REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Młodzi śląscy architekci dla PropertyDesign.pl - felieton autorstwa musk kolektyw

  • Autor: musk kolektyw
  • 16 kwi 2018 11:27
Młodzi śląscy architekci dla PropertyDesign.pl - felieton autorstwa musk kolektyw
musk kolektyw - Józek Madej, Katarzyna Sąsiadek i Weronika Kiersztejn, fot. musk kolektyw

Co działo się w architekturze w ostatnim czasie? Oto pierwszy z cyklu felietonów - prosto spod pióra młodych śląskich architektów z musk kolektyw - Józka Madeja, Katarzyny Sąsiadek i Weroniki Kiersztejn - będący subiektywnym wyborem najważniejszych wydarzeń z marca 2018 roku.

REKLAMA

Mieszkanie z widokiem na Strefę Kultury

Na przełomie lutego i marca zawrzało w śląskim architektonicznym świecie. Metropolię obiegła informacja, że planowane od dawna osiedle mieszkaniowe przy Strefie Kultury w Katowicach będzie o wiele wyższe, niż wcześniej oficjalnie przypuszczano. Bloki mają mieć po 12 i 18 pięter. To zaskakujące o tyle, że w zeszłym roku dziennikarze rozpisywali się o niskich czterokondygnacyjnych budynkach.

Deweloper milczał na temat całej sprawy, co w sumie nie dziwi. Tę samą strategią marketingową TDJ Estate posługiwał się już wcześniej. Z inwestycją nie zgadza się Muzeum Śląskie i prosi o publiczną debatę i kompromis, który zachowa sylwetę i osie widokowe obszaru Strefy Kultury. Chodzi oczywiście o architekturę muzeum w większości ukrytego pod ziemią, tak by uwypuklić krajobraz byłej KWK „Katowice”.

Nowe osiedle, które jest przedmiotem dyskusji, zaprojektowała bytomska medusa group. Jeśli komukolwiek udało się przeoczyć ich działalność to przypomnimy, że jest to jedno z najbardziej uznanych biur architektonicznych w Polsce. W swoim portfolio od zawsze pokazują, że są mocno związani ze Śląskiem, lokalną społecznością i postindustrialnym dziedzictwem. W końcu jeden z założycieli medusa group do dziś mieszka zaprojektowanym przez siebie lofcie, na terenie byłych Zakładów Górniczo-Hutniczych w Bytomiu.

Dzięki zorganizowanej debacie światło dzienne ujrzały długo ukrywane wizualizacje planowanego osiedla. Zaskoczenia nie ma – zaproponowane przez projektantów kubistyczne bryły zatopione w zieleni to zupełnie nowa jakość mieszkalnictwa w skali regionu, a może nawet i kraju. Architekci po raz kolejny udowadniają, że rozumieją kontekst i potrafią doskonale operować przestrzenią.

Ale nie to jest najdziwniejsze w całej sytuacji. Jak to jest, że to właśnie medusa group musi tłumaczyć się najgęściej z wykonanego zadania – wbrew zasadzie „tłumaczy się winny”? Przecież to nie architekci decydują o wysokości obiektów tylko miasto, które od kilkunastu lat nie potrafiło pomyśleć całościowo (i przyszłościowo!) o przestrzeni Katowic. Do dziś przecież nie uchwalono planu zagospodarowania przestrzennego. Z drugiej strony może nie ma się co dziwić – brak konsekwencji w planowaniu stolicy Górnego Śląska jest widoczny od dawna i jak widać nikt nie zamierza brać za to odpowiedzialności.

 

Inwestycje firmy TDJ, Fot. TDJ
Inwestycje firmy TDJ, Fot. TDJ

 

 Muzeum Śląskie, Fot. PTWP
Muzeum Śląskie, Fot. PTWP

Powrót do korzeni

Kapituła Nagrody Pritzkera, zwanego popularnie „architektonicznym Noblem”, ogłosiła tegorocznego laureata. Jest nim indyjski architekt – Balkrishna Doshi. Zaraz po tej informacji rozpoczęło się branżowe wyszukiwanie w internecie: kim ten pan jest? Doshi jest 90-letnim architektem, wieloletnim współpracownikiem Le Corbusier'a, między innymi przy znanym i dość kontrowersyjnym projekcie miasta Czandigarh. Mimo że dziś z łatwością można znaleźć krytyków idei „papieża architektury”, to indyjski architekt nadal uważa go za swojego mistrza i to właśnie Le Corbusier'owi zadedykował otrzymaną nagrodę.

W swojej karierze Balkrishna Doshi projektuje obiekty o różnej funkcji, ale najwięcej uwagi poświęcił na te, które miały poprawić warunki mieszkaniowe biedniejszej części społeczeństwa w Indiach. Jak sam wiele razy wspominał, architektura ma przecież za zadanie poprawiać warunki życia. W jego projektach nie znajdziecie spektakularnych elementów, szaleństwa formy czy supernowoczesnych wykończeń. Doshi od zawsze powtarzał, że nie to jest cenne w mądrym projektowaniu. Lubi proste formy i naturalne materiały, choć nie stroni od inspiracji hinduską kulturą.

Jak podkreśla Jury nagrody, nie podąża za modą i trendami, ponieważ za najcenniejsze uznaje pracę na rzecz poprawy jakości przestrzeni w swoim kraju. A to ciekawe, po latach uwielbienia dla "star-architektów" środowisko architektoniczne zaczęło zauważać nie tylko projekty estetycznie ładne, ale te, które mają realny wpływ na społeczeństwo. Wygląda to na powrót do korzeni. W końcu na medalu nagrody Pritzkera wybita jest sentencja słynnej triady Witruwiusza: trwałość, użyteczność i piękno.

Fot. Palace of Assembly Chandigarh 2006, duncid
Fot. Palace of Assembly Chandigarh 2006, duncid

 

Balkrishna Doshi, fot. Sanyam Bahga/wikipedia
Balkrishna Doshi, fot. Sanyam Bahga/wikipedia

Krytyk projektuje. I to konkretnie

Naczelny i podobno kontrowersyjny krytyk architektury, Marcin Szczelina poinformował w mediach społecznościowych o swojej współpracy z producentem płytek kwarcowych. Tak proszę Państwa – krytyk wziął się za projektowanie i to od razu konkretnie. Z szacunku do Marcina zapytaliśmy go o co w zasadzie chodzi w całej tej współpracy. Okazuje się, że nie ma się z czego śmiać... Nowa kolekcja płytek kwarcowych jest efektem wystawy Marcina Szczeliny i Hugona Kowalskiego na weneckim biennale „Let's talk about garbage”, która poruszała temat światowej nadprodukcji śmieci. Wystawa odniosła ogromny sukces i była wymieniana przez wpływowe branżowe media jako jedna z najciekawszych i najważniejszych prac badawczych prezentowanych w Wenecji.

Jak mówi sam Szczelina, zaprojektowane płytki wytwarzane są aż w 42% z odzyskanego surowca, co w oczywisty sposób pozwala na zmniejszenie ilości odpadów. - Z przyjemnością przyjąłem zaproszenie do laboratorium Ceasarstone, gdzie mogłem się przekonać o sposobie pracy nad nowymi produktami. Wraz z zespołem technologów wyprodukowaliśmy kilka nowych powierzchni kwarcowych. Inspiracją do stworzenia kwarcu Architecture Snob są moje wczesne podróże po Stanach Zjednoczonych, gdzie królowało lastriko w łososiowych odcieniach z kolorowymi kamyczkami. Zastanawiałem się, czy jesteśmy w stanie na nowo zinterpretować mało atrakcyjne produkty i kolory tak, aby przyczynić się do odczarowania mitów lat 90. i nadać im współczesny charakter - tłumaczy.

To dobrze, że producenci w końcu budzą się z globalnego konsumpcjonizmu, stawiając na recykling i zrównoważony rozwój. Oby stało się to powszechną praktyką, a nie wyróżnikiem na rynku.

Wystawa Let's talk about garbage, fot. mat. prasowe
Wystawa Let's talk about garbage, fot. mat. prasowe

Nowa jakość w mieście?

Brawo Gliwice! W mieście powstaje pierwszy woonerf, czyli rodzaj ulicy, gdzie podział komunikacyjny stawia na pierwszym miejscu pieszych i rowerzystów. W ten sposób miasto wzbogaciło się o unikatową przestrzeń publiczna z ogródkami i miejscem spotkań mieszkańców – samochody mogą tutaj przejeżdżać z maksymalną prędkością 20 km/h. Powstały też miejsca parkingowe tylko do tymczasowego zatrzymywania. Ideowo założenie zapoczątkowano w latach 60. w Holandii, w Polsce pierwsze Woonerf-y powstały w Łodzi i do dziś jest ich tam najwięcej.

W Gliwicach ta nowatorska przestrzeń zlokalizowana jest na ulicy Siemińskiego (dawnej Wieczorka) i jest jedną z głównych ulic prowadzących do rynku. Nie ma co ukrywać, że na razie gliwicki woonerf nie wygląda imponująco i spotkał się z falą hejtu, ale to zupełnie nie jest istotne. Mocno wierzymy w tę ideę i z pewnością będziemy obserwować jej rozwój, szczególnie że nadchodzą ciepłe miesiące i długie sąsiedzkie wieczory.

Czy ruch gliwickich urzędników oznacza początek nowej jakości w mieście? Mamy nadzieję, że tak. W końcu gdzie powinno się tworzyć dobrą przestrzeń miejską i z nią eksperymentować jak nie w Gliwicach? Przecież to tutaj jest swoją siedzibę ma słynna śląska szkoła architektury, w której kształciło się wielu uznanych dziś projektantów. Szkoda, że wygląd miasta tego nie potwierdza.

Woonerf w Łodzi, fot. Skanska
Woonerf w Łodzi, fot. Skanska

 

Woonerf w Gliwicach - projekt, fot. Projarch
Woonerf w Gliwicach - projekt, fot. Projarch

Przez jednych uwielbiana, przez drugich wyśmiewana

31 marca minęła druga rocznica śmierci Zahy Hadid, jednej z najbardziej utalentowanych i najbardziej charakterystycznych, zaraz po Odile Decq, architektek świata. Wpływowa i kontrowersyjna, wiele razy podkreślała jak ciężko jest projektować w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jako pierwsza kobieta zdobyła wszystkie możliwe nagrody architektoniczne, w tym nagrodę Pritzkera.

Hadid przez cały okres swojej twórczości przeszła ogromną przemianę. Karierę rozpoczęła od prostokreślnych form jako przedstawicielka dekonstruktywizmu. Trzeba jednak przyznać, że ten prąd w architekturze jest najbardziej płynny. Z czasem architektka przeszła do bardzo plastycznych i często niezrozumiałych kształtów, które mocno wpisane w krajobraz tworzyły obiekty-rzeźby. Jej projekty w koncepcji a wykonaniu często różniły się o kilka dobrych zer w budżecie. Zaha Hadid była także wykładowcą. Nie stroniła od współpracy ze światem designu projektując np. buty czy biżuterię, które do dzisiaj można kupić na jej stronie internetowej.

Przez jednych uwielbiana, przez drugich wyśmiewana. Pewnie liczycie na to, że właśnie teraz opowiemy się po którejś ze stron – nic bardziej mylnego. Dla nas mało kto zmienił świat architektury tak bardzo jak Zaha Hadid, i to jest najważniejsze.

Zaha Hadid, fot. Sophi Mutevelian
Zaha Hadid, fot. Sophi Mutevelian

Changsha meixihu international culture & art centre, fot. www.zaha-hadid.com.jpg
Changsha meixihu international culture & art centre, fot. www.zaha-hadid.com.jpg

Vitra Fire Station, fot. www.zaha-hadid.com .jpg
Vitra Fire Station, fot. www.zaha-hadid.com .jpg

Heydar Aliyev Centre Baku, fot. Hufton+Crow.jpg
Heydar Aliyev Centre Baku, fot. Hufton+Crow.jpg

Vitra Fire Station, fot. www.zaha-hadid.com .jpg
Vitra Fire Station, fot. www.zaha-hadid.com .jpg

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie