REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Każde małe miasto ma swój Wawel

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 15 lut 2022 09:00
Każde małe miasto ma swój Wawel
Paneliści podczas dyskusji "Małe miasta, wielka architektura" na 4 Design Days, fot. PTWP
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel
Każde małe miasto ma swój Wawel

Zabytki mniejszych miast to niejednokrotnie prawdziwe perełki. Co z tego, skoro w interesie niewielu jest zaopiekowanie się nimi i przywrócenie im dawnego piękna. O ile każdy będzie gotów walczyć o Wawel, o tyle stuletni zabytek autorstwa znanego architekta, ale w małym mieście, nie zawsze wzbudza już tyle entuzjazmu. Co należy zrobić, aby architektoniczna spuścizna mniejszych ośrodków nie popadła w zapomnienie? O tym dyskutowano podczas debaty "Małe miasta, wielka architektura" w trakcie 4 Design Days 2022.

REKLAMA

964 – tyle jest miast w Polsce. Tylko 37 z nich to ośrodki z liczbą ludności powyżej 100 tys. Resztę określa się miastami małymi i średnimi. Wszyscy znamy architekturę takich miejsc, jak Lublin, Katowice czy Gdynia – wiedza o niej jest pielęgnowana: powstają broszury, filmy, organizowane są spacery miejskie. Natomiast spuścizna architektoniczno-urbanistyczna mniejszych ośrodków często jest zostawiana sama sobie. 

Zobacz także -> 4 Design Days 2022: Przeczytaj ważne cytaty, zobacz wielką galerię zdjęć!

Zasoby są, brakuje chęci

- Dziedzictwo architektoniczne mniejszych miejscowości jest zaskakująco bogate, tyle tylko, że bardzo często są to obiekty zapomniane i z różnych powodów zaniedbane. Czekają na odkrycie i wydobycie z nich atrakcyjności - mówi Olga Drenda, pisarka i eseistka, autorka m.in. książki pt. "Duchologia polska". - Często jadąc zobaczyć konkretny budynek, znajduję trzy inne, które są interesujące. Jednym z ostatnich odkryć są Pionki i tamtejsze mozaiki, które zostały wkomponowane w odnowione centrum handlowe - mówi i dodaje, że z drugiej strony kapitał wizerunkowy miasta oparty na atrakcyjności budynków bardzo często zostaje zaprzepaszczony przez powierzchowne myślenie o renowacjach. - Nierzadko dla włodarzy mniejszych miast wszystko co jest nowe, oznacza lepsze – podkreśla Drenda.

W podobnym tonie wypowiada się Marcin Furtak,  wykładowca i założyciel Pracowni Projektowej F-11, który swoją pracę naukową poświęca tematyce zachowania dziedzictwa architektonicznego mniejszych miast, zwłaszcza tych na terenie dawnego Centralnego Okręgu Przemysłowego. - O ile wojewódzkie urzędy konserwatorskie wykazują sporą świadomość dotyczącą zasobów dużych miast, o tyle nie przywiązywana jest należyta uwaga mniejszym ośrodkom. Istnieje niewiele delegatur urzędów wojewódzkich. W związku z tym zabytki są zdane tak naprawdę na „być albo nie być”, decydują o nich politycy. A te obiekty bardzo często przeszkadzają w lokalnym sprawowaniu władzy - zaznacza ekspert.

Na potwierdzenie swoich słów architekt przywołuje przypadek przedwojennego szpitala ZUS w Starachowicach. - Jest to obiekt zaprojektowany przez architekta z nazwiskiem, warszawiaka i wybudowany czynem społecznym przez mieszkańców. Obecnie miasto nie jest zainteresowane zachowaniem tego budynku, pomimo dowiedzenia w ekspertyzie technicznej, że jest on do odratowania. To kuriozalna sytuacja: trwa walka o obiekt wpisany do ewidencji zabytków. Ja, krakus, walczę z lokalną społecznością o zachowanie zabytku doniosłego w skali regionu - mówi z żalem Furtak. - O ile wszyscy wiemy, żeby dbać o Wawel czy Sukiennice, o tyle obiekt w mniejszej miejscowości nie budzi już takich emocji w przypadku jego wyburzenia czy szpecącego przekształcenia. W Starachowicach zniszczono kilkanaście modernistycznych brył rangi ogólnopolskiej, bez refleksji i skrupułów. Tam też istnieje tożsamość. Tam Wawelem jest szpital ZUS. Tam też ludzie powinni się identyfikować ze swoim miejscem – podkreśla architekt.

Niezwykle cenny głos w dyskusji należy do Krzysztofa Fabera, właściciela i głównego projektanta w pracowni FAAR architekci, który na co dzień żyje i projektuje w małym mieście, jakim są Wadowice. - Tu się urodziłem, wychowałem i tu wróciłem po 20 latach. Jakiś czas temu działałem w komisji urbanistycznej, gdzie opiniowaliśmy lokalne projekty w konfrontacji z lokalną społecznością. Za każdym razem jest to spora walka: temat zachowania dziedzictwa architektonicznego to otwarcie puszki Pandory. Niestety, ale społeczność małych miast charakteryzuje niestety niska samoświadomość - mówi Faber.

Zuzanna Mielczarek, architektka i badaczka, kuratorka projektu "Powiaty" Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki podkreśla jednak, że nie można zbytnio uogólniać tej sytuacji. - Zabytek często przegrywa z inwestycjami mającymi pobudzić gospodarczo miasto, te obiekty są często trudno adaptowalne do komercyjnych działań - podkreśla.

"Powiaty" - małe miasta pod lupą

Jednak od jakiegoś czasu instytucje państwowe tworzą projekty, które mają za zadanie rzucić światło na wyjątkowość architektury miast mniejszych. Narodowy Instytut Dziedzictwa organizuje konkurs Zabytek Zadbany, w którym wielokrotnie doceniane były obiekty z niedużych ośrodków, a Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki kieruje dwoma takimi projektami: Laboratorium Regionów i „Powiatami”

Idea "Powiatów" opiera się na popularyzacji i promocji spuścizny architektonicznej miast powiatowych II RP - ale nie tylko tej modernistycznej. W ciągu trzech edycji projektu udało się współpracować z lokalnymi kuratorami z 21 miejsc. W ramach inicjatywy w miastach organizowane były spacery architektoniczne, warsztaty, debaty, pokazy filmowe, powstawały przewodniki, pocztówki i inne gadżety. Jednym z głównym motywów projektu była również aktywizacja lokalnej społeczności i zwrócenie uwagi na cenne zasoby poszczególnych miast.

"Powiaty" pokazały, że entuzjazm i zainteresowanie lokalnym dziedzictwem jednak pojawiają się wśród mieszkańców. - Kiedy pojechaliśmy w Skarżysku-Kamiennej na Górną Kolonię lokalna społeczność była niemal gotowa obłożyć nas kijami: myśleli, że chcemy coś zrobić w przestrzeni, poczuli się zagrożeni. Czasem takie podejście ociera się o obsesję, a czasem spotykamy lokalnych konserwatorów, którzy w sposób łagodny i cierpliwy tłumaczą innym, dlaczego coś jest unikalne. Takie osoby spotkałyśmy m.in. w Sosnowcu, czy Brodnicy - mówi Alicja Gzowska, historyczka architektury, kuratorka projektu "Powiaty", Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki. - Moim zdaniem problem z mniejszymi miastami leży gdzie indziej. Dbałość o zabytki nie przekłada się na wspomnianą wolę polityczną. Na debacie w Skarżysku konserwator powiedział, że nie będzie wpisywał fantastycznego osiedla do rejestru zabytków bo po pierwsze nie chce szkodzić mieszkańcom, a po drugie budynki nie są w złym stanie technicznym - dodaje.

Marcin Furtak uważa, że lokalni amatorzy architektury nie mają siły przebicia, jest ich za mało. - Pasjonaci są świadomi i działają. Jednak w zderzeniu z politykami nie mają szans. Świadoma grupa wśród społeczności całego miasta to kropla w morzu. Ta grupa w zasadzie nie ma prawa głosu. Naszą misją nie powinno być przekonywanie osób, które mają świadomość a dotrzeć do nieprzekonanych - stanowczym głosem mówi ekspert, a Zuzanna Mielczarek dodaje, że pod pojmowaną przez większość nieświadomością mogą kryć się inne aspekty. - To często nie jest kwestia nieświadomości, a finansów. Charakterystyczna stolarka okienna z podziałami robiona na zamówienie to nie jest wybór większości osób. Powinny pojawiać się mechanizmy dofinansowań do remontów szanujących oryginalny sznyt architektoniczny, których często lokalnie brakuje - zaznacza.

Przepis na sukces

Jednym z mniejszych miast, które oparło swój rozwój i storytelling na dziedzictwie architektonicznym i odniosło sukces, jest Żyrardów. Miasto od 20 lat realizuje proces rewitalizacji. - Jest to proces, który wymaga czasu, zaangażowania, środków finansowych, a co ważne: współpracy wszystkich podmiotów. Udaje nam się łączyć te działania, również w sferze społecznej. Staramy się aktywizować mieszkańców, aby chętnie poznawali historię miasta i architektury - mówi Jacek Grzonkowski, dyrektor Wydziału Rewitalizacji i Rozwoju Urzędu Miasta Żyrardów, który był obecny na debacie w formie online. Dodaje, że dziedzictwo jest dla Żyrardowa jednym z filarów rozwoju. - Posiadamy ogromny zasób zabytków. Upatrujemy w dziedzictwie kulturowym szansę na dalszy rozwój, m.in. chcemy mocniej oprzeć na tym turystykę. Muzeum Lniarstwa nie tylko przyciąga turystów, ale buduje tożsamość miejsca – mówi ekspert i dodaje, że aby usprawnić proces dbałości o zabytki, miasto powołało biuro miejskiego konserwatora, który jest na miejscu.

Nowe w starym

Bywa, że w małych i średnich ośrodkach powstają nowe, wartościowe realizacje. FAAR Architekci tworzą m.in. w charakterystycznej Lanckoronie, Q2 Studio to w dużej mierze projekty kurortowe, zaś F-11 tworzy realizacje nawiązujące do Centralnego Okręgu Przemysłowego tj. Podkarpackie Centrum Nauki czy Muzeum COP-u w Stalowej Woli. Czy świeży projekt, nowa bryła może oddać hołd sąsiedzkiej spuściźnie?

Maciej Janczyk, działający w dużej mierze przy projektach hotelowych architekt, zauważa, że turystyka ma z tożsamością i dziedzictwem bardzo wiele wspólnego. - Trudno sobie wyobrazić hotel bez kontemplacji miasteczka, w którym się znajdujemy. Połączenie hotelarstwa z gminą i jej tożsamością jest bezwzględnie nierozerwalne. Storytelling, o który każdy dziś zabiega, zawsze czerpie z tradycyjnej architektury – podkreśla architekt.

- My jako architekci jesteśmy trochę zboczeni w stronę przyszłości w kontekście historii miast i tego, jak my interpretujemy kontekst. Odbiorcy widzą to zupełnie inaczej i tu pojawia się problem - mówi Krzysztof Faber. - My historyczne wątki przetwarzamy twórczo, a ludzie dalej twierdzą, że to nie pasuje. W Lanckoronie stworzyliśmy projekt, gdzie bardzo poważnie potraktowaliśmy kontekst. Jednak bez kopiowania.  Coś musi po nas zostać. Nie chcę kopiować przeszłości a przekazywać ją w nowej formie. Potężnym narzędziem dla kontynuowania i interpretowania tradycji architektonicznej jest miejscowy plan, który może pomóc w kształtowaniu lokalnej świadomości – podkreśla architekt.

3 razy E - edukacja, edukacja, edukacja

Jednak według ekspertów, nawet najlepszy plan w zetknięciu ze słabo wyedukowanym społeczeństwem nie zadziała. - Od 6 lat prowadzę warsztaty dla dzieci. W przeciągu roku widzę duży progres jeśli chodzi o wiedzę architektoniczną. Wystarczy o tym uczyć! –mówi Krzysztof Faber.

Maciej Janczyk dodaje oliwy do ognia. - W porównaniu z Holandią czy Niemcami jesteśmy poszkodowani w kontekście programu edukacji, w którym w stopniu nikłym rozmawia się o pięknie, kompozycji, sztuce, czy estetyce. Stąd ta niska świadomość i zaprzepaszczanie dziedzictwa - zaznacza architekt.

- Ubolewam nad sformułowaniem, że o gustach się nie dyskutuje. Otóż w przypadku architektury się dyskutuje. Kompozycja, skala, kolor, faktura – mamy obowiązek wyznaczać pewien rytm w mieście – twierdzi Marcin Furtak. – Niestety, ale oceniając tylko i wyłącznie program edukacji w Polsce dochodzę do wniosku, że ludzie, którzy decydują o losie budynków w małych miastach w dużej mierze nie zetknęli się z podstawowymi pojęciami ze świata architektury i decyzje podejmują intuicyjnie. – Musimy pobudzać umysły i edukować od podstaw! - zaznacza Furtak.

Olga Drenda zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. - Warto zadbać o to, aby młodzi ludzie nie chcieli tak masowo po maturze wyjeżdżać z małych miast. To jest ogromne wyzwanie. Należy się zastanowić, co sprawia, że dane miejsce działa i chce się w nim mieszkać. Myślę, że tu chodzi o to, że ono nie jest anonimowe i pozwala na integracje mieszkańców – podkreśla pisarka.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie





Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.