Hotel w koszarach, akademik w starej drukarni i hotele w biurowcach



Propertydesign.pl / Anna Liszka - 23-10-2018 09:00


Nie tylko cena i standard ma znaczenie. W dobie nasilającej się konkurencji na rynku hotelarskim, coraz większą rolę odgrywa wyjątkowe i unikalne miejsce. Inwestorzy doceniają potencjał zabytkowych murów i nietypowych adaptacji.

Zmiana funkcji może dotyczyć zabytkowej kamienicy, budynku biurowego czy obiektu przemysłowego. Inwestorzy i architekci są zgodni, że to wielkie wyzwanie, ale dające ogromną satysfakcję. - Droga, którą pokonujemy od pierwszego etapu: zakupu kamienicy przez jej generalny remont, aż do efektu końcowego, czyli przywrócenia do użytku mieszkańcom i miastu budynku posiadającego swoją historię i – niejednokrotnie – będącego przedmiotem wielu legend i opowieści związanej z tożsamością miasta daje o wiele większą satysfakcję niż tworzenie budynku od podstaw - twierdzi Cyprian Chałupczak, współzałożyciel spółki Koneser Group zajmującej się rewitalizacją krakowskich kamienic w rejonie Starego Miasta i Kazimierza. Choć przyznaje, że w Polsce jest to skomplikowany proces. Trudności dostarczają kwestie projektowe, uzyskanie niezbędnych pozwoleń, wytyczne konserwatora zabytków, a także dostosowanie budynku do obecnych przepisów. Kluczowe są też kwestie finansowe. - Adaptacja budynku z innej funkcji często jest droższa niż budowa nowego, optymalnego obiektu - podkreśla Jacek Tokarski, Partner, Hotel Professionals.

Podstawową zaletą, która jednak przesądza o atrakcyjności tego typu obiektów dla ich komercyjnego przeznaczenia zazwyczaj jest lokalizacja. - Bardzo ograniczona podaż działek w ścisłym centrum miasta powoduje, że rewitalizacja np. zabytkowej kamienicy może stanowić dla inwestora jedyną szansę na wprowadzenie przy konkretnej ulicy oferty spełniającej współczesne standardy. Drugą zaletą jest na ogół niepowtarzalność architektury i historia związana z często zabytkowym budynkiem. Dzięki temu wyróżnia się on w pełni indywidualnym charakterem przyciągając uwagę klientów poszukujących właśnie nieszablonowych propozycji. Połączenie obu zalet jest niezbędne dla osiągnięcia komercyjnego sukcesu - wskazuje Jakub Nieckarz, prezes PVI - Property Value Investments.

Wiele budynków odżyło po przejęciu kamienicy właśnie przez inwestora z branży hotelarskiej. Hotele bardzo dobrze czują się nie tylko w zabytkowych kamienicach, ale też w zamkach, pałacach, a ostatnio nawet w budynkach biurowych. Inwestorzy coraz śmielej sięgają po bardziej nietypowe adaptacje. Zamieniają dawne koszary czy zabytkową drukarnię w designerskie hotele.

Tradycja spotyka się ze współczesnym duchem Krakowa

Jednak najczęściej na hotele adaptowane są kamienice. Przekształcenie zabytkowej kamienicy na hotel butikowy może być nie lada gratką dla inwestora. - Zabytkowe budynki, które mogą zostać zaaranżowane na hotel gwarantują doskonałą lokalizację i bliskość zabytków, a jednocześnie są już bardzo mocno wpisane w tkankę miejską. Otwarcie hotelu w odnowionym, historycznym budynku, jest dla operatora gwarancją sukcesu - przekonuje Jocelyn Fillard, dyrektor ds. architektury i partner, SUD Architectes.

Takich zabytkowych kamienic nie brakuje zwłaszcza w Krakowie. - Hotel Avena powstał z połączenia dwóch kamienic, które dawniej były zamieszkiwane przez krakowskich mieszczan. Inwestor postanowił dobudować do budynków trzecie i czwarte piętro, jednocześnie zachowując zabytkową drewnianą klatkę schodową oraz część oryginalnych posadzek - mówi Ilona Skórkowska, dyrektor Avena Boutique Hotel. Pod koniec czerwca br. miało miejsce uroczyste otwarcie hotelu zaprojektowanego przez Iliard Architecture & Project Management i Grycaj Design.

Hotel miał być osadzony w tradycji, ale jednocześnie wyrażać ducha współczesnego Krakowa. - Ten fantastyczny obiekt znajduje się tuż obok słynnego krakowskiego Nowego Kleparza. Place targowe od zawsze odgrywały ważną rolę w życiu mieszkańców Krakowa, a wokół placów skupia się przecież całe życie miasta. Mają one swój wyjątkowy klimat i atmosferę – są jak Kraków otwarte i kolorowe, dlatego przy tworzeniu tego obiektu nie mogliśmy pominąć tego co się znajduje przed hotelem - opowiada Wojciech Witek z pracowni Iliard Architecture & Project Management.

Myśl przewodnia hotelu nawiązuje do klimatu targowiska i kleparza, na którym sprzedawano zboże. Nawet nazwa hotelu nawiązuje do tradycji – "avena" to owies z języka hiszpańskiego i włoskiego. - Motyw zboża dominuje również w naszych wnętrzach – na wykładzinie, ścianach łazienki oraz płytkach znajduje się wzór kłosów - nadmienia Skórkowska.

Pokoje zostały urządzone z wykorzystaniem naturalnych materiałów: drewna, szkła oraz elementów metalu, które podobnie jak zastosowane kolory i wzory nawiązują do kupieckich korzeni Nowego Kleparza. - W tym projekcie nie zabrakło również odważnych elementów, takich jak przeszklone łazienki, otwarte szafy, nastrojowe oświetlenie, ciemne korytarze czy recepcja z nietypowym otwartym meblem recepcyjnym – zdradza architekt.

- Tradycja i historia Nowego Kleparza jest dla nas na tyle ważna, że logo naszego hotelu nawiązuje do średniowiecznej baszty broniącej wjazdu do miasta oraz wieży, w której przechowywano zboże - dodaje Skórkowska. W każdym pokoju na ścianie znajduje się również drewniany panel nawiązujący do bramy. W recepcji pod sufitem zawieszone zostały szpule z linami jutowymi, nawiązujące do kupieckiego klimatu. Stoliki w lobby również owinięte są linami jutowymi, a w restauracji na ścianie można znaleźć podświetlane drewniane elementy, przypominające kłosy.

W militarnym klimacie

Prawdziwym specjalistą w przekształcaniu zabytkowych obiektów na hotele jest Grupa Arche. Na koncie ma wyjątkową rewitalizację zamku, pałacu, koszar, a ostatnio wzięła się za dawną cukrownię. - Nie lubię kopiowania, przykrywania tego co stare i odtwarzania na nowo. My zostawiamy to, co zrobił czas i wprowadzamy nowoczesne akcenty. To tworzy unikalne połączenie - podkreśla Waldemar Grochowski, prezes, Grupa Arche.

Jedną z ostatnich ich realizacji jest hotel Koszary położony w centrum Góry Kalwarii, oddalonej o 35 km od Warszawy. Trzygwiazdkowy hotel powstał w miejscu dawnej siedziby wojskowego garnizonu, wcześniej zajmowanego przez ojców dominikanów. Dwa lata temu Grochowski wydzierżawił zdewastowane budynki powojskowe od samorządu. Obiekty były nieużytkowane od 2001 r. i znajdowały się w złym stanie.

Dawna siedziba garnizonu jest zabytkiem z 1863 r. i musiała być odrestaurowana zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków. - To było dodatkowe wyzwanie. Takie projekty są zwykle dużo trudniejsze i przeciętnie 50 proc. droższe, ale dają też dużo więcej satysfakcji - nadmienia Grochowski.

Projekt nie budził zastrzeżeń z konserwatorskiego punktu widzenia, a prace zostały zaplanowane z pełnym poszanowaniem wartości zabytkowych dawnych koszar. - Aby oddać militarny klimat, poszukiwaliśmy starych fotografii związanych z Koszarami i obecnością wojska w Górze Kalwarii w celu wykonania fototapet, które znalazły się na hotelowych korytarzach - dodaje. Na remont dwóch budynków powojskowych (w bliźniaczym budynku obok hotelu zamieszkają m.in. repatrianci) Arche wydało około 10 mln zł.

Koszary łączą historię z teraźniejszością, dają możliwość poczucia ducha zamierzchłych czasów w nowoczesnych wnętrzach a industrialny, loftowy styl wnętrz wpisuje się w aktualne trendy. I tak w pokojach znalazły się "surowe" elementy wystroju m.in. nieotynkowane fragmenty ścian z cegieł, które gościom przypomną, że przez przeszło wiek temu w budynku stacjonowało wojsko.

- Remont przebiegał z przygodami, ale powstał bardzo ciekawy i wyjątkowy obiekt. Artefakty znalezione w trakcie budowy są w trakcie zabezpieczania i będą dostępne dla wszystkich gości - dodaje Grochowski.

Drukarnię zmienili w hotel studencki

Ostatnio też nietuzinkową przemianę przeszła dawna drukarnia. Inwestor nie ukrywa, że przede wszystkim skusiła go lokalizacja, choć nie tylko ona. Bo trudno wyobrazić sobie lepszego miejsca w Łodzi na umiejscowienie hotelu studenckiego. Dlatego BaseCamp Student długo się nie zastanawiał nad przebudową dawnej Łódzkiej Drukarni Dziełowej. W jej murach kryje się historia wolności druku – książek i dokumentów. Co więcej, budynek ten znajduje się tuż obok Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego, największej jednostki Uniwersytetu Łódzkiego.

- Głównym atutem budynku była dla nas jego lokalizacja oraz możliwość przemiany tak nietypowego, historycznego zabytku w nowoczesną formę. Wykorzystaliśmy duże przestrzenie i unikatowe stropy tworząc wyjątkowe miejsca dla studentów, tak aby mogli się poznawać, wspólnie gotować i uczyć się - przekonuje Armon Bar-Tur, CEO BaseCamp Student.

Nad projektem architektonicznym czuwała pracownia Grupa 5 Architekci. - Zależało nam na podkreśleniu dodanymi elementami głównych walorów prefabrykowanych elewacji drukarni i masywnych żelbetowych słupów „V”, oraz jednoczesnego nie utracenia jej przemysłowego "brutalistycznego" charakteru - zwracają uwagę projektanci. Z budynku zostały usunięte wszystkie elementy wewnętrzne nie stanowiące oryginalnej konstrukcji, przy czym zachowana żelbetowa tkanka została maksymalnie wyeksponowana we wnętrzach nadając im industrialny charakter.

- Dużym wsparciem w tych działaniach był inwestor, dla którego oryginalny wyraz modernistycznego budynku i romantyczna wizja przywrócenia mu drugiego życia, była jedną z podstaw rozpoczęcia inwestycji w tym miejscu - nadmieniają projektanci z Grupy 5 Architekci.

I tak w starych murach drukarni powstały prywatne apartamenty studenckie jedno- i dwuosobowe. Każdy z nich jest wyposażony w designerskie meble, łazienkę z prysznicem oraz aneks kuchenny z umywalką, kuchenką elektryczną i lodówką. W podziemiach wybudowano zaś pralnię, siłownię oraz miejsca parkingowe.

W starym kinie

Hotel Hampton by Hilton Old Town Gdańsk znajduje się w samym sercu tętniącej życiem gdańskiej starówki. Miejsce, w którym został wybudowany, ma też niezwykłą historię. W kamienicach, w których powstał hotel, przez wiele lat funkcjonowało kino – jego początki to 1939 r., i kino Tobis-Palast. Po zakończeniu wojny, od 1953 roku, działalność kina została wznowiona – tym razem otrzymało ono nazwę Leningrad, a od 1993 roku. funkcjonowało pod szyldem Neptun. Równolegle działały tu także kina studyjne Kameralne oraz Helikon.

- Grupie Capital Park od początku realizacji hotelu zależało na tym, by jak najwięcej elementów – zarówno funkcjonalnych jak i wyposażenia wnętrz przypominało o bogatej tradycji tego miejsca. Niezwykła historia tego miejsca i jego kinowa przeszłość były dla nas ważną i cenną inspiracją - opowiada Dominik Czekajski, Project Manager, Grupa Capital Park.

Inwestorowi udało się odzyskać, odrestaurować i umieścić w przestrzeni obecnego hotelu wiele elementów, które służyły w dawnych kinach, a obecnie stanowią elementy pamiątkowe i dekoracyjne we wnętrzach budynku. - Kontynuujemy również kinematograficzną tradycję tego miejsca. W odrestaurowanym zabytkowym (XIV-XVII wiek) podziemiu, utworzyliśmy salę kinową na kilkadziesiąt miejsc, z oryginalnymi fotelami z kina Kameralnego - dodaje Czekajski.

Budynek ma cztery kondygnacje naziemne oraz jedną kondygnację podziemną – parking na 34 miejsca. Nasz hotel oferuje gościom 174 pokoje, lobby biznesowe wraz z dwoma salami konferencyjnymi o pow. ok. 40 mkw. każda oraz całodobową siłownię. Powierzchnia budynku to ponad 7,5 tys. mkw., z czego 7 tys. mkw. zajmuje część hotelowa, a ok. 600 mkw. to część handlowo-usługowa. - Na terenie przed hotelem utworzyliśmy miejsca parkingowe oraz skwery zieleni, w ten sposób zagospodarowując zaniedbany dotąd grunt miejski - nadmienia.

Jak wspomina Adam Walczak, prezes zarządu, AGK Architekci AW, jedną z najważniejszych kwestii, którą brali pod uwagę przy projektowaniu zewnętrznej bryły budynku, była lokalizacja obiektu w zabytkowej części Starego Miasta. Projekt został zrealizowany zgodnie z założeniami ustalonymi wspólnie z Pomorskim Konserwatorem Zabytków. Co było największym wyzwaniem? - Połączenie dawnych ośmiu kamienic w jeden, nowoczesny i funkcjonalny obiekt, który jednocześnie nawiązywałby swoim stylem do historycznego charakteru tego miejsca - podkreśla Walczak. Nowa fasada budynku hotelowego została zaprojektowana tak, by swoim stylem i charakterem nawiązywać do tego, jak wyglądają okoliczne kamienice. Zachowane i wyeksponowane zostały charakterystyczne elewacje szczytowe, które korespondują ze stylem okolicznych budynków. Także materiał użyty do ułożenia fasady wkomponowuje się w najbliższe otoczenie.

Zarówno wnętrza, jak i funkcje hotelu nawiązują do kinowej tradycji miejsca. - Przed rozpoczęciem prac dawne wnętrze kina zostało dokładnie udokumentowane na fotografiach, aby zachować jak najwięcej jego elementów - podkreśla architekt. W obecnym hotelu ściany ozdobione są przez historyczne zdjęcia z czasów funkcjonowania kin studyjnych. W pokojach, na korytarzach i w innych przestrzeniach wspólnych zostały umieszczone grafiki, nawiązujące do motywu kinematograficznego oraz wystroju starych kin. - Niezwykłą ozdobę lobby hotelowego stanowią za to elementy, które udało się odzyskać i odrestaurować z dawnego kina Neptun, takie jak odnowiona krata czy fotele kinowe. Ścianę naprzeciwko wejścia zdobi także część zabytkowego sgraffito, odzyskane z dawnego kina, przedstawiające herb miasta. Pozostałe fragmenty dzieła z historyczną panoramą Gdańska zostały odtworzone technika nadruku na szkle i dopełniły jego całości - opowiada architekt.

Czar PRL-u

W rozwój miasta wpisane jest zastępowanie starych budynków nowymi. Najpierw były kamienice, ale zostały zniszczone podczas II wojny światowej. Postawiono ich nie odbudowywać, bo chodziło o nadanie tej części centrum Poznania bardziej wielkomiejskiego charakteru. I tak powstały Domy Towarowe "Alfa"wzdłuż ulicy Święty Marcin jako kompleks pięciu 12-kondygnacyjnych wież połączonych wspólnym podium w latach 1965-1972, według projektu Jerzego Liśniewicza. Od dworca głównego oddalone są zaledwie o dwa kilometry, a od Starego Rynku dzieli je niecały kilometr. Dla inwestycji hotelowej kluczowa jest lokalizacja. Dlatego w jednej z pięciu kultowych wież powstał hotel Altus, który otworzył podwoje w maju br. Świetna komunikacja ma sprawić, że z trzygwiazdkowego obiektu korzystać będą przede wszystkim goście biznesowi, którzy do dyspozycji mają 109 pokoi.

Inwestor i architekci zgodnie przyznali, że tego typu przebudowa to było trudne i wymagające przedsięwzięcie, choć jednocześnie bardzo satysfakcjonujące. - Musieliśmy wieżę wyburzyć do samej konstrukcji, zatem zdjęta została elewacja i wszystkie ściany wewnętrzne. Wymieniliśmy w niej wszystko. W momencie, gdy ją kupowaliśmy - piętra od drugiego do jedenastego zajmowały biura, ale nie spełniały już nowoczesnych standardów - wyjaśnia Leszek Mięczkowski, prezes firmy Dobry Hotel i współudziałowiec firmy Altus Hotel Mięczkowski.

Jak wspomina Katarzyna Burny, architekt APA Wojciechowski, najważniejszym wyzwaniem projektowym było dostosowanie przestrzeni biurowca do potrzeb nowoczesnego obiektu hotelowego, począwszy od nowego układu funkcjonalnego, skończywszy na zabezpieczeniu konstrukcji i nowych pionach instalacyjnych. - W obliczu tak licznych zmian zdecydowano się na niemal całkowity demontaż elewacji oraz wyburzenia ścian działowych. Część wieżowa, mieszcząca obecnie 109 pokoi hotelowych, a przed przebudową pełniąca funkcję biurową, została funkcjonalnie połączona z częścią podium budynku, które zyskało pełen dostęp do szybu windowego obsługującego wcześniej jedynie biura, oraz nową, reprezentacyjną klatkę schodową - opowiada Burny. Elewacja budynku została wykonana w całości od nowa, z odtworzeniem proporcji podziałów oraz oryginalnych materiałów. - Głównym postulatem przy rekonstrukcji wieży było zachowanie lekkiego charakteru elewacji oraz podziałów i proporcji profili fasady przy zastosowaniu współczesnych rozwiązań gwarantujących parametry wymagane aktualnie w budownictwie - podkreśla architekt. Zachowaną w części podium oryginalną, ażurową zabudowę z kształtek ceramicznych oraz część okładzin ceramicznych w parterze oraz we wnętrzu poddano konserwacji i wyeksponowano. Przywrócono również oryginalne podziały wielokrotnie przebudowywanych fasad parteru - dodaje.

Magdalena Adamus, której pracownia zaprojektowała wnętrze hotelu, zdradza, że inspiracją do stworzenia koncepcji były czasy świetności domów towarowych Alfa. - Nostalgia za czasami PRL-u stała się pretekstem do zastosowania lastryko na posadzce w lobby i na schodach prowadzących na 1. piętro, gdzie znajduje się restauracja pod nazwą projekt Alfa oraz sale konferencyjne. Balustrada i tło dla recepcji to dawno zapomniana metalo-plastyka we współczesnym wydaniu. Paleta barw odwołuje się do trendów ówczesnego wzornictwa przemysłowego, ale została zaczerpnięta bezpośrednio z kompozycji oryginalnych, ręcznie robionych płytek ceramicznych, które były dekoracją przy wejściu, udało je się ocalić i zostawić w tym samym miejscu, gdzie zostały umieszczone w pierwotnym projekcie - opowiada właścicielka i projektantka Loft Magdalena Adamus.

Na ścianach w pokojach hotelowych wiszą graficznie przetworzone fotografie modernistycznych i socrealistycznych budynków Poznania. - W niektórych pokojach można zauważyć, że nowy układ funkcjonalny jest wtórny. Widać, że dawniej były to większe pomieszczenia, za czasów gdy były tu sklepy i biura. Udało się jednak stworzyć ciekawą ofertę pokoi zwłaszcza dla biznesu. Chcielibyśmy, żeby goście odnaleźli tu bezpretensjonalny klimat do pracy, dyskusji i spotkań - podkreśla Adamus.

Miks industrialnej przeszłości z dozą nowoczesności

Podobnym przykładem przebudowy budynku biurowego na hotel jest inwestycja Vienna House Mokotow Warsaw na warszawskim Służewcu. Choć, tu zmiana funkcji dotyczyła nie tyle starego obiektu, co nowo powstałego budynku, a dokładniej jego części. - Zaprojektowany budynek hotelu Vienna House Mokotow Warsaw ma wyrazistą formę architektoniczną, nawiązującą do dawnych budynków Służewca Przemysłowego. Wyróżnia się spośród innych biurowców. Budynek przewidziany był do komercyjnego oferowania powierzchni biurowej do wynajęcia. Inwestor podjął decyzję o zmianie aranżacji części budynku. I tak stał się czterogwiazdkowym hotelem. Dzięki temu, że budynek swą architekturą nawiązywał do lokalizacji, a nie był tylko wypadkową funkcji, mógł zostać zaadaptowany na hotel - wyjaśnia architekt Ewa Kozieł-Jurowska, JEMS Architekci.

Zdaniem architekt, właśnie regularny prostopadłościenny kształt na dłuższych fasadach (równoległych do ulicy Postępu) oraz uniwersalna szerokość modułów pozwoliły na zmianę funkcji budynku z biurowca na hotel. W krótszych fasadach ujawniają się betonowe ramy budynku i w nich znajdują się większe pokoje hotelowe. - Rysunek zmultiplikowanych ram w elewacji w postaci sekwencji charakterystycznych ukośnych podpór, tworzy wyraziste dynamiczne rytmy przestrzeni wewnętrznej budynku i zewnętrznej wokół budynków, w nich są widoczne pokoje hotelowe. Struktura konstrukcyjna - stropy, podciągi, słupy - uwidoczniona na zewnątrz i wewnątrz stanowi o tektonice wszystkich budynków oraz jest ściśle związana z indywidualnym charakterem wnętrz - wcześniej biurowca teraz hotelu - wskazuje Kozieł-Jurowska. Ujawnienie rytmicznej wewnętrznej struktury budynku w fasadach zewnętrznych wzmacnia efekt transparentności i lekkości budowli, dzięki dużym przeszkleniom. - Trzon komunikacji wewnętrznej znajduje się w środkowym module, a pokoje hotelowe otaczają go wzdłuż fasad. Stworzyło to możliwość zaaranżowania wyjątkowych wnętrz hotelowych. Pokoje mają duże przeszklenia oraz widoczną we wnętrzu konstrukcję budynku. Dzięki temu hotel wyróżnia się wśród innych - zauważa.

Parter budynku oraz taras przy restauracji jest przestrzenią integracji gości hotelowych i lokalnej społeczności. W głównej przestrzeni publicznej, pomiędzy budynkami, zaprojektowano zieleń. kompozycja jest ściśle związana z surową postindustrialną formą architektoniczną budynków, nawiązując do naturalnej roślinności na terenach przemysłowych.

- Motyw przewodni opiera się na połączeniu industrialnej przeszłości okolicy ze współczesnym duchem czasu postępowości i nowoczesności. Odzwierciedlenie tych aspektów w wizualnej koncepcji nowego hotelu sieci Vienna House było nie lada wyzwaniem. Polska firma architektoniczna JEMS Architekci wywiązała się perfekcyjnie - zauważa Christina Riegler, Head of Project Development Vienna House.

Choć otwarcie obiektu nastąpi pod koniec br., inwestor zaprezentował już design hotelowego wnętrza. Jak wspomina Riegler, w projekcie skupiono się przede wszystkim na hotelowym lobby, które miało spełniać standardy współczesnych, kosmopolitycznych gości, oraz na wystroju pokoi, które poprzez swoją linearność miały nawiązywać do industrialnego designu połączonego z komfortem i wygodą na miarę XXI wieku.

Nowy hotel zaskoczy nie tylko designem. - Lobby z recepcją, bar i restauracja będą się wzajemnie przenikać i stanowić komfortową przestrzeń do pracy, odpoczynku i ucztowania przy wspólnym stole. W restauracji serwować będziemy „najlepsze mięso od rzeźnika”, a latem zaprosimy na zaciszny taras. Również z sal konferencyjnych i strefy fitness będzie można obserwować okolicę. Zameldowanie przez smartfona, wypożyczalnia rowerów i stacja ładowania samochodów elektrycznych udowadniają, że nowoczesne technologie i mobilność gościa są dla nas najważniejsze - podkreśla Anna Olszyńska, dyrektor regionalna Vienna House, odpowiedzialna za wdrożenie projektu Vienna House Mokotow Warsaw.

Co było największym wyzwaniem w projekcie? - Podczas zmiany koncepcji z budynku biurowego na hotel, najbardziej krytycznym aspektem było przemodelowanie przejść dla gości hotelu oraz personelu. Stawiliśmy też czoła wyzwaniu znalezienia kreatywnego rozwiązania projektowego parteru. Chcieliśmy zmaksymalizować poczucie przestrzeni i swobody - zdradza Riegler.

Mimo wyzwań, tego typu projektów na polskim rynku przybywa. Przekształcenie budynku gwarantuje, że na konkurencyjnym rynku stworzymy obiekt z duszą: wyjątkowy i unikalny. - Adaptacja budynku z innej funkcji lub budynku zabytkowego pozwala często osiągnąć doskonały efekt, który sam w sobie będzie promował obiekt i wpływał na pozytywny odbiór przez gości - zauważa Tokarski. Dochodzi też czynnik emocjonalny, o czym wspominali inwestorzy i architekci, tego typu projekty dają ogromną satysfakcję. - Z pewnością równie fantastyczne odczucia towarzyszą deweloperom przekształcającym projekty architektoniczne w namacalną bryłę budynku, natomiast w czasie procesu przekształcenia pojawia się czynnik dodatkowy: tworzenie pomostu pomiędzy przeszłością i tym, co jeszcze przed nami. A to uczucie jest niemożliwym do zastąpienia - konkluduje Chałupczak.