REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Bez rewitalizacji nie będzie rozwoju centrów polskich miast

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 16 paź 2017 10:18
Bez rewitalizacji nie będzie rozwoju centrów polskich miast
Jacek Wachowicz, prezes Immobel Poland, fot. mat. prasowe

Warszawa już od kilkunastu lat jest wielkim placem budowy. Inwestycje prowadzone w wielu dzielnicach, nieodwracalnie zmieniają obraz miasta, które coraz bardziej przypomina nowoczesne stolice. Jednak na tle morza stali i szkła, które dominują w krajobrazie dzielnic centralnych coraz częściej przebija się symboliczna czerwona cegła, neony czy elewacje nawiązujące do starej architektury.

REKLAMA

Inwestorzy i deweloperzy, wzorem innych europejskich rynków, także w Polsce chcą dawać życie tym architektonicznym perełkom, które mimo potencjału, straciły już swą świetność. Dlaczego rewitalizacja stała się jednym  z najważniejszych trendów na warszawskim rynku nieruchomości? Dlaczego teraz? Jak łączy się z dążeniami inwestorów do budowania coraz wyższych, nowoczesnych wież biurowych w ścisłym centrum stolicy? Jacek Wachowicz, prezes Immobel Poland diagnozuje nasz rynek na tle europejskich trendów.

Rynek musiał dojrzeć do takich projektów

Transformacja systemowa w Polsce uruchomiła swoistą lawinę projektów, których wspólny mianownik możemy określić jako aspiracja do nowoczesności. - Jak każdy zamknięty przez wiele lat rynek, czuliśmy głód nowości, zachodnich trendów. Jako społeczeństwo chcieliśmy czegoś, co zupełnie zmieni szarą przestrzeń, w której do tej pory żyliśmy. Stawialiśmy na projekty wysokościowe, gdzie dominuje szkło, stal i najnowsze rozwiązania architektoniczne. Relatywnie duża dostępność działek budowlanych, zainteresowanie naszym rynkiem zagranicznych inwestorów oraz dobra sytuacja gospodarcza pozwoliła na podążanie za tym trendem. Takie było też zapotrzebowanie klientów, zarówno w sektorze mieszkaniowym, jak i komercyjnym. Niestety niektóre obiekty, które powstały na fali dążenia do nowoczesności za wszelką cenę, dzisiaj nie wytrzymują próby czasu – starzeją się szybko i niekoniecznie w najlepszym stylu - mówi Jacek Wachowicz.

Zdaniem eksperta, przez wiele lat biznes trzymał się z dala od obiektów, na które dziś zarzuca sieci. - Nieuregulowany stan prawny, brak wiedzy i technologii, a także niepewność związana koniecznością współpracy z konserwatorami zabytków, czy innymi urzędnikami sprawiały, że bezpieczniej było zająć się inwestycjami realizowanymi „od zera”. Jednak kilka lat temu, coś się w Polsce zmieniło - podkreśla.

Ocalić od zapomnienia

W opinii Wachowicza, powoli, krok po kroku zaczęliśmy doceniać w Polsce to, za czym stoi historia. - Zrozumieliśmy, że jaka by ona nie była, to historia buduje naszą tożsamość, także w przestrzeni miejskiej. Zaczęło się dwutorowo – z jednej strony od sektora nieruchomości handlowych – czyli pierwszych galerii handlowych w pofabrycznej scenerii Bielska-Białej, Łodzi czy Poznania. Wrócił też trend na kamienice i to zarówno te odrestaurowane w najwyższym standardzie, jak i te typowo praskie - z duszą, śladami wieloletniego użytkowania. Nagle okazało się, że zaniedbane, niszczejące obiekty – odpowiednio wypielęgnowane, nabierają niepowtarzalnego uroku i także w kontekście biznesowym mogą być niezwykle atrakcyjne - zwraca uwagę.

Kameralność lub kompleksowość

Dlaczego biznes coraz częściej wybiera obiekty rewitalizowane? - Decyduje chociażby to, że perełki architektury zwykle znajdują się w ścisłych centrach miast, w najbardziej pożądanych lokalizacjach. Ponadto, biuro w zrewitalizowanym obiekcie to dla najemcy dodatkowy prestiż, możliwość wyróżnienia się na tle konkurencji i odwołania się do niepowtarzalności miejsca. Rewitalizowane obiekty są zwykle mniejsze, bardziej kameralne niż wielkopowierzchniowe, nowoczesne biurowce. To zaleta dla tych, którzy stawiają na prywatność i kameralność usług – jak kancelarie prawne czy fundusze inwestycyjne - opowiada.

Z kolei tereny po wielkich zakładach przemysłowych, jak choćby łódzka Manufaktura czy warszawskie Koszyki dają deweloperom zupełnie inne możliwości. - To okazja do realizacji projektów wielofunkcyjnych, kompleksowych, skupionych na użytkowniku. Takie inwestycje to swoiste miasta w mieście, dające prawdziwe pole do popisu. Z tej alternatywy chętnie korzystają Ci, których męczy chaotyczna zabudowa centrów miast, szukają całościowej, spójnej koncepcji, która gwarantuje także realną dostępność najbardziej pożądanych usług - zauważa.

Nowoczesność czy powrót do przeszłości?

Czy trend rewitalizacji kłóci się z drugim widocznym mocno w naszej stolicy pędem deweloperów do budowy projektów wysokościowych? - Moim zdaniem nie. W metropoliach takich, jak Warszawa, które mają naprawdę niewiele ocalałej po wojnie wielkiej architektury, każdy zachowany, odrestaurowany obiekt, który zyskuje drugie życie to wartość dodana dla miasta i jego mieszkańców. Ochrona konserwatora i tak nie pozwala tych budynków zburzyć, a czekanie na ich dalszą dewastację nie poprawi sytuacji. Dziś dysponujemy technologiami budowlanymi oraz rozwiązaniami architektonicznymi, które naprawdę pozwalają przywrócić je do miejskiego życia i dostosować do wymagań potencjalnych klientów. Nie jest to łatwe, ale warto podejmować takie wyzwania, bo dzięki nim na rynek nieruchomości wprowadzamy różnorodność i zwiększamy jego atrakcyjność. Jako Immobel Poland takie podejście realizujemy m.in. w warszawskiej inwestycji Cedet. Przywracamy do życia perełkę powojennej architektury, zachowując to, co najlepsze i nadając jej nową funkcjonalność - mówi ekspert.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie