Postawmy na inwestycje wielofunkcyjne - relacja z Property Forum



Anna Liszka, Propertydesign.pl - 07-10-2015 09:09


Nowoczesne projekty wielofunkcyjne, atrakcyjna przestrzeń miejska, a przede wszystkim wizja - tego potrzebują polskie miasta, a w szczególności Warszawa - uważają paneliści sesji „Architektura: Monokultura zabija – zderzenie wizji miast, inwestorów, architektów i urbanistów”, która odbyła się podczas V edycji Property Forum.

Dziś na rynku nieruchomości dominują inwestycje monofunkcyjne – uważają zgodnie paneliści Property Forum. – Choć są najłatwiejsze w realizacji, "zabijają" miasto – stwierdził architekt Zbigniew Pszczulny z JSK Architekci. – To rodzaj zamówienia determinuje co i jak projektujemy – zauważył. Dodał, że rozumie potrzeby inwestorów, bo zespoły jednofunkcyjne sprzedają się najlepiej. Nie są one jednak miastotwórcze, co widać na przykładzie warszawskiego Służewca.

Z tą opinią zgodził się Maciej Zajdel, Kulczyk Silverstein. Zauważył jednak, że jest to szerszy problem, traktowany często zbyt powierzchownie. Jego zdaniem nie tylko inwestorzy są odpowiedzialni za taki stan rzeczy. Ogromne znaczenie ma to, w jaki sposób tworzone są plany miejscowe i w jaki sposób są one konsultowane. - Niestety często to one zabijają miastotwórczy charakter przestrzeni publicznej – mówił.

Zdaniem przedstawiciela Kulczyk Silverstein plany miejscowe nie są konsultowane pod kątem komercyjnym. Nie biorą też pod uwagę potrzeb mieszkańców, którzy coraz częściej oczekują atrakcyjnej, nowoczesnej i zróżnicowanej przestrzeni.

Rafał Nadolny, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, podkreślił, że miasta zawsze rozwijały się poprzez łączenie funkcji - to sposób znany od wieków. Stwarza to odpowiednie warunki do rozwoju gospodarczego miast. - Zróżnicowanie funkcji w mieście jest z korzyścią dla wszystkich. I to samorządy powinny być kreatorem działań – nadmienił Nadolny.

Z panelistami zgodził się Bartosz Szubski z Departamentu Inwestycji w PKP S.A, który dodał, że bardzo dużo zależy od planistów, którzy powinni „wymusić” na inwestorach myślenie o wielofunkcyjnej przestrzeni.

Brak wizji

Jednak, aby kreować pewne działania, potrzebna jest wizja. - Żeby uchwalić plany, trzeba mieć wizję i wiedzieć, do czego się zmierza. Pracuję w Niemczech i w Polsce. Mam zupełnie inne doświadczenia z tych dwóch krajów. W każdym mieście potrzebny jest architekt, który ma wizję miasta. Najważniejsze jest wzmocnienie pozycji miejskiego architekta – dodał Pszczulny.

- Władze miast spoglądają z poziomu skyline’u stolicy, zamiast spojrzeć w głąb przestrzeni miejskiej – dodał John Bańka, Colliers International.

Maciej Zajdel zauważył, że brakuje wizji długoterminowej, czyli tego, jak dana przestrzeń będzie wyglądać za 20-30 lat. Widać to w Warszawie. – Z jednej strony mówi się o tym, aby ograniczyć ruch samochodowy w centrum, udostępnić place dla pieszych, a z drugiej nie buduje się parkingów podziemnych. Trzeba znaleźć kompromis i szerzej pomyśleć o planowaniu – podkreśla i dodaje, że w stolicy brakuje tzw. high street’u, a przecież Warszawa ma ku temu duży potencjał. Pytanie jakiego typu zmiany mogą pomóc w realizowaniu takiej wizji. - W planach jest przykładowo zapis o nie sytuowaniu lokali handlowych zajmujących ponad 500 mkw. w centrum. Niestety ma to odwrotny efekt do zamierzonego. Przestrzeń publiczna powinna być projektowana tak, aby wymieszać funkcje, które mogą tworzyć także atrakcyjną przestrzeń komercyjną. Planowanie przestrzenne wymaga większego zaangażowania – powiedział Maciej Zajdel.

Nie zgodził się z nim architekt Zbigniew Pszczulny. - Ulice handlowe w Polsce przestały istnieć, ludzie weszli do galerii handlowych. Obawiam się, że jeśli powstaną miejsca powyżej 500 mkw., to ludzie znowu znikną w tych wnętrzach. W Niemczech również jest wiele galerii, które powstały jednak w starej zabudowie i dlatego jest to ciągle przedłużenie ulicy handlowej - skwitował Pszczulny.

Połączyć stare z nowym

Pewnym rozwiązaniem problemu monokultury i stworzenia w mieście atrakcyjnej, wielofunkcyjnej przestrzeni wydaje się wpisanie nowych funkcji w zabytkowe, ciekawe pod względem architektury budynki. Jednak, jak podkreślił Nadolny, taką „zabytkową” przestrzeń można zmieniać jedynie z poszanowaniem jej historii. - Należy budować poprzez tradycję, bo dzięki temu zachowujemy w dalszym ciągu tożsamość miasta – zwrócił uwagę konserwator zabytków.

Nadolny wspomniał, że interesującym pomysłem wydaje się zaadaptowanie na nowe cele przestrzeni powojskowych czy poindustrialnych. – Są to duże obszary, które często stanowią martwe miejsce w środku miasta. Można dać im nowe życie. Stworzyć nietuzinkową przestrzeń z historią w tle. Inwestor zaś dostaje wyjątkowy obiekt, który w sam sobie stanowi wartość dodaną – nadmienia. Korzystają na tym zatem wszyscy, zarówno miasto, mieszkańcy i inwestor.

Dobrym przykładem jest np. adaptacja obszarów poprzemysłowych na warszawskiej Pradze, gdzie połączono funkcje mieszkalne z komercyjnymi. - Oby to samo działo się w Norblinie. Duże obszary, dziś martwe, poprzez rewitalizację i wprowadzenie nowych funkcji dostają nowe życie – podkreślił konserwator zabytków.

Zajdel nadmienił, że właśnie tak się stało z ulicą Próżną w Warszawie, która dzięki rewitalizacji przestrzeni i odrestaurowaniu XIX-wiecznych kamienic ponownie stała się pełnym życia fragmentem Warszawy. Powstała w tym miejscu prawdziwa perełka biurowa - Le Palais, a nie kolejny, anonimowy biurowiec.

Miasto idealne

Dobre przykłady na to, że można stworzyć ciekawą przestrzeń miejską: wielofunkcyjną, nowoczesną i w sposób udany łączącą stare z nowym płyną do nas z Europy. Stare miasta włoskie to ideał dla Zbigniewa Pszczulnego. - To wzór łączenia funkcji – podkreślił architekt. Dodał, że i miasta holenderskie stanowią wzór dla tworzenia przestrzenni miejskiej, również pod względem komunikacji.

Dla Bartosza Szubskiego ciekawym przykładem jest Berlin. - Powstaje tam wiele interesujących przestrzeni miejskich związanych z ulicą. Nowe funkcje wprowadzane są do obiektów historycznych. Handel, usługi i mieszkania – wszystko się tu spotyka i przeplata. Dzięki temu miasto żyje cały czas – zauważał.

O ewenemencie jakim jest Londyn mówił Maciej Zajdel. Jednak podkreślił, że w Polsce również możemy znaleźć dobre przykłady. Przemyślana i zorganizowana polityka miejska prowadzona jest we Wrocławiu, ale dla Zajdla pewnym fenomenem jest również Łódź. - Choć miasto było przez wiele lat zapomniane przez inwestorów, to od kilku lat władze miejskie starają się realizować bardzo odważną i ciekawą wizję politykę zmiany centrum miasta. To nie jest projekt kadencyjny, ale rozłożony na wiele lat. Widać tu wizję i długofalową strategię – podkreślił Zajdel i dodał, że takie myślenia brakuje w Warszawie.

Rafał Nadolny również zwrócił uwagę na Wrocław. Podkreślił, że przestrzeń historyczna w stolicy Dolnego Śląska – to miejsce, która żyje całą dobę. - To przykład dobrego łączenia różnorodnych funkcji w sposób zrównoważony. Tu nie ma przewagi jednej funkcji – podkreślił.