REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Radny chce pomnika Warsa w stolicy

  • Autor: PAP
  • 30 maj 2022 14:41
Radny chce pomnika Warsa w stolicy
Praski radny Kamil Ciepieńko wnioskuje do prezydenta Warszawy o budowę nowego pomnika, fot. shutterstock

Praski radny Kamil Ciepieńko wnioskuje do prezydenta Warszawy o budowę nowego pomnika. Upamiętniony na nim miałby być Wars, legendarna postać, od którego imienia wzięła się nazwa stolicy Polski.

REKLAMA

Radny Pragi-Północ, Kamil Ciepieńko chce upamiętnić rybaka Warsa, który wraz z ukochaną Sawą był legendarnym założycielem miasta Warszawa. W stolicy, pomników syrenek, którą według legendy była Sawa jest dużo, Warsa nie ma żadnego.

- To pomysł, obok którego żaden warszawiak nie powinien przejść obojętnie - powiedział radny dzielnicy Praga-Północ. Kamil Ciepieńko, autor upamiętnienia legendarnego rybaka. - Złożyłem pismo, w którym proszę władze Warszawy, aby rozważyły ten pomysł - dodał.

Radny proponuje, aby pomnik rybaka stanął po praskiej stronie Wisły przy podporach nowobudowanej kładki pieszo-rowerowej. - Uważam, że pomnik powinien powstać na brzegu rzeki, oczywiście po stronie Pragi. Być może właśnie w miejscu podpór kładki? - powiedział Ciepieńko.

W swoim wniosku do prezydenta Warszawy, radny zaznaczył, że w Warszawie brakuje pomników, które przedstawiałyby jej początki. - Legenda o Warsie i Sawie - bez względu na to, czy dotyczy rybaka i syreny, czy też małżeństwa, które miało uratować jednego z mazowieckich książąt - wciąż pozostaje nieopowiedziana do końca. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że miasto od setek lat nie zrobiło nic, aby dawni kochankowie mogli znów być razem - napisał radny.

Przypomniał, że stojąca samotnie na lewym brzegu Syrena jest powszechnie obecna w przestrzeni publicznej miasta, inaczej niż Wars, który został zupełnie pominięty i dziś częściej kojarzy się z wagonem restauracyjnym niż z miastem.

- Forma pomnika nie może być oczywista. Warto wykorzystać tafle rzeki i ciemność, która spowija dziki praski brzeg. Wyobraźmy sobie tradycyjny pomnik młodego rybaka z sieciami, których konstrukcje są zatopione w wodach Wisły. Po zmroku na środku rzeki, dzięki grze świateł, mogłaby pojawiać się Syrena. To oczywiście luźna wizja, a sam pomnik powinien być przedmiotem prac architektów - powiedział radny Kamil Ciepieńko.

Stołeczny ratusz nie mówi nie. - Każdy ciekawy pomysł z chęcią przyjmujemy. Warszawa szanuje fajne artystyczne projekty - powiedziała PAP rzeczniczka stołecznego ratusza Monika Beuth-Lutyk pytana o pomnik Warsa. - Czekamy na koncepcję i na pewno pochylimy się nad tym tematem - dodała.

- Legenda o Warsie i Sawie jest fragmentem naszego dziedzictwa niematerialnego. Generalnie promowanie tego dziedzictwa jest ze wszech miar słuszne - ocenił dr Michał Laszczkowski autor albumu "Syrenki Warszawskie". - Tak naprawdę mało kto tę legendę już dzisiaj pamięta - dodał.

Zaznaczył, że w kontekście wspominania historii kultury to pomysł jest ciekawy. - W kontekście przywracania pamięci o tożsamości Warszawy myślę, że warto by go było poddać publicznej debacie i być może stałby się zaczynem przywrócenia pamięci o tym elemencie tożsamościowym - powiedział i dodał, że sama potrzeba przywracania pamięci o tym elemencie jakim są legendy warszawskie, że warta jest uwagi.

Dr. Laszczkowski zaznaczył, że w tej chwili w Warszawie jest ponad 100 syrenek, a tylko jeden pomnik Warsa i Sawy, który znajduje się przy ulicy Brzozowej. Choć jak tłumaczy radny z powodu obecności symbolu "Polski Walczącej" jest bardzo często postrzegany jako pomnik pary warszawskich powstańców.

Radny przekazał swoją wersję legendy według której, Wars był chłopakiem z Pragi, choć w jego czasach prawdopodobnie nazwa ta jeszcze nie funkcjonowała w przestrzeni publicznej. - Przypomnijmy, że miasto Warszawa powstało najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku, zaś pierwsze wzmianki o Pradze pochodzą z 1432 r. Można jednak założyć, że Wars urodził się i wychował na prawym brzegu Wisły - podkreślił.

Wiadomo, że był pracowity i nie opuszczało go szczęście, lubił też spędzać czas nad rzeką. Bez wątpienia był wrażliwy na piękno natury. Był także romantykiem. Jak głosi legenda, przez wiele nocy obserwował Syrenę, którą ujrzał w nurtach Wisły i w której zakochał się bez pamięci. Szczęściem Warsa okazała się cierpliwość, bo pewnego dnia Syrena o imieniu Sawa zostawiła dla niego rzekę i wspólnie stworzyli szczęśliwy związek. Żyli w miłości i wzajemnym szacunku z gromadką dzieci. Po latach wokół ich chaty powstała duża osada rybacka, a ludzie na pamiątkę ich legendy, nazwali ją Warszawa.

- Ta legenda rzuca też cień na dotychczasowe badania i odkrycia, i może dowodzić, że początki naszego miasta swoje korzenie mają właśnie na Pradze - dodał praski radny Kamil Ciepieńko.

Na stronie miasta są dwie lekko tylko różniące się wersje legendy o Warsie i jego żonie Sawie.

Pewnego dnia król Kazimierz Odnowiciel, podążając z Krakowa do Gniezna, trafił do ubogiej rybackiej chatki. Głodnego króla przywiódł tam dym i zapach świeżego jedzenia. W trakcie spożywania pysznych ryb z nocnego połowu, rybak opowiedział królowi o swojej rodzinie, która w ostatnim czasie powiększyła się o dwoje cudownych bliźniąt. Biedni rybacy mieli jednak niemałe kłopoty z ochrzczeniem pociech, bo w pobliżu nie było świątyni. Za wspaniały poczęstunek król chciał płacić gospodarzom złotem, ale ci, zgodnie ze starym ludowym zwyczajem, zapłaty za gościnę przyjąć nie chcieli. Król więc przyrzekł zorganizować uroczystość i poprosił o zaszczyt bycia ojcem chrzestnym bliźniaków. Przed przygotowanym na wzgórzu ołtarzem kapłan na polecenie Kazimierza nadał chłopcu imię Wars, a dziewczynce - Sawa.

Jednocześnie król oświadczył uroczyście, iż odtąd Pietrko Rybak, nazywany będzie Piotrem Warszem, królewskim rybakiem, ojcem Warsa i Sawy, właścicielem rozległej dookoła puszczy. A kiedy wokół zagrody rybackiej osada wyrośnie, swoim rodowym imieniem nazwę jej nada, którą po wieki nosić będzie.

Inna wersja legendy mówi, że dawno temu nad Wisłą stała maleńka chatka, a w niej mieszkał rybak Wars i jego żona Sawa. Pewnego razu w okolicy odbywało się polowanie, podczas którego książę Ziemomysł, pan okolicznych dóbr, zgubił się w kniei. Długo błąkał się po lesie aż dotarł nad Wisłę do chatki rybaka. Wars i Sawa gościnnie przyjęli nieznajomego. Rankiem wdzięczny książę powiedział "Nie zawahaliście się przyjąć pod swój dach nieznajomego i uratowaliście go od głodu, chłodu, a może i dzikich zwierząt. Dlatego ziemie te na zawsze Warszowe zostaną, aby wasza dobroć nie została zapomniana". 

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie