Podczas prac remontowych w Zamku Sarny odkryto niezwykłe polichromie



PAP - 16-09-2020 11:29


Podczas prac remontowych jednego z budynków Zamku Sarny w Ścinawce Górnej odkryto bardzo dobrze zachowany, ręcznie malowany polichromowany strop pochodzący najpóźniej z XVII wieku. Odkrycie to podkreśla artystyczną i historyczną rangę założenia zamkowego.

Polichromowany strop odnaleziono przypadkowo, podczas demontażu podsufitki w niepozornie wyglądającym dawnym skrzydle zamkowym. "To bardzo skromne skrzydło i dlatego takie odkrycie jest tym bardziej niespodziewane. Jest to dla nas bardzo cenna informacja, bo skoro były tam takiej klasy malowidła, to w samej rezydencji musiały być co najmniej tak samo dobre, jeśli nie jeszcze bardziej okazałe. To odkrycie zwiększa nie tylko zasób materialny do zwiedzania, ale też wydatnie zwiększa naszą wiedzę o obiekcie" - powiedział PAP członek Rady Fundacji powołanej dla ratowania Zamku Sarny Martin Sobczyk.

Jak wyjaśnił, odkryte malowidła pochodzą najpóźniej z XVII wieku. "Możemy się tu mylić o kilkadziesiąt lat, jednak patrząc na samą treść malowideł i to, w jaki sposób zostały namalowane, a także znając historię obiektu, możemy przypuszczać, że pochodzą one najpóźniej z 1660 roku" - ocenił. Dodał, że polichromie, który były malowane ręcznie a nie z szablonu, są bardzo dobrze zachowane.

Skrzydło, w którym ujawniono polichromie będzie docelowo udostępnione zwiedzającym. "Musimy najpierw opracować program konserwatorski i uzyskać stosowne pozwolenie. Myślę, że w ciągu najbliższych tygodni ustalimy dalszy tryb postępowania. Chcemy już w przyszłym roku doprowadzić do konserwacji stropu i aranżacji muzealnej sali" - wyjaśnił Sobczyk.

Zamek od 2014 roku znajduje się w posiadaniu fundacji, która kupiła go od ówczesnej Agencji Nieruchomości Rolnych. Od tego czasu prowadzony jest kompleksowy remont całego założenia zamkowego, którego powierzchnia użytkowa obejmuje ok. 15 tys. m kw.

"Kupiliśmy zrujnowany kompletnie obiekt, o którym właściwie niewiele było wiadomo. Teraz nasza wiedza jest znacznie większa, również dzięki takim odkryciom. Z uwagi na to, że jest to ogromny kompleks, składający się z wielu budynków, remont prowadzimy fazowo" - powiedział Sobczyk.

Dodał, że głównym celem fundacji było ratowanie samego pałacu, który sześć lat temu był w środku prawie całkiem zawalony. "Dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadziliśmy tam konstrukcyjną interwencję. W 2016 roku wybudowaliśmy nowe stropy pałacu, a w 2018 odbudowaliśmy konstrukcję dachu pałacu. W tej chwili kładzione jest pokrycie dachu z łupka kamiennego" - wyjaśnił.

"W tym roku kończymy remont konstrukcyjny samej rezydencji i będziemy szli dalej w kierunku muzeum, bo taki był nasz cel. Od samego początku zakładaliśmy, że te budynki najbardziej zabytkowe, przedstawiające największą wartość historyczną i artystyczną będą budynkami zupełnie niekomercyjnymi" - podkreślił Sobczyk. Fundacja chce realizować w nich inicjatywy kulturalne - od pięciu lat odbywa się tu m.in. Letnia Szkoła Muzyki Dawnej.

W 2016 roku, kiedy podczas remontu natknięto się na fragmenty fryzów podstropowych, fundacja nawiązała współpracę z prof. Edwardem Kosakowskim i jego zespołem z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Fryzy po konserwacji w ASP wróciły już na teren zamku.

"W ubiegłym roku zauważyliśmy, że w miejscach, gdzie na ścianach pałacu odpada farba odsłaniają się fragmenty malowideł. Sfinansowaliśmy wówczas sami badania sondażowe, które przeprowadziła ekipa krakowskich konserwatorów udowadniając, jak ogromne jest to malowidło" - mówił Sobczyk.

Na początku tego roku fundacja doprowadziła do wpisania malowidła do rejestru zabytków. Otrzymała też od Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dotację na dalsze przy nim działania.

"W ramach tych prac, w tym roku odkryta została późnobarokowa, utrzymana w zielonej palecie dekoracja okien, z której istnienia nie zdawaliśmy sobie sprawy. Z kolei w sali, co do której spodziewano się, że była kiedyś reprezentacyjną jadalnią, ujawniono namalowane kielichy i motywy roślinne" - opowiadał przedstawiciel fundacji.

"Wartość tego obiektu polega na tym, że nie jest on jednostylowy. Widać te malarskie nawarstwienia, które wnosiło tu każde pokolenie jego mieszkańców. Dekoracja malarska, choć z różnych okresów, jest jednak w pewnym sensie kompletna" - ocenił Sobczyk.

Fundacja przewiduje, że, przy dalszym wsparciu publicznym, będzie w stanie w ciągu trzech lat całkowicie przywrócić obiekt do życia.

"Przed nami wielkie wyzwanie remontu Kaplicy Św. Jana Nepomucena, gdzie znajduje się ogromne, bardzo dobrze zachowane barokowe malowidło" - powiedział Sobczyk. Fundacja złożyła wniosek do Funduszy Norweskich, w którym ubiega się o 6,3 mln zł dotacji na remont Kaplicy oraz spichlerza z 1660 r., które docelowo staną się przestrzenią działalności kulturalnej.

"To działanie, które podejmujemy wspólnie z prywatną fundacją Olgi Tokarczuk. Uczestniczyliśmy już w dwóch edycjach Festiwalu Góry Literatury, który Olga stworzyła, a który odbywa się na terenie gmin Nowa Ruda i Radków. Jeżeli uda nam się pozyskać dotację, to spora kwota przeznaczona zostanie również na współorganizację tego Festiwalu" - dodał.