REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?

  • Autor: portalsamorzadowy.pl / Tomasz Jakubowski
  • 22 maj 2019 11:05
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?
Paneliści w trakcie sesji "Urbanistyka, przestrzeń, prawo" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Moderatorem panelu był architekt Olgierd Dziekoński. fot. PTWP
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?
EEC: Trzeba dyskutować o przestrzeni miejskiej i należy edukować. Ale kto powinien być głównym rozgrywającym?

Na ile prawo, urbanistyka może mieć dobry wpływ na nasze otoczenie? Kto powinien decydować o przestrzeni publicznej? Z jakimi wyzwaniami muszą się mierzyć polskie miasta?  O tym rozmawiano podczas sesji "Urbanistyka, przestrzeń prawo" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

REKLAMA

Przestrzeń publiczna to według definicji wszelkie miejsca dostępne powszechnie, w których może znaleźć się jednostka społeczna. Ustawa o planowaniu definiuje ją dodatkowo jako obszar o szczególnym znaczeniu dla zaspokajania potrzeb mieszkańców, poprawy jakości ich życia i sprzyjający nawiązywaniu kontaktów społecznych ze względu na jego położenie oraz cechy funkcjonalno-przestrzenne. To dużo parametrów i chyba nie radzimy sobie z praktyczną stroną definicji. Jak wygląda przestrzeń publiczna wokół nas, widzimy sami. Najczęściej to wolna amerykanka, połączenie estetycznej pstrokacizny z zakazami wstępu wymuszanymi przez ogrodzenia. Mało estetyczna i zniechęcająca do kontaktów. Z drugiej strony: kto miałby za nią odpowiadać?  

- O zagospodarowaniu przestrzeni publicznej nie może decydować tylko jeden, choćby i najważniejszy czynnik – inwestor, burmistrz czy inny urzędnik – mówi Agnieszka Kaczmarska z Rady Społeczno-Gospodarczej. – W końcu nikt z nas nie jest nieomylny, a o przestrzeni publicznej decyduje już nie tylko np. estetyka, ale i np. efektywność energetyczna czy inne czynniki. Poza tym zwyczajnie dobrze jest, gdy mamy jakiś wybór, gdy jest więcej niż jeden projekt – mówi.

Nie do końca zgadza się z nią architekt i urbanista Tomasz Konior. - Obecnie wszyscy przemieszczamy się, bywamy na tzw. „Zachodzie”, obserwujemy go, widzimy więc, że pomimo różnych regulacji, w Polsce jest pod tym względem bardzo źle - mówi. - Gdzieś cały ten wysiłek włożony w zagospodarowywanie przestrzeni publicznej traci się po drodze. Pytany o przyczyny, odpowiada, że to wpływ „czynników wpływających na rezultat". - Jest ich po prostu zbyt dużo. - wyjaśnia. - O przestrzeni decydują i budżet, i sprzeczne interesy właścicieli czy sąsiadów. Konior, pytany o remedium, mówi: – W szerokim spektrum najważniejsza jest edukacja. Należy jak największy wysiłek wkładać w tłumaczenie innym, że procesy w przestrzeni są często procesami trwałymi – dodaje.

Podobnym głosem mówi architekt Zbigniew Maćków. - Kategorycznym zadaniem jest rozszerzanie świadomości społecznej. Dopytywany o szczegóły, dodaje, że może się to odbywać np. przez przedefiniowanie pojęć. - Studenci na uczelniach uczą się projektować budynki, które w ogóle nie powinny być budowane z powodów ekonomicznych – twierdzi. – Powinniśmy wykonać pracę u podstaw i pewne zjawiska zdefiniować. Zdać sobie sprawę, że wszystkiego się mieć nie da. Czyli rozszerzanie świadomości. Edukacja, owszem, ale ze zdaniem sobie sprawy, że np. stoimy na progu katastrofy ekologicznej – dodaje.

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski zwraca uwagę, że brak jest narzędzi prawnych oraz że samorządy nie są w stanie z tego powodu powstrzymać suburbanizacji. – Użytkownicy chcą coraz tańszych mieszkań w miastach, ale nie myślą już o tym, że trzeba budować przedszkola, sklepy, a miasto nie może narzucić deweloperowi wybudowania tych obiektów. Przepisy wiążą nam ręce – mówi. Pytany o poprawę jakości przestrzeni publicznej, podkreśla, że miasta, zagospodarowując przestrzeń, powinny myśleć o przyszłych pokoleniach. – Powinien być czynnik, który ten problem kontroluje – podkreśla Olszewski.

Piotr Uszok, były już prezydent Katowic, zwraca uwagę, że ludzie narzekają często przez pryzmat tego, co nas cieszyło przed laty. – Kiedyś każdy prezydent zabiegał o biurowce, centra handlowe, powstawały wyspy mieszkaniowe, handlowe. Odeszło się od podstawowych zasad budowania miast. Teraz zostały budynki „zawalające” przestrzeń. Musimy naprawiać to, co się wówczas stało, nawet jeśli nie mamy jeszcze odpowiednich narzędzi – mówi. Dodaje, że w Korei Południowej w 2002 roku zaczęto budować dzielnicę jednego z miast. - Wartość obiektu to 35 mld dolarów, powierzchnia to 9 mln m kw. I wszędzie komunikacja zbiorowa, właściwie zero samochodów. 40 proc. dzielnicy to zieleń. My też mamy potencjał, by podobne przestrzenie w taki sposób realizować – dodaje.

Czyja ta przestrzeń?

Polacy są ewenementem wśród Europejczyków. Z badań przeprowadzonych na potrzeby Europejskiego Kongresu Gospodarczego wynika, iż choć chcą, by o jakości przestrzeni publicznej lub jej zabudowie decydowali urzędnicy lub odpowiednie przepisy, mają też silne poczucie własności. Przykładem są wyniki jednej z ankiet - wynika z nich, że gdyby sąsiad chciał pomalować swój dom na kolor zupełnie niepasujący do otoczenia, zdecydowana większość z nas uważałaby, że ma do tego prawo, bo dom jest jego własnością. Jednak o tym, by wszystkie kolory pomalować w określony sposób, mieliby decydować urzędnicy. Co ciekawe, np. Niemcy mają tylko 44 proc. wszystkich mieszkań na własność. Polacy - 75 procent.

- Partnerem w dyskusji o przestrzeni może być każdy, np. ten, kto chce budować, czyli inwestor, organizacje pozarządowe, deweloper, lokalna społeczność – mówi były prezydent Katowic . – Z każdym trzeba rozmawiać, ale z otwartą przyłbicą: dyskutować, ale nie pozwolić na paraliż decyzyjny – podkreśla.

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski zwraca uwagę, że rozmowa z mieszkańcami już mieszkającymi w danej przestrzeni, którą chcemy zmienić, jest inna niż z tymi, którzy mają dopiero w niej zamieszkać. - Kluczowym wyzwaniem przy pracy z obszarami, ale mającymi nie 5, a 50 hektarów, jest zbudowanie grupy społecznej, która porozmawia z nami o tym, jak ten obszar ma wyglądać za 20 czy 30 lat. Dopiero wtedy okazuje się, że mieszkańcy, choć wcześniej zgodni, mają sprzeczne oczekiwania. Chcemy ekologii, ale chcemy też rozwiązań wygodnych dla nas, ale mało ekologicznych. W takim procesie każdy wrzuca swoje uwagi, ale to miasto musi podjąć decyzję co do tego, czy przestrzeń bardziej czy mniej urbanizować. Czy sprawa dotyczy terenu prywatnego czy publicznego, wyzwania są takie same – podkreśla Olszewski.

– Dyskutować można, ale rozgrywający musi być jeden – podkreśla architekt Zbigniew Maćków. – I to musi być miasto – dodaje. – Obecnie jesteśmy w sytuacji, gdzie miasta abdykowały z roli tych odpowiedzialnych za kształt, za planowanie. Doszło do tego, ze na dyskusje o przestrzeni publicznej nie przychodzi nikt, a na forach dyskutują wszyscy – mówi. Jedynym skutecznym sposobem w tej sytuacji wydaje się własność – podkreśla. Teren powinien być w rękach miasta, a ono powinno działać na rzecz modelu nie deweloperskiego, a miejskiego. Przejść na system koncesyjny, wypożyczać przestrzenie na 20, 30 lat, a nie wyprzedawać. Inaczej zostaną bez narzędzi do zarządzania – mówi.

- Obecnie w dyskusji o tym, kto powinien decydować o przestrzeni, kluczowi są nie tylko partnerzy, ale – wbrew pozorom – także hejterzy rozwiązań. Pozwalają dostrzec pewne wady czy zalety. To już są zawodowcy, całe ekipy, które oprotestują wszystko, którzy zbijają kapitał na blokowaniu niektórych inwestycji, a to czasem nawet zakleszcza procesy decyzyjne, również te złe – zwraca uwagę Agnieszka Kaczmarska z Rady Społeczno-Gospodarczej Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej.

Artykuł powstał na bazie debaty podczas panelu "Urbanistyka, przestrzeń, prawo" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Moderatorem panelu był architekt Olgierd Dziekoński.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie