy z naukowcami z Politechniki Wrocławskiej i załogą NFM, dając tym samym gwarancję bezpieczeństwa i trwałości budynku.