The sky is the limit… Jakie będą miasta przyszłości



Anna Liszka, Propertydesign.pl - 17-02-2016 10:06


Jak będą wyglądały miasta przyszłości? Co może stanowić największą barierę dla ich rozwoju? Jakie wyzwania stoją przed polskimi ośrodkami i gdzie szukać przepisu na sukces? O tym dyskutowano podczas panelu „The sky is the limit… – miasta przyszłości – wyzwania, wizje, perspektywy” w czasie 4 Design Days.

Prelegenci wydarzenia 4 Design Days zastanawiali się nad tym, w którą stronę może pójść rozwój miast - zarówno w kontekście globalnym, jak i lokalnym. W czasie dyskusji podkreślili, że trudno jednoznacznie określić, jak będą wyglądały miasta przyszłości, choć można zauważyć pewne tendencje i konkretne wyzwania, jakie przed nimi stoją.

Ludzkość przenosi się do miast - to ewidentny proces odbywający się na całym globie – zgodnie twierdzą Stanisław Podkański, doradca prezydenta Katowic ds. Architektury i Urbanistyki oraz Ewa Kuryłowicz, wiceprezes zarządu w Kuryłowicz & Associates. Jako ciekawostkę Kuryłowicz podaje, że w Brazylii i Australii powołano nawet Ministerstwo ds. Miast. Natomiast w Nowym Jorku ludzi już nie przybywa, za to wyzwaniem jest starzenie się infrastruktury – problem tak odległy dla polskiej rzeczywistości.

Europa na tle świata jest swojego rodzaju skansenem. Nie mamy dynamicznie rozwijających się miast - takich jakie powstają w Azji i Afryce i które niesłychanie szybko, spontanicznie i chaotycznie się urbanizują. W Polsce raczej nie będą powstały "mega cities" liczące powyżej 10 mln osób. W kraju nad Wisłą mamy do czynienia zarówno z miastami, gdzie ludzi przybywa, jak i ubywa.

Co stanowi wspólny mianownik dla większości miast na świecie? Są to zmiany demograficzne. – Nie tylko starzenie się ludzi, co ma związek z komunikacją publiczną, która musi być wygodna i czytelna. Wszędzie jest też coraz więcej gospodarstw jednoosobowych. Ludzie mieszkają samodzielnie. W Warszawie pojawiają się mikro mieszkania - to zjawisko ogólnoświatowe – zauważa Ewa Kuryłowicz i podkreśla, że  ma to wymierny wpływ na to, jaka powstaje wokół nas architektura.

Wiele wyzwań przed nami

Marta Sękulska-Wrońska, architekt i partner w WXCA, twierdzi, że głównym zadaniem planistów i urbanistów jest wyznaczenie odpowiednich granic dla rozwoju miast. Architekt przekonuje, że rozprzestrzenianie się miast stanowi bardzo duży problem. - Naszym celem powinno być zwiększenie intensywności zabudowy w samym mieście. Brak granic to największa bariera dla dobrego rozwoju miast – zwraca uwagę Sękulska-Wrońska.

Podobnego zdania jest Ewa Kuryłowicz, która uważa, że należy dogęścić centra i uzupełnić je o nowe funkcje. Pewnym wyzwaniem dla miast są tereny poprzemysłowe - np. w Katowicach czy na warszawskiej Pradze.

Polskie miasta mają również ogromne zaległości, jeśli chodzi o dbanie o jakość powietrza. Ważne, aby zrozumieć ten problem i starać się go jak najszybciej rozwiązać przekonuje Ewa Kuryłowicz. W Warszawie samochody jeżdżą dosłownie wszędzie. Brakuje zakazu ich wjazdów do ścisłego centrum. – Powinniśmy "wyrzucić" intensywny ruch kołowy z centrum stolicy i skierować go na obwodnicę – uważa architekt i dodaje, że zakaz jazdy w miastach powinien obowiązywać samochody starszej generacji.

Według Zbigniewa Pszczulnego, prezesa JSK Architekci, to co dzieje się na świecie, nie ominie Polski. - Każdy wzrost odbywa się według pewnych ogólnych zasad. Najważniejsze, aby postawić na zrównoważony rozwój i ochronę środowiska. Miasta będą musiały elastycznie reagować na pojawiające się wyzwania. W przyszłości bardzo ważna będzie kultura zarządzania ryzykiem – twierdzi architekt.

Za dużo polityki

Paneliści zwrócili uwagę również na problem uzależnienia planowania miast od polityki. Powoduje to, że brakuje ciągłości kontynuowania strategii rozwoju przez kolejne ekipy rządzących. - Planowanie rozwoju miasta w Polsce jest zależne od polityki, nastrojów wyborczych, a w końcu od samych wyników wyborów. To nie jest pozytywne zjawisko – podkreśla architekt z WXCA.  Aby polskie miasta mogły się prawidłowo rozwijać, potrzebują ciągłości kontynuowania strategii, niezależnej od polityki.

Podstawą planowanego rozwoju miasta jest strategia - zgadza się z tym także Pszczulny i dodaje, że bez długofalowych, mądrych planów zagospodarowania przestrzennego nie ma dobrego rozwoju. Pszczulny prowadzi pracownię w Niemczech. Architekt podkreśla, że pracuje tam na planach miast, które mają 20-30 lat – tam jest to standard.

 - Są miasta w Europie, które swój wspaniały rozwój zawdzięczają jednemu włodarzowi, który piastował stanowisko przez kilkanaście lat. Nie widzę w tym nic złego, jeśli się to sprawdza – twierdzi dziennikarz Piotr Kraśko, który moderował dyskusję.

Podobnego zdania jest Podkański. - Pojawienie się co cztery lata zupełnie nowej koncepcji do niczego dobrego nie prowadzi. To jest robienie niepotrzebnego zamieszania – zauważa.

Klucz do sukcesu

Jak najlepiej planować rozwój miast, aby był to proces długofalowy i kontynuowany przez następców? Można wziąć przykład z rozwiązań zaproponowanych przez europejskie państwa.

I tak np. Barcelona konsekwentnie rozwija się od setek lat, bo ma długofalowy plan, a politycy nie mają na niego większego wpływu. To stanowi jej klucz do sukcesu. - Barcelona ma zagwarantowaną ciągłość realizacji strategii ustawą - zwraca uwagę Kuryłowicz.

A może naczelny architekt kraju rozwiąże problem? - W Estonii ma zostać powołany naczelny architekt kraju. Taka funkcja sprawdza się z powodzeniem w Holandii. Naczelny architekt wraz ze swoim 25-osobowym zespołem, który opiniuje wszystkie najważniejsze decyzje urbanistyczne, jest organem doradczym króla. Taka metoda pozwala na zachowanie ciągłości strategii rozwoju miast – przekonywała architekt z WXCA.

Zdaniem Andrzeja M. Chołdzyńskiego, architekta i prezesa zarządu AMC Andrzej M. Chołdzyński, każde miasto musi znaleźć swoją receptę na sukces - każde ma bowiem inną historię, geografię czy klimat. Architekt dodał, że Singapur nie ma nawet stu lat, a jest bardzo popularnym miastem, zaś Florencja - z bogatą historią - traktowana jest przez niektórych jako swoiste muzeum.

- Procesy rozwoju miast są różne. Każde boryka się z innymi problemami. Ich rozwój będzie tak różny, jak są od siebie odmienne – zaznacza architekt i dodaje, że ważne jest zachowanie lokalnej tożsamości. – Być światowym, ale przy zachowaniu tożsamości lokalnej – podkreśla.