REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 15 lip 2014 10:23
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Projekt Praga: Karolina Tunajek i Marcin Garbacki, fot. Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie

Nastał moment na to, by nieruchomości otrzymywały nowe życie, a nie były wyburzane - mówi architekt Marcin Garbacki z Projekt Praga. O rewitalizacji terenów poprzemysłowych i projektowaniu przestrzeni związanych z ekspozycją sztuki rozmawiamy z architektami z pracowni Projekt Praga.

REKLAMA

W działalności Państwa pracowni szczególne miejsce zajmuje temat rewitalizacji terenów poprzemysłowych oraz projektowanie przestrzeni związanych z ekspozycją sztuki. Co skłania Państwa do podejmowania się takich projektów?

Karolina Tunajek: Samodzielną działalność rozpoczęliśmy od dwóch projektów związanych właśnie z tymi tematami. Pierwszy z nich to wygrany w 2010 roku konkurs na zadaszenie dziedzińca Zamku Sułkowskich w Muzeum w Bielsku-Białej. Inwestycja została niedawno ukończona, dziedziniec już funkcjonuje, goszcząc wydarzenia kulturalne i wystawy.

Drugi projekt polegał na przeprowadzeniu szeregu działań rewitalizacyjnych na terenie dawnej Warszawskiej Fabryki Motocykli, dzisiejszego Soho Factory, na warszawskim Kamionku.

Realizacja tych projektów sprawiła, że zainteresowaliśmy się bliżej zagadnieniami rewitalizacji i ekspozycji, choć nie wyczerpują one zakresu naszej działalności. W ostatnim czasie udało nam się zająć pierwsze miejsce w dwuetapowym konkursie na kwartał zabudowy mieszkaniowej, który będzie realizowany przez wrocławskie TBS na terenie osiedla „Nowe Żerniki”.

 Co jest charakterystyczne dla projektu zadaszenia dziedzińca Zamku Sułkowskich?

 KT: Przed realizacją zadaszenia dziedziniec nie był użytkowany. Intencją Zamawiającego było uzyskanie nowej, dużej i dobrze doświetlonej wielofunkcyjnej przestrzeni oraz skomunikowanie jej ze skrzydłami zamku.

Ze względu na niewystarczającą nośność istniejących ścian dziedzińca, zdecydowaliśmy się oprzeć nowe zadaszenie na wstawionej strukturze, składającej się z czterech słupów i stalowego rusztu.

Poza swoją podstawową funkcją konstrukcyjną, stanowią one bazę dla infrastruktury związanej z wydarzeniami odbywającymi się na dziedzińcu. Do rusztu mocowane są elementy oświetlenia, nagłośnienia czy ekran projekcyjny. Dzięki temu nie ma konieczności mocowania żadnych elementów do elewacji zamku.

Oprócz zadaszenia w dziedzińcu pojawiły się inne współczesne elementy, takie jak kamienna posadzka o charakterystycznym rysunku, nowe stalowo-szklane wrota do sieni zamkowych i winda z przeszkloną kabiną, w ażurowym szybie wykończonym stalową siatką. Winda w łatwy sposób komunikuje wszystkie piętra ekspozycji wewnątrz zamku i zapewnia dostęp do poddasza, którego wykorzystanie, połączone z dostępem do wieży zamkowej, jest w planach.

Co było największą trudnością w projekcie?

 Marcin Garbacki: Pojawiły się trudności technologiczne związane przede wszystkim ze szklanym zadaszeniem i z odwodnieniem. Wszystko udało się jednak rozwiązać, a projekt sprawił nam wiele radości i co ważne został zrealizowany według pierwotnych założeń.

Dużym wyzwaniem realizacyjnym była też kamienna posadzka. Ze względu na geometrię dziedzińca każda płyta jest tu bowiem inna.

Drugim tematem jest rewitalizacja poprzemysłowych terenów Soho Factory. Czym dokładnie zajęła się pracownia?

 KT: Zajmowaliśmy się projektami różnej skali i typu – czasem były to drobne interwencje, czasem całkowite przebudowy. Wśród nich można wymienić projekt centralnego ogrodu z małą architekturą, projekt adaptacji budynku ‘46’ na siedzibę galerii sztuki Leto i Piktogram, aranżację budynku, w którym dziś znajduje się restauracja Warszawa Wschodnia oraz projekt odnowienia i zadaszenia hali ‘19’.

Dodatkowo wspólnie z pracowniami WWAA i SuperSuper, zaadaptowaliśmy na przestrzeń biurową budynek „KOMIN 73”, w którym obecnie wszyscy pracujemy.

Czy Warszawa jest wyzwaniem dla architekta? Jak oceniają Państwo architekturę powstającą obecnie w stolicy?

 KT: Stolica jest dużym wyzwaniem i ciekawą przestrzenią do projektowania nowych budynków. Ma bardzo różnorodny i skomplikowany kontekst architektoniczny, urbanistyczny, historyczny i polityczny. To się ze sobą ściśle wiąże. Tkanka miejska nie jest tutaj oczywista, a poszczególne obszary - bardzo zróżnicowane.

 Szukanie architektonicznej odpowiedzi, jak odnieść się do tego zróżnicowanego kontekstu, jest ciekawe i stanowi duże wyzwanie. Zawsze zastanawiamy się nad tym, jaką wymowę powinny mieć nowe obiekty architektoniczne.

 MG: Nowe budynki, które powstają w Warszawie, są różnej jakości, nie można ich jednolicie ocenić. Stanowią bardziej lub mniej udaną próbę odpowiedzi na pytanie, jak powinien wyglądać współczesny budynek w tym mieście.

Pracownia zajmuje się również projektowaniem przestrzeni związanych z ekspozycją sztuki. Jak się zaczęła „przygoda” z tego typu projektem?

 KT: Temat ekspozycji sztuki przewija się dość wyraźnie w naszej działalności.

 W ramach rewitalizacji na terenie Soho Factory wykonaliśmy projekt wspólnej siedziby dwóch galerii - Leto i Piktogramu. To była nasza pierwsza styczność z przestrzenią galeryjną i ciekawe wyzwanie, m.in. ze względu na relatywnie niewielki budżet i zastaną poprzemysłową przestrzeń, która należało dostosować do wymogów nowej funkcji.

Projektowaliśmy dwie przestrzenie wystawiennicze: jedną z doświetleniem naturalnym, o znacznej wielkości i wysokości, przystosowaną do ekspozycji dużych instalacji czy malarstwa.

Druga przestrzeń była niewielkich gabarytów, całkowicie zaciemniona, przystosowana głównie do projekcji i ekspozycji dzieł sztuki, które nie mogą mieć dostępu do światła dziennego.

W portfolio pracowni znajduje się projekt dla Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, czy tam również zajmowali się Państwo ekspozycją?

KT: W obecnej siedzibie Muzeum przy ul. Pańskiej zajmowaliśmy się aranżacją strefy wejściowej, obejmującej recepcję, hall, księgarnię i kawiarnię. Kolejny projekty były już związane z przestrzeniami wystawowymi w Pawilonie Emilia.

MG: W pawilonie Emilia zaprojektowaliśmy architekturę wystawy „W sercu kraju”, będącej pierwszą szeroką prezentacją kolekcji Muzeum. Na bazie obiektów stworzonych na potrzeby tej wystawy, powstała również oprawa dwóch kolejnych wystaw - „Co widać” i „Polska sztuka dziś”.

KT: W 2011 roku robiliśmy również nietypowy mini-projekt, związany z ekspozycją sztuki. Był to tymczasowy pawilon, stanowiący oprawę przestrzenną do formatu artystycznego Emergency Room Thierry’ego Geoffroy, który odbywał się w ramach Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu. Pawilon stanął przy Hali Tysiąclecia.

Co jest najistotniejsze w projektowaniu przestrzeni ekspozycji?

 KT: Żeby oprawa przestrzenna ekspozycji stanowiła dla niej harmonijne tło, uzupełnienie, żeby była spójna, konsekwentna i miała dobre detale. Wiele zależy zresztą od charakteru samej ekspozycji. Przy pracy nad projektem zapoznajemy się zawsze na początku z programem wystawy, jej treścią, dowiadujemy się również jakie wymagania mają poszczególne eksponaty i do tego dostosujemy oprawę.

Ważne są wszystkie podstawowe parametry przestrzeni: głębokość, szerokość, wysokość w odniesieniu do eksponatu. Pracując na modelu, zawsze sprawdzamy, jak to będzie wyglądać. Konsultujemy nasze propozycje z kuratorami, szukamy odpowiedzi, czy wzajemne relacje przestrzenne są odpowiednie  i czy pozwalają dobrze eksponować poszczególne dzieła.

 Istotną rolę odgrywa też oświetlenie.

KT: Zwłaszcza w sytuacji, gdy nie działamy w typowym muzeum czy galerii, w budynku zbudowanym od nowa i przeznaczonym do tego celu.

Dobrym przykładem jest Pawilon Emilia, który jest pewnego rodzaju ‘antygalerią’. Wszystkie ściany są przeszklone i nie ma doświetlenia górnego, co jest zaprzeczeniem wzorcowej przestrzeni wystawowej. W takiej sytuacji szukamy rozwiązania, jak zapewnić optymalne warunki do ekspozycji obrazów, instalacji, czy projekcji.

Jaki nowy projekt jest w obszarze zainteresowań pracowni?

KT: Głównym frontem naszych działań jest obecnie projekt rewitalizacyjny na terenie historycznego browaru Vettera w Lublinie, którym włada spółka Perła – Browary Lubelskie S.A. Projekt ten składa się z kilkunastu mniejszych tematów, dotyczących poszczególnych budynków zespołu.

Co ciekawe, zespół ten był pierwotnie klasztorem - do w połowyXIX wieku, kiedy to został przekształcony w browar. Zabudowania mają więc skomplikowaną strukturę i naleciałości związane z licznymi rozbudowami. Dziś na terenie browaru mieszczą się biura i magazyny spółki Perła, a w części zabudowań mieszkania, natomiast produkcja została przeniesiona w inne miejsce.

Projekt rozpoczął się od przygotowania całościowego studium przestrzenno-programowego dla terenu. Podczas tego etapu wspólnie z Inwestorem, konserwatorem zabytków, a także przedstawicielami władz miejskich, omawialiśmy planowany charakter i program miejsca.

Jakie są założenia projektu?

MG: To miejsce ma zyskać bardziej publiczny charakter i być szeroko udostępnione. Ma uczestniczyć w kulturalnej działalności miasta i mieć przestrzenie komercyjne. Dziś teren browaru jest na co dzień zamknięty, choć nie do końca – latem na jednym z dziedzińców działa Kino Plenerowe Perła, odbywają się też różne miejskie imprezy. Docelowo maja pojawić się tam funkcje ogólnodostępne,  działające cały rok, m.in. pijalnia piwa, restauracja, nowe lokale usługowe i przestrzenie na wynajem.

 KT: Połączenie rozmaitych funkcji, które sprowadzą tam na stałe rożne grupy użytkowników. Warto wspomnieć, że do zespołu zabudowań przynależy również dość duży zielony obszar, którego projektem się zajmujemy – będzie to wielofunkcyjne plenerowe miejsce rekreacji.

Realizacja projektów potrwa jeszcze kilkanaście miesięcy. Na razie, w lubelską Noc Kultury, została otwarta podziemna trasa zwiedzania browaru, której scenariusz i scenografię opracowaliśmy. Jeszcze latem zacznie działać nowa pijalnia piwa. Trwają prace nad rewitalizacją dziedzińców oraz prace porządkowe i badania konserwatorskie w przestrzeniach, które będą przekształcane.

Możemy mówić, że w ostatnim czasie nastąpiła moda na rewitalizację terenów poprzemysłowych?

MG: Nie powiedziałabym, że to moda. To pole do zagospodarowania istniejących nieruchomości. Być może nastał moment na to, by nieruchomości otrzymywały nowe życie, a nie były wyburzane. W Warszawie można podać wiele złych przykładów na wyburzenie wartościowych budynków na terenach poprzemysłowych.

 KT: Mamy też do czynienia z pozytywnymi przykładami, w których udało się przeprowadzić rewitalizację, czy wykorzystać istniejącą zabudowę. Pod względem zachowania wyjątkowego charakteru i ocalania takich zabudowań jest to bardzo pozytywne zjawisko. Wymaga to jednak więcej wysiłku koncepcyjnego i otwartości inwestora.

Czy wiąże się to z większymi kosztami dla inwestora?

MG: Tak się powszechnie mówi. Jednak wszystko zależy od właściwego zaplanowania budżetu. Dobrym przykładem jest Soho Factory. W ramach tej inwestycji realizowane są równolegle rewitalizacje i nowe budynki, których rachunek ekonomiczny musi się zgadzać.

KT: W alternatywnym scenariuszu można sobie wyobrazić, że cały teren zostaje zamknięty, stare budynki wyburzone i jest realizowane nowe osiedle. Na szczęście można też wymyślić i zorganizować wszystko inaczej, dzięki czemu od dawna nieużywane budynki dostały nowe życie i funkcjonują razem z nowymi obiektami. Daje to pożądane zróżnicowanie charakteru i funkcji budynków, i co najważniejsze, wprowadza elementy historii i autentyczności miejsca.

MG: Wykorzystanie zastanej zabudowy, przetworzenie architektury istniejącej jest bardzo ważne. Odkrywanie walorów zaniedbanych i często wtórnie przebudowanych obiektów jest dla nas bardzo ciekawe. Burzenie i budowanie od nowa to nie zawsze najlepsze rozwiązanie.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie