Jak nie zgubić człowieka



propertydesign.pl - 23-02-2016 10:29


Państwo powinno wspierać firmy, które osiągnęły sukces dzięki współpracy z projektantami. Należy promować ten system pracy, bo gwarantuje myślenie o człowieku.

Do takiego wniosku doszli uczestnicy sesji „Design. Nie produkt, lecz człowiek jest celem”, która odbyła się podczas 4 Days Design.

Projektowanie jest nauką humanistyczną

Projektowanie jest jedną z dziedzin humanistycznych – uważa Paweł Grobelny, projektant, wykładowca Wydziału Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i School of Form w Poznaniu.

– Dobre projektowanie powinno odpowiadać na istniejące potrzeby człowieka, a nie je kreować jak w reklamie. Dlatego projektant powinien mieć zmysł dobrej obserwacji. Potrzebne mu są miękkie umiejętności: socjologiczne, badawcze i psychologiczne – tłumaczy Paweł Grobelny.

Projektant uważa, że jest to ważny element edukacji projektowej.

– Istotne, aby nie uczyć projektantów wyłącznie umiejętności twardych, ale także dziedzin humanistycznych, takich jak socjologia czy psychologia, aby osoby po szkołach projektowych miały umiejętność obserwacji przyszłych użytkowników bez pomocy badaczy – twierdzi Paweł Grobelny.

Personalizacja a marketing

Nieco inne podejście do personalizacji projektowanych produktów ma Bartosz Piotrowski, główny projektant wzornictwa przemysłowego PESA Bydgoszcz.

– Mam dwie perspektywy tworzenia produktów: rynek komercyjny i zamówień publicznych. W pierwszym przypadku muszę zrobić coś, co się rozpadnie po dwóch latach, a w drugim – produkt, który wytrzyma 40 lat, na przykład pociąg. Z jednej strony są to tysiące sztuk kierowanych do jednego abstrakcyjnego odbiorcy, a z drugiej – produkt dla milionów – przyznaje Bartosz Piotrowski.

Jak podkreśla, doświadczenie to pozwala przypuszczać, że coraz bardziej powszechny personalizm produktów w projektowaniu, czyli nastawienie na potrzeby człowieka, jest w dużej mierze rezultatem marketingu.

– Z tym mamy do czynienia w produktach jednostkowych, gdzie ludziom wymyśla się ich potrzeby. Tymczasem oni oczekują tylko dobrych produktów. Nie mówię o wszystkich, raczej o pewnej średniej – tłumaczy Bartosz Piotrowski.

Z kolei podstawą projektowania produktu dla milionów odbiorców, takich jak pociąg czy tramwaj, jest rozsądna optymalizacja potrzeb i uniwersalizm, czyli tworzenie dla każdego.

– Zasada jest prosta. Dlaczego na przykład w wielu publicznych miejscach są szare ściany. One nikomu się nie podobają, ale za to wiadomo, że najwolniej się będą starzeć – wyjaśnia Bartosz Piotrowski.

Nie zaśmiecajmy świata

Zdaniem Krzysztofa Chróścielewskiego, kierownika Katedry Wzornictwa Wydziału Wzornictwa i Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, zderzenie dwóch faktów: postępu technologicznego, który definiuje formę i sposób wytworzenia produktu, oraz jednoczesnego starzenia się społeczeństwa stawia przed projektantem zupełnie nowe wyzwania.

– W natłoku informacji i zalewu uniwersalnych produktów bezcenna staje się humanizacja produktu – twierdzi Krzysztof Chróścielewski.

Dodaje, że projektant jest adwokatem interesów użytkownika przed producentem.

– Tradycyjny model biznesowy oznacza zespół kadry technicznej, inżynierów, którzy mają zapewnić ciągłość produkcji i zorganizować spedycję. W tym układzie projektant jest humanistą, który reprezentuje realne potrzeby przyszłego użytkownika – twierdzi Krzysztof Chróścielewski.

To ważne, ponieważ bywa tak, że rozpoczynając pracę nad produktem, zespół wie sporo o technologii, oprzyrządowaniu i rynku, ale niewiele na temat tego, jaką rolę produkt będzie pełnić w życiu ludzi.

– Firmy wzorują się na konkurencji, wypuszczając na rynek podobną rzecz, tylko lepszej generacji. Wtedy powstaje pytanie o jej przydatność, czy czasem nie zaśmieca tylko świata – zaznacza Krzysztof Chróścielewski.

Potrzebne wsparcie rządowe

Na bezcenną rolę projektanta w zespołach interdyscyplinarnych pracujących nad produktem zwraca uwagę także Bożena Gargas, prezes zarządu Instytutu Wzornictwa Przemysłowego.

– 60-70 proc. przedsiębiorców nie wie, na czym polega ta relacja. Nasz instytut pomaga im zrozumieć, że zawsze najważniejszy jest końcowy odbiorca. Zadbają o niego projektanci, którzy powinni wbić się w działalność firmy, wytłumaczyć właścicielowi zrozumiałym językiem, jakie może osiągnąć korzyści ekonomiczne z tej współpracy. Z kolei przedsiębiorca musi się otworzyć na te argumenty, potem dać projektantowi ludzi, stworzyć zespół i rozpocząć pracę nad produktem – tłumaczy Bożena Gargas.

Według prezes taki układ powinien być systemowo wdrożony do gospodarki.

– Duże firmy, jak PESA, będą mieć pieniądze na wyreklamowanie produktu, który powstał w wyniku pracy zespołu interdyscyplinarnego, ale małe i średnie biznesy potrzebują wsparcia rządowego. Żeby nie zgubić człowieka w projektowaniu, trzeba wspierać finansowo przedsiębiorstwa, które osiągnęły sukces dzięki współpracy z projektantem. Należy promować ten system pracy – uważa prezes Bożena Gargas.

Zachwycać nowymi produktami

Od wywiadu i rozmowy z klientem o jego potrzebach i oczekiwaniach wobec nowego produktu zawsze zaczyna się praca nad każdym projektem firmy Zehnder Polska.

– Dzięki temu możemy dotrzeć do każdej grupy docelowej. Ogromnie ważną rzeczą jest przekonanie klienta do naszego produktu jego dobrą jakością, żeby mu otworzyć oczy. Zgodnie z tym, co mówił Steve Jobs: człowiek nie wie, że czegoś chce, dopóki tego nie zobaczy. Dlatego ciągle musimy wprowadzać nowe rzeczy i nimi zachwycać klientów – tłumaczy Aneta Jędrasik, projektant, przedstawiciel Zehnder Polska.

Wywołać twórczą frustrację

Z tym, że tylko dopasowane do grupy docelowej produkty odnajdą się na rynku zgadza się również Zuzanna Mikołajczyk, dyrektor ds. handlu i marketingu, członek zarządu Mikomax.

– Ludzie dziś są bardziej otwarci na świat, dużo podróżują i wiedzą na przykład, w jakich biurach chcą pracować. Nasze rozwiązania sprawdzają się w całej Europie i nie musimy ich modyfikować. Świat się zglobalizował i potrzeby człowieka również. Polak może trochę inaczej pracuje w biurze niż Niemiec, ale wymagania mają bardzo zbliżone – tłumaczy Zuzanna Mikołajczyk.

Na przykład młodsi pracownicy, jak wyjaśnia, wolą przestrzenie bardziej luźne, kolorowe. Nie chcą do końca czuć, że są w pracy.

– Niektórzy zwracają nam uwagę, że takie wnętrza przypominają przedszkole. I to jest dla nas komplement, bo właśnie o to chodziło – dodaje Zuzanna Mikołajczyk.

Zawsze powtarza swoim pracownikom: „Obserwujcie ludzi. Firma musi mieć ciekawość człowieka, bo tylko dzięki niej pojawia się twórcza frustracja, która skutkuje dobrymi pomysłami”.

Jak osiągnąć luksus sprzedaży

Produkty mają być żywe, zabawne, ergonomiczne i cieszyć ludzi – tę maksymę wciela w życie Oskar Zięta, prezes zarządu Zieta Prozessdesign Sp. z o.o.

– Żyjemy w świecie, w którym zarządzanie informacją ma wielki wpływ na to jak wyglądają przedmioty. Na przykład maszyny, które kupujemy do School of Form, są tak nowe, że my, nauczyciele, uczymy się ich obsługi razem ze studentami, bo jest ich zaledwie kilka na świecie. Pokazuje to, jak szybko świat się zmienia – tłumaczy Oskar Zięta.

Projektant uważa, że dzięki temu świadomych swoich potrzeb konsumentów będzie przybywać. – Jeśli w tej masowości rzeczy na rynku stworzymy produkt dopasowany, to będzie luksus. I nigdy wtedy nie zgubimy człowieka w projektowaniu – uważa Oskar Zięta.

Znane są jednak wyjątki od tej reguły. – Henry Ford kiedyś powiedział, że gdyby miał słuchać swoich klientów, to produkowałby szybkie konie, a nie samochody. Ja też jestem niedojrzałym projektantem. Mam ten luksus, że sam sobie projektuję swoje manifesty i ludzie je kupują. A najbardziej dumny jestem z pierwszego na świecie rolowanego profilu stalowego, który się świetnie sprzedaje, chociaż właściwie nie wiadomo, do czego służy. I to jest niesamowite – przyznaje Oskar Zięta.