REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 12 lis 2019 13:03
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Sofa Puffy. Fot. Materiały projektanta
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach
Od architektury po meble dla Disneya - Max Kobiela opowiada o swoich projektach

Max Kobiela karierę zaczynał jako architekt specjalizujący się we wnętrzach komercyjnych. Od pięciu lat z sukcesami prowadzi również własną firmę meblarską. Nam opowiedział między innymi o współpracy z Disneyem, intensywnym roku 2019 i planach na przyszłość.

REKLAMA

Schyłek roku to zawsze okres podsumowań. Jak – z własnej perspektywy – ocenia Pan rok 2019? Czy oprócz zdobycia kolejnego już tytułu Must Have wyróżniłby Pan jeszcze jakieś wydarzenie dla Pana istotne? A może w dziedzinie wzornictwa przemysłowego nastąpiły jakieś znaczne przełomy?

Max Kobiela: Rok 2019 był dość intensywnym rokiem. Tytuł Must Have dla Puffy to zdecydowanie jego mocny akcent. Wyróżnienie otrzymane drugi raz z rzędu dodaje sił dla dalszego efektywnego działania. Z perspektywy projektanta, ważnym wydarzeniem była dla mnie realizacja projektu rodziny krzeseł PLUM dla firmy Fameg. Premiera tego modelu na tegorocznym Salone del Mobile w Mediolanie, czyli święcie europejskiego designu, była szczególnie ważna. Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem i dobrym przyjęciem.

W kwestii przełomów w branży wzorniczej, wydaje mi się, że rynek jest na tyle zdywersyfikowany, że w każdej jego dziedzinie dzieje się coś interesującego. Oczywiście zauważalne są pewne wspólne trendy, ale nie czuję się na siłach, by diagnozować aktualnie nadchodzące przełomy.

Zdobywał Pan doświadczenie zarówno w Polsce, jak i zagranicą – w tym w tak egzotycznych lokalizacjach jak Afryka Północna. Proszę powiedzieć, czym różni się praca w tak różnych środowiskach? A może design jest na tyle uniwersalnym językiem, że pracując w dziedzinie wzornictwa nie ma znaczenia, w jakim kraju czy na jakim kontynencie się projektuje?

Doświadczenie zdobywałem w pierwszej pracy, w trakcie studiów. Miałem wtedy styczność głównie z rynkiem francuskim. Kontakt z francuskimi biurami projektowymi oraz ich otwartość na nowe materiały, była cennym doświadczeniem. Chwilę później byłem odpowiedzialny za obsługę rynku angielskiego. W międzyczasie oczywiście projektowałem również w Polsce. Po kilku latach miałem okazję zrealizować kilka projektów dla klientów w Algierii i Dubaju. Były to głównie projekty wnętrz komercyjnych/kontraktowych i ich wyposażenia.

Na pewno zauważalna jest różnica między Europą a Afryką. Krąg kulturowy zdecydowanie przekłada się na inne odczuwanie i inne potrzeby estetyczne. W moim odczuciu określenie „nowoczesny design” ma zupełnie inne znaczenie, w zależności od geolokacji. Oczywiście wiele zależy od klienta. Im bardziej świadomy i otwarty, tym większe możliwości projektowe. Klienci z Europy, z którymi miałem okazję pracować byli bardziej elastyczni, jednakże skoncentrowani na funkcji i budżecie. W Afryce z kolei, budżet miał mniejsze znaczenie, ale ważne było podkreślenie statusu inwestora i jego duży udział w procesie projektowym. Podsumowując, wrażliwość europejska jest mi zdecydowanie bliższa.

Od 2014 roku jest pan współwłaścicielem i głównym projektantem marki Phormy. Wcześniej zajmował się pan kompleksowymi projektami architektonicznymi dla sektora przemysłowego, architekturą wnętrz. Skąd impuls do założenia własnej marki meblarskiej?

Architektura była i jest moja bazą, punktem wyjścia. Mój sposób myślenia, koncept procesu projektowego jest bardzo „architektoniczny”. Od samego początku ścieżki zawodowej myślałem o projektach mebli autorskich. Było to wówczas w sferze marzeń. Po kilkunastu latach udało się te wizje urzeczywistnić. Dodatkowym bodźcem i motywatorem była obserwacja zderzenia się koncepcji projektowych z ich egzekucją w rzeczywistości. Realizacja projektów architektonicznych, jak i projektów wnętrz, niejednokrotnie odbiegała od planu. Czy to z powodu zmian inwestorskich, czy budżetowych, czy innych.

Design jest niszą, w której mogę realizować swoje wizje. Mam stuprocentowy wpływ na formę ostateczną – od pierwszych szkiców, przez prototypowanie, aż do efektu końcowego. Ponadto wiedza stricte technologiczna nabyta na początku mojej zawodowej ścieżki, była mocnym fundamentem, do tego by stworzyć markę meblową. Powstanie Phorm było po prostu konsekwencją, sumą poprzednich doświadczeń.

Na swoim koncie ma Pan stworzenie mebli dla marki Disney. Jak projektowało się w oparciu o takie kultowe postacie popkultury jak Chewbacca czy Hulk? Czy tego typu „odjechane” projekty są ciekawsze od Pana tradycyjnych zleceń? Co było największym wyzwaniem przy tego typu projekcie?

Projekt dla Disneya był mocno nietypowy. W jednej przestrzeni miało się „spotkać” kilka marek zebranych wspólnie pod szyldem jednej korporacji. Idea polegała na tym, aby wyeksponować jednego, charakterystycznego dla każdej marki reprezentanta. Zderzenie się z ikonami Disneya, Pixara, Marvela i Star Wars było sporym wyzwaniem. Celem był projekt form użytkowych – mebli, które na pierwszy rzut oka miały nawiązywać do wybranego przez nas bohatera. Pytanie jak to zrobić, aby efekt końcowy nie stał się ich karykaturą? Aby utrzymać rozpoznawalność postaci przy jednoczesnym spełnieniu potrzeb i wymogów funkcjonalności i ergonomii mebli. Każdy z bohaterów to inna historia, inny charakter.

Finalnie powstały fotele Mickey Mouse`a jako ikony popkultury, która – można to śmiało powiedzieć – zbudowała potęgę Disneya. Bohaterem Marvela był charakterystyczny, zielony gigant Hulk. Sam fotel również jest potężny, bo ma ponad 120 cm szerokości. Reprezentantem Pixara jest Woody czyli Chudy. Jest on kowbojem, postanowiłem więc zaprojektować fotel bujany, kojarzący się z Dzikim Zachodem. Płozy wykonane zostały z tego samego materiału co kolby klasycznych winchesterów, orzecha amerykańskiego. Ostatnim bohaterem był Chewbacca ze Star Wars. Futrzany olbrzym również otrzymał fotel o stosownej i adekwatnej formie, w tym przypadku był to fotel obrotowy.

Odmienność tego projektu polega przede wszystkim na wyjątkowości klienta. Disney to kreator świata wyobraźni, klient oczekujący kreatywnego podejścia do zadania. Dość nietypowe było także obcowanie i przetwarzanie ikon popkultury na język wzornictwa przemysłowego. Ponadto pojawiło się wyzwanie technologiczne, polegające na realizacji czterech totalnie innych prototypów, które zostały wykonane specjalnie dla tego projektu. Był to projekt, który nieczęsto się zdarza. Myślę że śmiało mogę go nazwać zawodową przygodą, która pozwoliła mi rozwinąć skrzydła i utwierdziła w przekonaniu że warto projektować odważnie. Tym bardziej cieszę się, że miałem okazję w nim uczestniczyć i być jego częścią. Jest cała masa anegdot z realizacji tego projektu. Nobilitacją jest to, że kalifornijska centrala Disney`a w Burbank rekomendując wytyczne do realizacji kolejnych biur, wskazuje także ten projekt.

Jakie trendy w meblarstwie przewiduje Pan na rok 2020?

Myślę że na znaczeniu będą nabierać trendy proekologiczne. Być może produkty przetworzone z odpadów będą bardziej pożądane od tych z naturalnych materiałów? Czy nastąpi to w odległej przyszłości, czy już za kilka miesięcy? Ciężko przewidzieć. Jedno co pewne to, że atrakcyjne wzorniczo i dobrze wykonane meble, mogą być spokojne o swoją przyszłość.

Dziękuję za rozmowę

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie