Rysy Architekci odmienili jedno z najstarszych zoo w Polsce. Idea? Corbusierowska gra brył i zieleni



PropertyDesign.pl - 06-05-2022 09:22


Ponad 100-letni ogród zoologiczny im. Stefana Milera w Zamościu przeszedł rozbudowę. Rysy Architekci zaprojektowali 2 hektary w oparciu o grę światła, zieleni i brył, a także z myślą o życiu w trybie slow.

Zoo zamojskie jest jedynym ogrodem zoologicznym południowo-wschodniej Polski. I jednocześnie jednym z najstarszych - powstał w 1918r. z inicjatywy Stefana Milera, profesora biologii na ówcześnie działającej Akademii Zamojskiej.

W kolejnych latach po otwarciu, dzięki dotacjom zapewnionym przez państwo, zoo sukcesywnie rozbudowywało się, poszerzając przestrzeń dla nowych gatunków zwierząt. W 1980 ogród przeniesiono z centrum miasta na znacznie większą posesję przy ul. Szczebrzeskiej.

W ramach projektu opracowanego przez Rysy Architekci, zoo zostało przebudowane i rozbudowane o kolejne 2 hektary terenu, obejmując wybiegi i woliery dla takich gatunków jak goral, orłosęp, leniwiec, papuga, mrówkojad, osioł, flaming, arui, i wiele innych. Powstała też ptaszarnia, zespół „Ameryki”, zaplecza higieniczno - sanitarne.

Nowa część otrzymała formę silnie zgeometryzowanej urbanistyki, która wypełniła działkę i połączyła ją z istniejącą zabudową.

Założenia ideowe

Ogród zoologiczny to specyficzny rodzaj użyteczności publicznej, który nie posiada ustalonej typologii. I to w pewnym sensie stało się punktem wyjściowym dla projektu - odszukanie formy powołującej się na percepcję zarówno przyrody, jak i architektury.

Pomysł był raczej prosty, i niemal ocierający się o corbusierowską grę brył w świetle - chociaż w tym wypadku była to gra brył i zieleni, operująca granicą między strukturą a krajobrazem. Użytkownik prowadzony jest poprzez serię krain geograficznych w asyście bodźców nie tylko wizualnych, ale również dotykowych, dźwiękowych, zapachowych. I oczywiście - w bliskim kontakcie z głównymi bohaterami, jakimi są mieszkańcy zoo.

Ogród nie jest próbą szczerego odwzorowania ekosystemów, lecz pewną reinterpretacją natury, wprowadzającą wyraziste antropogeniczne formy. Tutaj ingerencja człowieka uwydatniona jest poprzez abstrakcyjny krajobraz, stworzony przez silnie zgeometryzowane kształty, intensywne kolory i wyraziste tekstury.

Pomimo geometrycznej i linearnej urbanistyki, nie mamy do czynienia z wydzielonymi, zamkniętymi klatkami. Swobodne, otwarte formy z wybiegami rozłożone wzdłuż spacerowych alejek, sprawiają, że odwiedzający może przemieszczać się niemal w bezpośrednim towarzystwie zwierząt. I ta bliskość między przyrodą, a człowiekiem, będzie z czasem ulegać coraz większemu zatarciu, w miarę rozwoju zieleni, i jej „ekspansji" na architekturę. Jest to niejako wyraz cywilizacji przejmowanej stopniowo przez naturę (i wymowną sugestią autorów). W analitycznym ujęciu architektury, zoo jest po prostu formą otwartą, bez sprecyzowanego czasu i kierunku rozwoju.

Założenia objęły również zagadnienie percepcji odbiorcy - czyli po prostu jak tę przestrzeń może odebrać użytkownik - flaneur, niespieszny przechodzeń kontemplujący otoczenie.

Zabudowa zoo, będąca sekwencją krain geograficznych ujętych w mikroskali, sprawia, że możemy odbyć spacer po świecie w skróconym czasie i dystansie, przemierzając obszar zaskakujących form. I to one właśnie usprawniają pewną poznawczość - bo w zasadzie odkrywanie odbywa się przypadkowo, i w ruchu, często łącząc się z komponentem zaskoczenia. Rzeźbiarskość otoczenia umożliwia pewne kadrowanie obrazów, które kolejno wyłaniają się przed bacznym okiem obserwatora.

Nie sposób nie odnieść się tutaj do wręcz kinematograficznego ujęcia zoo - spacer po ogrodzie staje się spontanicznie reżyserowanym pokazem filmowym, z happeningowo powstającą fabułą. Podczas gdy krajobraz i zabudowa stanowią zmieniającą się w czasie scenografię, a sceny wyznaczone są przez zmienność regionów geograficznych, aktorami są zwierzęta, obsadzone w swoich instynktownie granych rolach. Ścieżka dźwiękowa, oświetlenie, bieżący kadr czy też długość subiektywnie odbieranej sceny, zależą w zasadzie tylko od miejsca, w którym rozlokował się widz i od momentu, w którym odwiedzany jest ogród. Całe doświadczenie barwią dodatkowo impresjonistycznie zmienne oświetlenie, kolory i faktury.