REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Historia, którą trzeba wydobyć

  • Autor: propertydesign.pl
  • 11 kwi 2014 13:28
Historia, którą trzeba wydobyć
Rafał Mazur, fot. Paulina Czarnecka
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć
Historia, którą trzeba wydobyć

O przestrzeni miejskiej, architekturze kontekstu i o tym, czy Katowice są wyzwaniem dla architekta rozmawiamy z Rafałem Mazurem, architektem i właścicielem pracowni PA+U.

REKLAMA

Zwraca Pan uwagę na to, że jakość otoczenia wpływa bezpośrednio na codzienne życie - od skali pomieszczenia do skali miasta. Jak można opisać filozofię projektowania pracowni?

Po pierwsze staramy się zrozumieć miejsce, w którym projektujemy dany budynek. Wymagania inwestora spotykają się zawsze z konkretnymi uwarunkowaniami, czy to przestrzennymi, związanymi ze sposobem życia czy historycznymi. Nie istnieją miejsca bez żadnego kontekstu. Wszędzie istnieje historia i kultura, którą trzeba odpowiednio wydobyć, aby uniknąć poczucia sztuczności.

Mamy świadomość, że żyjemy w czasach nieustannego mieszania się różnych kultur. Ta mieszanka stanowi pewną wartość, lecz istotne jest, aby konkretne miejsce nie traciło swojej tożsamości kosztem styku z inną kulturą.

Architektura kontekstu jest zatem dla Pana istotna. Jak nowy projekt pracowni - Miejski Dom Kultury w Katowicach wpisuje się w tę ideę?

Dzieje się to na wielu płaszczyznach. Nawiązaliśmy zarówno do charakterystycznej dla śląskich miast pierzei ulicy Krzyżowej, jak i do terenów zielonych znajdujących się w południowej części działki. Stąd forma wspinającego się zielonego dachu.

Istotny jest też kontekst materiałowy. Śląska zabudowa zazwyczaj kojarzy się z cegłą. Nie mogliśmy jej użyć w sposób oczywisty, ponieważ budynek stałby się ciężki i niedostępny. Postanowiliśmy więc wykonać z cegły posadzki oraz ściany wewnętrzne, które będą widoczne poprzez przeszklenia służące do zaproszenia do środka przypadkowych przechodniów.

Następna płaszczyzna to nawiązanie do kopalni. Forma wspinającego się zielonego dachu sprawia, że wszystkie funkcje rozgrywają się „pod ziemią”. Należy też wspomnieć o kontekście komunikacyjnym tego miejsca. Teren pełni funkcję skrótu dla pieszych. Należało więc ukształtować to miejsce w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią przestrzeń publiczną jak place, ławki i zachęcić przechodzących ludzi do korzystania z oferty domu kultury oraz biblioteki.

Czy przy tej realizacji napotkał Pan trudności?

Trudności było bardzo wiele, przede wszystkim natury technicznej. Wiąże się to z tym, że teren, na którym powstał Miejski Dom Kultury, był dotknięty przez szkody górnicze. Wcześniej znajdował się tu górniczy dom kultury, który z powodu szkód górniczych właśnie został uszkodzony i należało go rozebrać.

W ramach nowego projektu musieliśmy wykonać więc bardzo dużo skomplikowanych robót ziemnych. To było największe wyzwanie związane z tym projektem.

Pracownia zajmowała się również wnętrzami?

Odpowiadamy również za projekt wnętrz. Obecnie trwają ostatnie prace wykończeniowe. Miejski Dom Kultury zostanie oficjalnie otwarty w czerwcu. Budynek nie ma „widocznych” ścian zewnętrznych, bo założeniem projektu były stworzenie przeszkleń. Staraliśmy się tak zaprojektować obiekt, aby ceglane ściany wewnątrz budynku stanowiły architekturę zewnętrzną, widoczną z poziomu chodnika. To było kluczowe.

W budynku nie ma zamkniętych czy widocznie wyodrębnionych pomieszczeń. Przestrzeń jest otwarta. W projekcie wykorzystaliśmy głównie cegłę i tynk. Wnętrza są surowe i jak najbardziej śląskie.

Czy Katowice są wyzwaniem dla architekta? Jak Pan ocenia miasto pod względem architektury tej zastanej i dopiero powstającej?

Katowice są bardzo dużym wyzwaniem. To młode miasto, ale ma wyjątkowe szczęście do dobrej architektury. Wystarczy wspomnieć projekty Karola Schayera czy wyróżniającą się w skali Polski architekturę mieszkaniową duetu Buszko i Franta. W Katowicach powstała cała masa wyjątkowych budynków projektowanych często przez uznanych architektów.

Należy również wspomnieć piękną architekturę tradycyjną. Familoki w głównej mierze stanowią tożsamość tego miasta, choć znam głosy wielu mieszkańców Katowic, którzy chcieliby się ich pozbyć.

Czy w związku z tym możemy mówić, że przestrzeń miejska bardziej interesuje Polaków i sami architekci są bardziej otwarci na dialog ze społeczeństwem?

W ostatnich latach Polska przeszła pewien ważny skok cywilizacyjny. Zwykli mieszkańcy zaczęli zwracać coraz większą uwagę na przestrzeń, która ich otacza. Interesować się nią i żywo o niej dyskutować.

Projektując katowicki dom kultury dążyliśmy do tego, aby sam budynek i przestrzeń wokół niego były miejscem jak najbardziej publicznym. Dlatego zrezygnowaliśmy z pełnych ścian, chcieliśmy jak najbardziej otworzyć budynek, zachęcić ludzi, aby przebywali tam jak najwięcej czasu. Jest to jeden ze sposobów dbania o tę przestrzeń publiczną, która jest bliska, zarówno architektom, jak i mieszkańcom.

Ciekawym miejscem spotkań dla mieszkańców Krakowa jest klubokawiarnia Czuły Barbarzyńca. Pracownia odpowiada za projekt wnętrz...

W Krakowie powstała filia księgarni Czuły Barbarzyńca w miejscu bardzo ciekawym, aczkolwiek niewłaściwie zaaranżowanym. Pan Tomasz Brzozowski postanowił zmienić funkcję tego miejsca na ośrodek kulturalny.

„Nowe miejsce” miało nie tylko pełnić funkcję księgarni, ale być na tyle plastyczne, aby umożliwić organizację różnego typu imprez kulturalnych. Pomieszczenie zostało podzielone zarówno na przestrzeń typowo księgarską, ale dodatkowo wydzielona została cześć na potrzeby kawiarni. Kawiarnia skupia się wokół dużego stołu. Przestrzeń zaprojektowaliśmy w ten sposób, aby była możliwa jej łatwa reorganizacja, tak aby bez większych problemów mógł odbyć się koncert.

Który projekt pracowni przyniósł najwięcej Panu radości?

Najwięcej radości sprawiło mi projektowanie przystani żeglarskiej w Piszu. Sama funkcja, służąca do wypoczynku, kojarząca się z wakacjami, żaglami i pięknym miejscem, jakim są Mazury, sprawiła, że realizacja tego zadania była czymś wyjątkowym i bardzo przyjemnym. Wyjazdy na nadzory to były po prostu wyjazdy nad jeziora. Jestem też bardzo zadowolony z tego, co udało nam się tam zbudować. Jest to bardzo prosta nienarzucająca się architektura, zarówno nawiązująca do lokalnej kultury budowania, jak i bardzo współczesna.

Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie