Choć projekt nie wygrał, robi wrażenie. Oto Omuli Museum of the Horse szkicu Gierbienis+Poklewski



PropertyDesign.pl - 30-07-2021 09:55


Pracownia Gierbienis+Poklewski na potrzeby łotewskiego konkursu stworzyła projekt Omuli Museum of the Horse. Koncepcja dotarła do etapu finałowego, ostatecznie jednak wybór padł na inną propozycję. My przyglądamy się bliżej polskiemu rozwiązaniu!

Konkurs na projekt Omuli Museum of the Horse był organizowanego przez Bee Breeders. Choć polscy projektanci nie zdobyli głównej nagrody, to ich projekt trafił na tzw. krótką listę finalistów tzw. shortlisted projects. 

Zadanie projektowe dotyczyło rozbudowy budynku dawnej szkoły podstawowej w miejscowości Omuli, która ma stać się muzeum edukacji na temat natury i historii lokalnych ras koni. Konkurs zakładał również wprowadzenie  funkcji hotelowej, atelier i mieszkań dla artystów-rezydentów oraz miał być realizowany w trzech  fazach budowy. - Pomimo możliwości wprowadzenia nowej kubatury, zrezygnowaliśmy z tego, odnosząc się  wprost do oczekiwań właściciela budynku i doceniając estetykę budynku - mówią architekci.

Inspiracja dla koncepcji była lokalizacja w gęstwinie drzew, części the North Latvia Biosphere Reserve oraz drewniana konstrukcja oryginalnego budynku szkoły Omuli. Nadrzędnym celem, biorąc pod uwagę szczególną wartość estetyczną i sentymentalną obiektu stała się gruntowna renowacja budynku, jego ochrona w imię idei: chroń, nie wyburzaj. Pochodzący z 1936 roku obiekt stanowi ciekawy przykład architektury klasycyzującej, jednocześnie zwraca uwagę drewnianą konstrukcją. To właśnie drewniany charakter konstrukcji, ukazujący kunszt łotewskiego rzemiosła był punktem wyjścia do dalszych decyzji architektonicznych. Koncepcja obejmuje przemodelowanie układu funkcjonalno – przestrzennego obiektu, wprowadzając w zachowane ściany zewnętrzne nową aranżację tak, aby obiekt mógł działać na każdym etapie. - Pozostawienie szkoły w formie pierwotnej było w naszym rozumieniu wyrazem szacunku do bogatej przeszłości, ale również miało znaczenie czysto praktyczne zwiększające szanse na ponowne wykorzystanie tych elementów, które nie zostały nadwyrężone przez czas - mówią architekci.

- Do projektu podchodziliśmy, jak rzemieślnik do naprawy pękniętego naczynia, nawiązując do metody kintsugi - pochodzącej z XVI w. dalekowschodniej sztuki naprawy naczyń, która polega na łączeniu odłamków ceramiki za pomocą laki (żywicy sumaka lakowego) i ozdabianiu pęknięć sproszkowanym złotem lub innym metalem szlachetnym - zaznaczają projektanci.

Kintsugi to coś więcej niż sztuka naprawiania naczyń. To koncepcja filozoficzna, która znajduje odniesienie w różnych sferach życia. Eksponowanie pęknięć, wypełnienie tych tzw. „ran” szlachetnym materiałem czyni przedmiot piękniejszym i wyjątkowym. Naprawa stłuczonego naczynia staje się metaforą ludzkiej egzystencji, pokazując, jak jest kruche i ułomne. Upływ czasu i bolesne doświadczenia odciskają ślad na człowieku, tworzą jego historię, która następnie przez proces „uzdrowienia” staje się pełniejsza i piękniejsza. Kintsugi uczy, że nie wolno wstydzić się odniesionych ran i ukrywać ich przed światem.

 - W nawiązaniu do kintsugi zabezpieczyliśmy istniejące elementy konstrukcji, a nowo wprowadzane drewno – odróżniając się teksturą i kolorem - uzupełniło ubytki i wypełniło otwory, których nie wykorzystywaliśmy przy zmianie układu funkcjonalno – przestrzennego obiektu - podkreślają architekci.