REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Polskie miasta cierpią na deficyt ławek

  • Autor: Portal Samorządowy
  • 26 lut 2018 16:12
Polskie miasta cierpią na deficyt ławek
fot. pixabay

Największą liczbą miejsc do siedzenia mogę się cieszyć mieszkańcy Legnicy (15 ławek na tysiąc mieszkańców), Raciborza (11 ławek na tysiąc mieszkańców), Głogowa i Ostrowca Świętokrzyskiego (po 9,2 ławek na tysiąc mieszkańców). Pierwszą piątkę zamyka Leszno, w którym na tysiąc mieszkańców przypada 8,1 ławki.

REKLAMA

SEEDiA - polski start-up oferujący inteligentne, ekologiczne ławki zasilane energią słoneczną - przeanalizowała dane dotyczące miejskiej infrastruktury wybranych miast, mieszczących się w przedziale 50-100 tys. mieszkańców. Z analizy wyłaniają się ogromne dysproporcje pod względem liczby ławek na 1 tys. mieszkańców. Różnice przekraczają nawet tysiąc procent.

To już druga edycja raportu firmy SEEDiA - w pierwszej  oceniano duże miasta - Wrocław, Poznań, Kraków czy Warszawę. Wyłonił się z niego niepokojący obraz miejskiej infrastruktury do siedzenia. Okazało się bowiem, że w stolicy polski tysiąc mieszkańców musi się zmieścić na zaledwie 2,5 ławki! I choć w najnowszej odsłonie tego badania niechlubny rekord należący do Białej Podlaskiej wynosi tylko 1,4 ławki na tysiąc mieszkańców, to jednak część raportu napawa optymizmem.

W wielu z analizowanych ośrodków miejskich na tysiąc mieszkańców przypada powyżej 7 ławek na tysiąc mieszkańców, co stanowi przyjęty w Europie standard.

Największą liczbą miejsc do siedzenia mogą się cieszyć mieszkańcy Legnicy (15 ławek na tysiąc mieszkańców), Raciborza (11 ławek na tysiąc mieszkańców), Głogowa i Ostrowca Świętokrzyskiego (po 9,2 ławek na tysiąc mieszkańców). Pierwszą piątkę zamyka Leszno, w którym na tysiąc mieszkańców przypada 8,1 ławki.

Nie zmienia to faktu, że na mapie Polski znajdują się tysiące miast, w których nie ma na czym siedzieć. Biorąc pod uwagę zachodzące w Polsce procesy demograficzne, oznacza to poważny problem dla mieszkańców (którzy średnio są coraz starsi) i wyzwanie dla zarządzających polskimi miastami prezydentów i burmistrzów, którzy już teraz muszą stawić czoła narastającemu problemowi.

- Czas, żeby miasta aktywnie zaangażowały się w poprawę polityki w zakresie małej architektury. Wiele mówi się o tym, że miasta powinny być smart, ale ciągle umyka nam, co to w praktyce oznacza, czyli ergonomię i rozwiązywanie podstawowych potrzeb mieszkańców - mów Piotr Hołubowicz, CEO SEEDiA. - Jednym z ich problemów jest to, że w przestrzeni miejskiej brakuje mebli miejskich, co jest szczególnie dotkliwe w dobie starzejącej się populacji. Bardzo ważny jest również element komunikacji, danych przekazywanych w czasie rzeczywistym czy dostępu do źródeł energii w obrębie miasta – dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie