REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”

  • Autor: Anna Sołomiewicz
  • 29 lis 2022 14:40
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”
Bartosz Trzop: Nie jestem fanem wielkich open space’ów, nazywanych w naszym żargonie „szwalniami”

Pracownia Trzop Architekci obchodzi w tym roku 15-lecie istnienia. Jej założyciel Bartosz Trzop opowiada o przełomowym momencie w swojej karierze, ulubionych (i tych mniej lubianych) trendach w projektowaniu biur, pracy dla globalnych gigantów i architektonicznych wzorcach.

REKLAMA

Pańska pracownia tworzy projekty brył i wnętrz, komercyjnych, prywatnych, użyteczności publicznej – która z tych dziedzin zmieniła się najbardziej przez ostatnie 15 lat?

arch. Bartosz Trzop, założyciel i prezes zarządu autorskiej pracowni architektonicznej Trzop Architekci
arch. Bartosz Trzop, założyciel i prezes zarządu autorskiej pracowni architektonicznej Trzop Architekci

Bartosz Trzop: Naszą główną specjalizacją są projekty biurowe i myślę, że to właśnie one zmieniły się najbardziej. Szczególnie w ostatnich 10 latach biura stały się bardzo ważną wizytówką firmy i jednocześnie magnesem przyciągającym nowych pracowników na tym jakże trudnym dla pracodawcy obecnie rynku pracy. Szczególnie dla młodych ludzi potrafi być to element, który może zaważyć na ostatecznej decyzji wyboru danego pracodawcy.

Oczywiście ostanie dwa i pół roku związane z pandemią przyspieszyły jeszcze bardziej procesy związane z tworzeniem elastycznych biur, które przy obecnym modelu pracy hybrydowej w zasadzie są już koniecznością.

Nie jestem fanem wielkich, otwartych open space’ów, potocznie w naszym żargonie nazywanych „szwalniami”. Najlepsze co może dać pracodawca pracownikowi w biurze to zdrowa przestrzeń, a jeśli jest jej za mało i jest zbyt ciasna to nie możemy tutaj mówić o zdrowiu i komforcie pracy.

Bardzo mnie cieszy fakt, że przestrzenie do pracy stają się co raz zdrowsze dla użytkowników i bardziej zrównoważone. Certyfikacja Well, która jeszcze trzy, cztery lata temu była nowością, obecnie w dużych organizacjach staje się już standardem.

Co najważniejsze te aspekty są ważne zarówno dla pracodawców jak i pracowników, zatem świadomość dbania o środowisko naturalne i nasze zdrowie jest diametralnie różna od tej sprzed 15 lat.

Czy w karierze biura lub Pana osobistej, był jakiś moment, który uznaje Pan za szczególnie ważny, przełomowy, definiujący dalszą ścieżkę zawodową?

BT: Na pewno nasz pierwszy duży projekt biurowy, którym była siedziba Dentsu Polska w budynku X2 przy ul. Czerskiej w Warszawie w 2013 roku. Ten projekt pozwolił nam wejść szerzej na rynek powierzchni biurowych i był impulsem do rozbudowy pracowni od kilku architektów do ponad 30 osobowego obecnie zespołu. 

Zespół pracowni Trzop Architekci świętujący jubileusz we Włoszech. fot. mat. architekta
Zespół pracowni Trzop Architekci świętujący jubileusz we Włoszech. fot. mat. architekta

Obserwując rynek biurowy wydaje mi się, że projektowanie biur jest jedną z najbardziej dynamicznie zmieniających się dziedzin projektowania. Pandemia wywróciła dotychczasowy model pracy do góry nogami, ale i wcześniej trendy w aranżacji przestrzeni biurowej zmieniały się co kilka lat… Była era zamkniętych gabinetów, po której przyszło panowanie wielkich open space’ów, teraz mamy nacisk na budowanie społeczności w biurze. Pod którym z zaobserwowanych na przestrzeni lat trendów podpisałby się pan obiema rękami nawet po latach, a którego nigdy nie był Pan fanem?

BT: Nie jestem fanem wielkich, otwartych open space’ów, potocznie w naszym żargonie nazywanych „szwalniami”. Najlepsze co może dać pracodawca pracownikowi w biurze to zdrowa przestrzeń, a jeśli jest jej za mało i jest zbyt ciasna to nie możemy tutaj mówić o zdrowiu i komforcie pracy. Mamy wtedy problem zarówno z hałasem jak i prywatnością i skupieniem.

Biuro L'Oreal w Warszawie projektu Trzop Architekci, fot. mat. architekta
Biuro L'Oreal w Warszawie projektu Trzop Architekci, fot. mat. architekta

Z tak zwanymi „szwalniami” mamy często do czynienia w przypadku gdy parametr metrów kwadratowych na jednego pracownika jest mniejszy niż 8 mkw. Nie ma również możliwości budowania elastycznej przestrzeni, przystosowanej do obecnych modeli pracy jeśli tej przestrzeni jest zbyt mało.

Na szczęście firmy zaczęły zauważać ten problem i pomimo często zmniejszanej ogólnej powierzchni biura po pandemii, ilość metrów kwadratowych na jedno stanowisko pracy jest już większa i wynosi na ogół 10-12 mkw. Przypominam, że stanowiska pracy nie są już na ogół przypisane, ale mamy do czynienia z tzw. „desk sharing”. Projektujemy obecnie też biura gdzie tych metrów jest nawet ponad 15 na osobę.

Zarówno w pracy jak i w życiu jestem fanem dążenia do złotego środka zatem obecny, elastyczny system pracy wydaje się być mi najbliższy. Pracownicy potrzebują zarówno przestrzeni do socjalizacji i mniejszych open space’ów do pracy zespołowej, jak i przestrzeni do pracy w skupieniu.

Zatem uważam, nawiązując do pierwszego pytania, że przestrzeń projektowana według obecnych trendów jest najzdrowsza i najbardziej komfortowa dla użytkowników.

Projektujecie w Polsce i zagranicą. Są znaczące różnice w podejściu klientów czy rynkowych tendencji?

BT: Klienci zagraniczni bywają bardziej szczegółowi, gdzie widać, że podparte jest to wiedzą na temat procesu projektowego i ich wcześniejszych doświadczeń. Lubimy takie profesjonalne podejście i konstruktywne dyskusje dotyczące rozwiązań w projekcie.

Obecnie na rynku architekt nie ma już tylko zaprojektować budynku czy wnętrza, ale co raz częściej staje się doradcą inwestora w prawie każdej dziedzinie i na każdym etapie procesu projektowo-budowlanego.

Natomiast na rodzimym podwórku zdarzają się jeszcze klienci, którzy sami wiedzą lepiej i architekt ma być tylko kreślarzem, który ma nanieść na papier wizję inwestora. Na szczęście takich przypadków jest już coraz mniej, a przy większych projektach nie zdarzają się już prawie wcale.

Generalnie jednak myślę, że coraz bardziej zbliżyliśmy się do „zachodu” i te wymagania i podejście są coraz bardziej zbliżone.

Poza tym obecnie na rynku architekt nie ma już tylko zaprojektować budynku czy wnętrza, ale co raz częściej staje się doradcą inwestora w prawie każdej dziedzinie i na każdym etapie procesu projektowo-budowlanego.

Czy projektowanie dla dużych globalnych korporacji jak Microsoft czy L’Oreal wiąże się z większą ilością ograniczeń związanych z brandigiem firm czy może – wręcz odwrotnie – duże firmy odważniej podchodzą do niesztampowych pomysłów architektów?

BT: Nie tyle tylko z brandingiem co z konkretnym modelem pracy przyjętym w danej organizacji i dokładnie określonymi funkcjami dla wszystkich pomieszczeń i stref. Tak właśnie wyglądało to przy  pracy z Microsoft i Google.  W obu przypadkach były to przebudowy w istniejących obiektach podlegające pozwoleniu na budowę. Należało zatem tę całą, korporacyjną układankę dopasować do danej przestrzeni i obowiązujących w naszym kraju przepisów. Bardzo ważne były również wewnętrzne kwestię bezpieczeństwa, które nie mogły być zmieniane.

Wnętrza biura Microsoft w Warszawie projektu Trzop Architekci, fot. mat. architekci
Wnętrza biura Microsoft w Warszawie projektu Trzop Architekci, fot. mat. architekci

Natomiast co do spraw estetyki i odwzorowania brandu we wnętrzu to mieliśmy tu już większe pole swobody i postawiliśmy na motywy lokalne definiujące położenie biur. W Google nawiązaliśmy do wysp i architektury Wrocławia a w Microsoft do polskich naukowców, ubierając to w lokalną sztukę. Inaczej miało to miejsce w L’Orealu, który porównując do poprzedników, nie podlegał już aż tak restrykcyjnym wytycznym funkcjonalnym. Leitmotif we wnętrzu stanowią łuki, które są nawiązaniem do paryskiej historii firmy.

Pana motto projektowe to…

BT:  „Diabeł tkwi w szczegółach”.

Myślę, że to jedna z głównych cech naszych projektów i powód dlaczego często wracają do nas nasi inwestorzy z nowymi realizacjami.

Czy ma Pan architektoniczne autorytety? Czy jacyś architekci bądź pracownie wywarły wpływ na Pana twórczość? Jest ktoś, kto szczególnie Pana inspiruje?

BT: Nie będę oryginalny mówiąc, że z klasyków architektury inspiracją dla mnie jest twórczość Miesa van der Rohe, a w szczególności jego Viila Tugendhatów czy Seagram Building.

Zachwyca mnie też nieustająco Opera w Sydney projektu Yorna Utzona, którą oglądałem parokrotnie podróżując do Australii. Wspaniała, chociaż przy okazji też smutna historia budowy tego budynku i triumf architektury, która stała się nie tylko symbolem Sydney, ale ikoną całej Australii. W obecnej sytuacji, złożoności całego procesu i roli w nim architekta taka historia wydaje się już nie do powtórzenia.

Z mniejszej skali bardzo lubię geometryczne detale z projektów Carlosa Scarpy i jego dbałość właśnie o szczegóły.

Jestem absolutnym fanem takich założeń (jak Centrum Praskie Koneser - dop. redakcja) i tchnięcia nowego życia w historyczną, zaniedbaną zabudowę i oddania jej do użytku również lokalnej społeczności, co animuje często na nowo zapomniane rejony miasta.

Natomiast współcześni to Herzog de Meuron oraz BIG i ich bardzo indywidualne i nowatorskie podejście do każdego z projektów. Również rozwiązania i materiały związane ze zrównoważonym rozwojem i ekologią które pojawiają się w ich projektach, a są także bardzo ważne w naszych realizacjach.

Pracownia Trzop Architekci współtworzyła projekt Centrum Praskiego Koneser – jednego z pierwszych projektów mixed-use w naszym kraju powstałych w zrewitalizowanych budynkach przemysłowych. Obecnie tego typy projekty są realizowane w niemal każdym większym mieście. Czuje się Pan pionierem? Chciałby Pan jeszcze kiedyś podjąć pracę przy podobnym projekcie? 

BT: Pionierem to trochę przesada ale jednym z trybów tego pionierskiego założenia. Nasza pracownia miała przyjemność być zaproszona przez BBI Development i Liebrecht & wooD do projektu kierowanego przez pracownię Juvenes. Zaprojektowaliśmy w kompleksie dwa budynki: historyczny budynek starych warsztatów mechanicznych od strony ul. Białostockiej i budynek biurowo-usługowy od strony ul. Ząbkowskiej.

Koneser budynek L Trzop Architekci (1).jpg
Koneser budynek L Trzop Architekci (1).jpg

Jestem absolutnym fanem takich założeń i tchnięcia nowego życia w historyczną, zaniedbaną zabudowę i oddania jej do użytku również lokalnej społeczności, co animuje często na nowo zapomniane rejony miasta.

Rzeczywiście Centrum Praskie Koneser było pierwsze i zapoczątkowało tę świetną modę wśród inwestorów. Kolejne to Koszyki, Elektrownia Powiśle, Browary Warszawskie i Norblin. Jak życie pokazuje każde z tych miejsc stało się nową wizytówką stolicy, ale ciekawostką jest, że CPK pozostaje dalej najbardziej mixed-use pod kątem różnorodności funkcji.

W nawiązaniu do ostatniego pytania. Czy jest jakiś projekt lub dziedzina projektowania, której Pan jeszcze nie próbował, a chciałby się podjąć?

BT: Jest ich jeszcze wiele ale nie będę o nich mówił bo się nie spełnią… wolę konsekwentnie, z naszym świetnym zespołem, realizować je kolejno jak do tej pory.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Anna Sołomiewicz 

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie