REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Na pograniczu biznesu i emocji

  • Autor: Anna Liszka / Propertydesign.pl
  • 25 paź 2017 10:24
Na pograniczu biznesu i emocji
SOHO Masterplan fot. mat. prasowe
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji
Na pograniczu biznesu i emocji

Moda na rewitalizację trwa w najlepsze. Coraz więcej postindustrialnych budynków, przedwojennych kamienic, a nawet całych kwartałów otrzymuje drugie życie. Dzięki pasji inwestorów i architektów w starych murach powstają niezwykłe biurowce, mieszkania, centra handlowe i hotele.

REKLAMA

Przez ostatnie lata mieliśmy w Polsce wiele przykładów udanych rewitalizacji. - Należy wymienić chociażby Starą Papiernię w Konstancinie projektu Bulanda Mucha Architekci, Hotel Andel's w łódzkiej Manufakturze (OP Architekten), lofty Stary Spichlerz w Gliwicach ( Medusa Group), czy jedną z najbardziej spektakularnych inwestycji ostatnich lat: Halę Koszyki (JEMS Architekci i Medusa Group). Te budynki osiągnęły zarówno sukces artystyczny, jak komercyjny - wymienia Oskar Grąbczewski, architekt i właściciel OVO Architekci.

Co jest kluczowe w tych projektach? - Zaryzykowałbym tezę, że sukces komercyjny inwestycji w zabytek jest wynikiem pasji inwestora. To działanie na pograniczu biznesu i emocji – twierdzi Krzysztof Zalewski, architekt i właściciel Zalewski Architecture Group. 

Przestrzega, że w zabytkach tkwią "pułapki", które trudno przewidzieć. Adaptacja jest obarczona dużym kompromisem, rzadko bowiem można uzyskać idealne dopasowanie do planowanej funkcji, czy spełnić wymogi ergonomii.  - Kluczowy jest dobry pomysł na funkcję, rzetelna renowacja i wysmakowana interwencja architektoniczna - podsumowuje Krzysztof Zalewski.

Mieć strategię

Historia OFF Piotrkowska Center udowadnia, że inwestor z pasją potrafi zdziałać cuda. Ze zdegradowanego kwartału udało się stworzyć jedną z najbardziej wartościowych lokalizacji w Łodzi. Zdaniem Michała Stysia, dyrektora zarządzającego OPG Property Professionals i pomysłodawcy projektu OFF Piotrkowska Center, aby z sukcesem tchnąć ducha nowoczesności w stare mury, na pierwszym miejscu trzeba stawiać na ludzi – prawowitych użytkowników przestrzeni. Przyznaje jednak, że równie ważny jest pomysł oraz odpowiednie podejście zarządcy do strategii tenant-mix i placemakingu.

-  Postawiliśmy na niebanalną gastronomię i przemysły kreatywne, do których dołącza rozwijająca się w błyskawicznym tempie branża IT/TECH – mówi Michał Styś.

W projekcie OFF Piotrkowska Center na początku dawne tkalnie, przędzalnie i maszynownie zamieniono na przestrzenie wystawowe, artystyczne, pracownie kreatywne poruszające się w obszarze mody i sztuki. Potem dołączyły bary, restauracje, kluby muzyczne, studia projektowe, galerie sztuki, concept store’y. - W zamian za ulgi w czynszu, w renowację lokali udało nam się zaangażować najemców. Nowym lokatorom postawiliśmy jednak warunek: wnieś coś unikatowego. Coś, co wzbogaci OFF-a o nową wartość. Do tego dołożyliśmy szeroki repertuar wydarzeń, organizowanych wspólnie z najemcami. To zaowocowało rozwojem miejsca, ludzi i niestandardowych pomysłów na biznes – opowiada Styś.

Właśnie ten kurs na innowacyjność i przedsiębiorczość kontynuują poprzez nowe inwestycje – Teal Office, Sepia Office i Co\Walk HUB. Firmy, które już wkrótce dołączą do rodziny OFFa, zyskają coś więcej, niż tylko przestrzeń do pracy: unikalny klimat miejsca w starych murach.

Charakterystyczny klimat OFF-a bierze się z jego autentyczności. - Ludzie, którzy tu żyją, pracują i spędzają wolny czas, otoczeni są budynkami liczącymi sobie ponad 100 lat. I to widać. Czy to w drewnianych stropach, czy w elewacji, której w wyglądzie daleko do wypiaskowanej cegły, tak często dziś spotykanej w budynkach odnawianych. I właśnie na zachowaniu tego kultowego już klimatu najbardziej nam zależało podczas projektowania budynków Sepia Office i Teal Office – podkreśla architekt Andrzej Owczarek, Biuro Architektoniczne NOW.

Dodaje, że paradoksalnie w projekcie Sepia Office chodziło o to, żeby zmieniło się jak najmniej. Zachowane zostaną więc oryginalne elementy konstrukcyjne, łącznie ze słupami żeliwnymi podtrzymującymi stropy oraz odsłoniętymi sufitami w konstrukcji drewnianej. Wyczyszczona została już elewacja. Świadomie zrezygnowano z piaskowania, by nie kaleczyć struktury historycznej cegły. - Zabytkowe budynki często wyglądają dziś jak nowe, a tego chcieliśmy uniknąć – zwraca uwagę architekt.

Tuż obok powoli wyrasta już Teal Office – sześciopoziomowy biurowiec klasy A. Choć w środku naszpikowany nowoczesnymi technologiami, od zewnątrz budynek zachowa liczne odniesienia do sąsiadującej architektury. Podobnie jak w przypadku obiektów pofabrycznych, dolne piętra obiektu będą wyższe, niż górne kondygnacje. Fragment elewacji w grafitowej licówce od strony pasażu OFFa nawiąże do ceglanego sąsiedztwa obiektów pofabrycznych, a od strony ulicy Roosevelta budynek utrzyma skalę i geometrię kompozycji przyległej historycznej fasady. - A wszystko po to, aby nowe inwestycje wykorzystywały i wzmacniały potencjał miejsca: specyficzny klimat, który decyduje o sukcesie i atrakcyjności OFF-a  – opowiada Owczarek.

Uwaga, wyzwanie!

Pasja to też słowo-klucz, które może odnieść do rewitalizacji, jaką przeprowadza Fundacja Giesche w katowickiej Fabryce Porcelany.  Magię i charakter Fabryki udaje się przywrócić społeczności lokalnej i miastu. W tym roku minęło pięć lat od startu wytężonej pracy nad jej rewitalizacją.

Fabryka Porcelany to niewątpliwie wyjątkowy obiekt w skali województwa śląskiego. Fabryka jest zachowana w stanie z lat powstania. Wszystkie budynki stoją. Jednak projekt nie należał do łatwych. Głównym wyzwaniem, z jakim Fundacja spotkała się po przejęciu terenu, była pogłębiająca się dewastacja infrastruktury byłej Fabryki Porcelany. Trzeba było przeprowadzić podstawowe remonty, dopiero potem można było udostępnić biura i teren dla projektów społecznych i kulturalnych. Niezależnie od zachodzących zmian na terenie Fabryki Porcelany cały czas odbywała się produkcja porcelany.

Po latach wytężonej pracy, Katowice zyskały miejsce spotkań i wydarzeń. Unikalny klimat przyciąga mieszkańców. To tu odbywają się eventy, liczne koncerty, zaś w lecie targi i pokazy kina. Magia Fabryki przyciąga też wyjątkowych najemców od hipsterskiej branży kreatywnej po klasyczne firmy.

- Nowa architektura zaprojektowana przez młode katowickie biuro TTAT jest prosta i szczera. Bardzo dobrze współgra z potężnym, skomplikowanym zespołem przenikających się poprzemysłowych zabudowań. Mieszanka przestrzeni biurowych, komercyjnych, gastronomicznych, designu już stała się znaczącym miejscem w Katowicach – ocenia architekt Oskar Grąbczewski.

Kolejne budynki czekają wciąż na rewitalizację i odnowienie. Inwestor nie ukrywa, że jest to duży wysiłek finansowy. Jednak Fundacji sukcesywnie udaje się oddawać kolejne przestrzenie, dzięki którym fabryka zyskuje nową historię. Wielkość procesu rewitalizacji pokazują liczby. - Oddaliśmy już ponad 16 tys. mkw. naszym najemcom, kolejne 12 tys. mkw. czeka na remont - mówił Rafał Wyszyński, prezes Fundacji Giesche.

- Przez 5 lat na terenie Fabryki zrealizowaliśmy lub realizujemy 23 projekty społeczne i biznesowe, odbyło się ponad 64 szkoleń, ponad 238 warsztatów, 22 spektakle. Dzięki tym działaniom teren odwiedziło od początku funkcjonowania ponad 60 tysięcy ludzi – wylicza.

Prezes już zapowiedział, że w planach jest stworzenie inkubatora przedsiębiorczości oraz dawnej manufaktury do produkcji porcelany, która może stać się nie tylko lokalną atrakcją turystyczną.

Puścić oko do... millenialsów

Wyjątkowy potencjał rewitalizacyjny ma warszawska dzielnica Praga. Zachowana autentyczna tkanka miejska nadaje jej niesamowity klimat. Dziś Praga przechodzi dynamiczny rozkwit, dzięki publicznym projektom i działaniom prywatnych inwestorów. Deweloperzy z pasją realizują coraz śmielsze inwestycje - takie jak Bohema, Koneser czy Soho Factory. Co je łączy? To, że powstają w cieniu dawnych fabryk i wymykają się tradycyjnym klasyfikacjom, bo ich inwestorzy stawiają na wyjątkowy mix funkcji.

Jednym z większych przedsięwzięć na Pradze będzie Bohema. Jak zapowiada inwestor, firma Okam Capital, przy ulicy Szwedzkiej w industrialnych budynkach XIX-wiecznej fabryki kosmetyków Pollena powstanie naprawdę wyjątkowe miejsce. Za projekt odpowiada konsorcjum dwóch czołowych firm architektonicznych - Sud Architekt w zakresie części komercyjnej oraz Grupa 5 w zakresie części mieszkaniowej.

Bohema będzie się składała z części mieszkalnej, którą utworzy zespół nowo powstałych budynków o nowoczesnej architekturze nawiązującej do starych zabudowań fabryki i najbliższego sąsiedztwa oraz części publicznej. Stare budynki od strony skrzyżowania ulic Szwedzkiej i Strzeleckiej zamienią się w specyficzny kompleks handlowo-usługowy. Na parterze mieścić się będzie Food Market, nawiązujący do tradycji targów praskich. Wewnątrz kwartału zaplanowano przestrzeń otwartą dla lokalnej społeczności, klimat stworzą restauracje, sklepy oraz wydarzenia o charakterze kulturalnym i społecznym. Modernizacja pierwszych obiektów zabytkowych planowane jest na 2018 rok.

W zaawansowanej fazie realizacji jest natomiast Centrum Praskie Koneser - drugi wspólny projekt doświadczonych deweloperów Liebrecht and wood Group i BBI Development przy wsparciu pracowni architektonicznej Juvenes. To 5-hektarowa inwestycja, w kwartale ulic Ząbkowskiej, Markowskiej, Białostockiej i Nieporęckiej, na terenie byłej Warszawskiej Wytwórni Wódek. Rewitalizacja obejmuje adaptację zabytkowych budynków i budowę nowych – wpisujących się w architekturę zabytkowego Konesera. Powstanie wyjątkowa przestrzeń typu mixed-use, która łączy funkcje mieszkaniową, handlową, biznesową i kulturalną. Jak zapewniają inwestorzy, Koneser będzie kontynuować kreatywne tradycje warszawskiej Pragi. Przestronne, tętniące życiem place pomiędzy budynkami mają stanowić scenerię dla wydarzeń kulturalnych, jarmarków i imprez.

Sercem Konesera mają być restauracje, kawiarnie i bary w klimatycznych wnętrzach dawnej fabryki wódek. Nie zabraknie też butików polskich i zagranicznych marek, autorskich atelier i oryginalnych pop-up store’ów, bo w Koneserze street fashion spotka się ze stylem biznesowym, a sieci handlowe z lokalnymi rzemieślnikami. Inwestorzy mają też ambitny plan stworzenia centrum kreatywnego biznesu, co może im się udać. Atuty kompleksu zauważyli najwięksi gracze światowego rynku. Google ulokował pierwsze w Europie Środkowo-Wschodniej centrum wsparcia start-upów: Campus Warsaw, zaś Marriot International wybuduje pierwszy w Polsce hotel marki Moxy – wszystko z myślą o millenialsach.

Jednak tradycja zobowiązuje, dlatego w nowej odsłonie Konesera pojawi się, unikalne na skalę światową, Muzeum Polskiej Wódki. Ten obiekt muzealny powstaje w budynku działającego od XIX wieku zakładu rektyfikacji. Charakterystyczna industrialna architektura oraz zachowane elementy wykończenia i wyposażenia wnętrz są unikalnymi świadkami historii wytwarzania polskiej wódki, którą architekci z pracowni Mirosława Nizio opowiedzą korzystając z najnowocześniejszych osiągnięć technologicznych stosowanych we współczesnym muzealnictwie.

Soho Factory, podobnie jak Koneser, funkcjonuje od dawna w świadomości mieszkańców Warszawy. Tereny dawnych Państwowych Zakładów Optycznych to 8 hektarów zielonego terenu z wieloma budynkami pofabrycznymi. Od 2008 r. powstaje tu nowy, tętniący życiem fragment miasta, który harmonijnie wpisuje się w atmosferę praskiego Kamionka, kreując jednocześnie przyjazną przestrzeń do mieszkania, pracowania i spędzania wolnego czasu.

Przez prawie 10 lat realizowania projektu przez Soho Development, wiele budynków zyskało nowe życie. Pokazy Rage Age wskrzesiły halę walcowni, Restauracja Warszawa Wschodnia Mateusza Gesslera tchnęła nowe życie w sprężarkownię. Z kolei pracownie architektoniczne WWAA i Projekt Praga ożywiły stolarnię z kominem. Ale to dopiero początek. Zaledwie miesiąc temu architekci z pracowni WWAA i Konkret przygotowali dla Soho Factory dalszy plan rozwoju. Powstanie tu więcej mieszkań, powierzchni biurowych, handlowych i usługowych. Przewidziano miejsca zarówno dla pracowników biurowych, kancelarii prawnych i doradczych, jak i dla warsztatów rzemieślniczych czy tzw. hubów kreatywnych.

W przygotowywanym projekcie uwzględniono zachowanie bądź ponowne wykorzystanie jak największej liczby budynków postindustrialnych, tworzących wewnętrzną „starówkę” – strefę dziedzictwa. Będą one dostosowane do nowych funkcji centrotwórczych, działających w skali dzielnicy, a nawet miasta. Architekci postanowili też wykorzystać potencjał wyjątkowej, jak na były teren fabryczny, centralnie ulokowanej strefy zieleni, która zostanie przekształcona w tętniącą życiem Pieszą Aleję. Dzięki ograniczeniu ruchu samochodowego, stanie się ona główną osią komunikacyjną Soho. Rekreacyjny charakter zieleńca podkreślą system drewnianych tarasów połączonych ścieżkami z odzyskanej trylinki oraz rozrzuconymi placami zabaw i pawilonami. Jak klamra spinającą wszystko w jedną całość przez teren pieszy przewija się motyw torów – to pamiątka po industrialnej historii terenu, gdzie ślady po oryginalnych pofabrycznych kolejkach można odnaleźć w paru miejscach.

Jak zapewniają Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska, architekci z WWAA, przewidziane w koncepcji funkcje usługowe, kulturowe i handlowe będą stanowić podstawowy warunek zaistnienia tego miejsca - jako w pełni wystarczalnej oraz zrównoważonej społecznie i projektowo przestrzeni miejskiej.

Być otwartym na możliwości

Jednym z bardziej spektakularnych inwestycji na warszawskiej Pradze może być projekt Port Praski realizowany przez spółkę należącą do biznesowego imperium Zygmunta Solorza. Kontrolowany przez Solorza - Elektrim przejął Port Praski w latach 90. w zamian za wybudowanie mostu Świętokrzyskiego. Master plan dla terenu opracowało biuro JEMS Architekci, a następnie pracownia APA Wojciechowski. Gigantyczna inwestycja powstaje na terenie 38 hektarów, pomiędzy ulicami Jagiellońską, Zamoyskiego, Okrzei i Wybrzeże Szczecińskie. Port Praski ma być takim mini miastem nad wodą z mixem uzupełniających się dzielnic: mieszkalną Starą Pragą, luksusowymi Dokami, biznesowo-handlowym City oraz Parkiem Mediów. Powstaną m.in. cztery wieżowce, niższa zabudowa mieszkaniowa i centrum konferencyjne - wszystko w otoczeniu nadwiślańskich bulwarów, skwerów, przystani portowych, pływających restauracji, kawiarni i marin.

Już wybudowano kilka budynków mieszkalnych w części bliżej ulicy Okrzei. A ostatnio spółka dostała pozwolenie na renowację kamienicy u zbiegu ulicy Okrzei i Sierakowskiego, w której planuje pięciogwiazdkowy hotel. Kilkadziesiąt lat temu ta mocno zniszczona XIX-wieczna kamienica uzyskała pozwolenie na rozbiórkę. Szczęśliwie rozbiórki tej nie zrealizowano. Jest to jeden z nielicznych zachowanych budynków z grupy najstarszych obiektów zabudowy prawobrzeżnej Warszawy, utrwalonych w ikonografii dzielnicy. Kamienica została wybudowana około 1863 roku przez Karola Mintera, znanego warszawskiego przemysłowca, według projektu architekta Józefa Orłowskiego. Od 1885 roku została wydzierżawiona Miastu Warszawie na cele Państwowego Gimnazjum Miejskiego, do którego uczęszczał Janusz Korczak.

To pracownia APA Wojciechowski przemieni kamienicę w hotel. Charakterystyczne elementy przestrzenne, jak dwukondygnacyjna sala audytoryjna, która jest pozostałością po dawnym gimnazjum męskim, będzie wkomponowana w układ przestrzeni hotelu i wykorzystana na funkcje współczesne, ale z wystrojem nawiązującym do czasów świetności tego obiektu.

- Projekt zakłada utrzymanie głównych kierunków ciągów komunikacyjnych oraz wykorzystanie istniejącej klatki schodowej. Centralnym elementem złożenia będzie atrium, spinające nową bryłę budynku i część zabytkową. Poddasze szkoły od strony wewnętrznego atrium będzie otwartą przestrzenią górnego holu oranżeryjnego z wyeksponowaną drewnianą konstrukcją więźby dachowej przykrytą świetlikiem. Będzie to przestrzeń ogólnodostępna dla gości hotelowej, doświetlona naturalnym światłem dziennym – opowiada Agnieszka Kalinowska-Sołtys, architekt, członek zarządu APA Wojciechowski.

Wrocławskie rewitalizacje

- Rewitalizacja jako proces przynosi wiele korzyści – pozwala tchnąć życie w stare mury, które na przestrzeni lat straciły dawną świetność, a także ożywia dany kwartał miasta zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym – podkreśla Agnieszka Szczepaniak, architekt i dyrektor ds. rozwoju i PR, AP Szczepaniak i dodaje, że przykładem tego typu projektu jest prowadzona przez Gminę Wrocław, przy udziale „Wrocławskiej Rewitalizacji”, rewitalizacja Przedmieścia Oławskiego, w ramach którego zostaną odnowione ulice, wyremontowane fasady budynków, powstanie mała architektura i starannie zaprojektowana zieleń.

- Przedmieście Oławskie to piękne zabytkowe kamienice, a także stare fabryki i magazyny z epoki industrialnej. Pomimo wielu zniszczeń, które na przestrzeni lat dotknęły miasto, obszar ten zachował się w niemal niezmienionej formie. Dzięki temu do dziś znajdziemy tu wiele perełek architektonicznych – wieżę ciśnień o przekroju kwadratu czy słynny budynek zwany Trzonolinowcem. Nasze biuro również brało udział w projekcie „odnawiania” Przedmieścia Oławskiego. Na zlecenie RED Real Estate Development przygotowaliśmy koncepcję rewitalizacji starej fabryki papieru, przekształcając obiekt na pierwsze we Wrocławiu soft lofty - opowiada.

Inną realizacją, na którą Agnieszka Szczepaniak czeka z niecierpliwością, jest „Stawowa City”. - Opracowywany przez nasze biuro projekt polega na renowacji i komercjalizacji kompleksu pięciu kamienic, wchodzących w skład byłych magazynów farmaceutycznych „Cefarm”, o łącznej powierzchni 7300 mkw. Położony w samym sercu Wrocławia – w kwartale dzielnicy Stare Miasto – odznacza się indywidualnym charakterem, a zarazem łączy nowoczesny design z poszanowaniem architektonicznej historii miasta - mówi. Projekt przewiduje dużą ilość zieleni, również na fasadach budynków, tak niezbędnej i pożądanej szczególnie w tym obszarze miasta. Obecnie projekt jest na etapie uzgodnienia z Miejskim Konserwatorem Zabytków, tak więc musimy pewne rozwiązania mogą zostać zmienione. - Niemniej jednak liczę na to, że będą to drobne poprawki i za jakiś czas będziemy mogli obejrzeć obiekt na żywo – podsumowuje Agnieszka Szczepaniak.

Pomimo dużych nakładów finansowych nowe inwestycje w starych murach coraz częściej osiągają sukces, bo właśnie w takich miejscach chcemy mieszkać, pracować lub po prostu być. - Tak już jesteśmy skonstruowani, że bardzo lubimy i doceniamy rzeczy noszące piętno czasu – w naturalny sposób utwierdzają nas one w naszej kruchej i krótkiej egzystencji, stwarzają pozór lub obietnicę ciągłości, tożsamości, dziedzictwa, być może nawet iluzję wieczności – konkluduje Grąbczewski.

 

Okiem architekta

Dr hab. Jan Sikora, właściciel pracowni Sikora Wnętrza i Marek Sikora Architektura

Obrazowym przykładem i ikoną podejścia, które podziwiam w zakresie łączenia tkanki historycznej z nowoczesnością,  jest zespół  piramida  autorstwa Ieoh Ming Pei w  Luwrze. Laureat nagrody  Pritzkera i znakomity twórca swoim działaniem pokazał, kluczowe aspekty rewitalizacji tego typu:  szacunek dla wartości historycznej, wyraźny kontrast formalny i innowacyjność technologii. Pewną podpowiedzią, pokazującą ciekawy kierunek działań, może też być realizacja projektu: "The floating piers" (projekt Christo Vladimirov Javacheff i Jeanne-Claude).  Te dwa projekty łączy też unikalna forma o silnym działaniu rzeźbiarskimi, który przyciąga, stając się wyraźnym znakiem w przestrzeni.  Wszystkie te aspekty mogą stać się składową sukcesu komercyjnego.

 

Krzysztof Zalewski, architekt i właściciel Zalewski Architecture Group

Z zabytkami kojarzą nam się najczęściej obiekty przedwojenne lub postindustrialne. Warto jednak pomyśleć w tych kategoriach o budynkach z okresu PRL-u, w szczególności tych modernistycznych. One też stanowią o naszej kulturze i ciągłości historycznej. Tymczasem wiele z tych często światowej klasy obiektów, już wyburzono. Nieliczne dobre przykłady to słynny "Okrąglak". Były dom towarowy jest obecnie jednym z ciekawszych biurowców w Poznaniu. Z niecierpliwością czekam zaś na modernizację obiektu właśnie z tego okresu -  śląskiej ikony architektury - Spodka w Katowicach.

 

Agnieszka Szczepaniak, architekt i dyrektor ds. rozwoju i PR, AP Szczepaniak

O atrakcyjności tego typu obiektów decyduje nie tylko współczesny design, ale przede wszystkim unikatowa atmosfera – niemożliwa do wykreowania przy projektach inwestycji tworzonych w nowej tkance miejskiej. Co więcej, wnętrza rewitalizowanych budynków zazwyczaj są pełne klimatycznych elementów konstrukcyjnych i detali dekoracyjnych, które zachwycają i przyciągają naszą uwagę. Nie bez znaczenia pozostaje atrakcyjna lokalizacja tych obiektów – najczęściej są położone w centrach miast, w których nie ma już miejsca na zupełnie nowe inwestycje deweloperski

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie





Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.