REKLAMA
PARTNER PORTALU partner portalu
×

Szukaj w serwisie

Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 21 lis 2022 09:00
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Kultowe Uzdrowisko w Ustroniu powiększy się o kilka nowych budynków. Za projekt odpowiadają Maciej Franta z Franta Group oraz Robert Konieczny z KWK Promes
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych
Franta i Konieczny o Ustroniu: Wygrała pokora. Twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych

- Decyzja o tym, aby nie budować kolejnych elementów uzdrowiska, które nie działa tak, jak powinno, jest decyzją złą - przekonuje Robert Konieczny, który wraz z wnukiem współautora Uzdrowiska Ustroń, Maciejem Frantą, przygotował koncepcję rozbudowy kultowego kompleksu. Zapytaliśmy architektów o szczegóły tej wzbudzającej wiele emocji inwestycji.

REKLAMA

  • Budynki w kształcie piramid w Ustroniu Zawodziu powstawały sukcesywnie od lat 60. do lat 90. XX wieku. W ramach kompleksu leczniczo-sanatoryjnego zbudowano łącznie 17 z planowanych 28.
  • Nigdy nie ukończono budowy całego kompleksu. Ostatnie obiekty oddano do użytku po 1990 roku.
  • Tę wyjątkową dzielnicę uzdrowiskową stworzyło trio: Henryk Buszko, Aleksander Franta oraz Tadeusz Szewczyk.
  • Ceniony wydawca Phaidon umieścił kompleks uzdrowisk w Ustroniu Zawodzie w publikacji poświęconej najlepszym projektom XX wieku.
  • W 2010 r. Grupa Polsko-Amerykańskie Klinika Serca (American Heart of Poland) zakupiła większościowy pakiet Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego "Ustroń". Od tamtej pory wszyscy czekali na wieść o ruchach Grupy. Na jesieni 2021 r. ogłoszono, że kultowe uzdrowisko zostanie rozbudowane.
  • 29 września 2022 r. poznaliśmy koncepcję projektu gwiazd polskiej architektury: Roberta Koniecznego z KWK Promes oraz Macieja Franty z Franta Group, który jest wnukiem autora kompleksu - Aleksandra Franty.

Czy po prezentacji projektu opadły już u Panów emocje? Pojawiały się u Was różne odczucia, również lęk przed reakcją środowiska.

Maciej Franta: Emocje chwili troszkę opadły. Przed nami dalsza faza pracy projektowej, musieliśmy nieco ochłonąć. Z drugiej strony nadal czuję wielką ekscytację związaną z tą koncepcją bo temat jest niezwykły a mobilizacja do pracy pełna.

Robert Konieczny: U mnie podobnie. Przed każdym dobrym projektem, na którym mi bardzo zależy zawsze się denerwuję. W tym przypadku chyba odczuwałem to jeszcze bardziej niż zwykle. Natomiast nasze obawy były na wyrost, przyjęcie było bardzo dobre. Teraz koncentrujemy się na tym, aby szlifować naszą koncepcję i sprawić, aby była jeszcze lepsza. Co nie zmienia faktu, że cały czas jestem w pozytywnym stresie.

Były sytuacje, że mieliśmy już przygotowaną całą koncepcję, a ja prosiłem  ekipę, żeby jeszcze zostawili mnie sam na sam z modelem. I po przyjrzeniu się budynkom z różnych perspektyw zmienialiśmy niektóre elementy, czasem o kilkadziesiąt centymetrów. Czuję ciężar odpowiedzialności z ten projekt.

Jak doszło w ogóle do współpracy KWK Promes i Franta Group?

Maciej Franta: To była inicjatywa inwestora, który zwrócił się bezpośrednio do nas z propozycją kooperacji. Mocno zastanawiałem się, czy brać udział w tej realizacji. To nie jest najwygodniejsza sytuacja kontynuowanie rodzinnego dzieła takiego kalibru, ponieważ muszę zachować obiektywizm przy jednoczesnym dużym ładunku emocji związanym z faktem, że Zawodzie projektował między innymi mój dziadek. To pierwszy raz, gdy w ogóle dotykam jakiegokolwiek projektu dziadka. Na co dzień buduję swoją własną historię, która jest moją własna autorską drogą i choć logika pracy i decyzje, które podejmuje bazują na własnych przekonaniach to jednak to dziedzictwo jest ze mną całe życie.

Robert Konieczny: Również mocno się głowiłem, czy brać udział w tym projekcie. To co mnie osobiście przekonało to fakt, że ta realizacja nie została dokończona, czyli nie spełnia swojej funkcji w 100 procentach, a jest to ważna funkcja, ratująca ludzkie życie. Można powiedzieć, że ten kompleks pracuje na pół gwizdka, bo brakuje łóżek. Gdy sobie to uświadomiłem, przestałem mieć jakiekolwiek wątpliwości. Warto podkreślić, że trafiliśmy na wyjątkowego inwestora. To naprawdę rzadkość, aby trafić na kogoś z taką wrażliwością i zrozumieniem kontekstu i wagi architektury.

Nowe bryły Uzdrowiska mają tonąć w zieleni, fot. mat. pras.
Nowe bryły Uzdrowiska mają tonąć w zieleni, fot. mat. pras.

Jak rodził się pomysł na rozbudowę Uzdrowiska?

Maciej Franta: Droga projektowa była niełatwa. Ponieważ bardzo staramy się pracować twórczo to oczywiście w pierwszej kolejności szukaliśmy autorskich rozwiązań bliskich bardziej nam niż zastanemu tworowi. Wszelkie próby projektowe, których się podejmowaliśmy wcześniej, kłóciły się niejako z tym, co jest finalnie naszą koncepcją. Całe to założenie nauczyło nas wielkiej pokory. Co rusz odkrywaliśmy nowe zależności, związki i relacje między ustrońskimi budynkami, przyrodą i przestrzenią wokół. To nie było łatwe, choć piękne i ważne. W pewnym momencie uznaliśmy z pokorą, że twórcza kontynuacja jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych.

Robert Konieczny: Przeglądałem niedawno stare magazyny Architektura&Biznes z lat 90-tych. Dotarło wtedy do mnie jak zła była architektura z tamtych czasów, a jak dobry i wyjątkowy jest projekt panów Buszki, Franty i Szewczyka. A właśnie budownictwo z tamtych lat otoczyło Uzdrowisko Ustroń niejako profanując jego świętość.

Czasem padały pytania: czy mogliście bardziej w swojej koncepcji schować budynki? Myśleliśmy o tym. Ale mając na uwadze fakt, że chaotyczna architektura lat 90-tych niejako zdominowała krajobrazowo Ustroń, nie chcieliśmy chować nowych budynków. W ten sposób mimochodem wpisalibyśmy się w to, co jest tam obce. Zatem poszliśmy po linii starego projektu wzmacniając aspekt krajobrazowy i osłabiając archiwtopy, które gdzieniegdzie się zdarzyły.

Jak nadawać kształt czemuś, co ma nawiązywać do ikonicznej substancji zastanej, a jednocześnie jest współczesne?

Robert Konieczny: Na początku było pytanie: jak nawiązać do tych ikonicznych piramid? Gdy Maciek przyszedł do nas z historycznymi planami kompleksu okazało się, że to, co na początku wydawało się swobodną kompozycją oparte jest o równą i klarowną siatkę matematycznych wyliczeń. Bardzo intensywnie analizowaliśmy zastany projekt. Chcieliśmy dostarczyć jego kontynuację ze współczesnym sznytem. Działamy trochę na negatywie pierwszej idei, wprowadziliśmy wgłębienia, loggie. One mają wiele zadań, m.in. manewrowanie światłem słonecznym.

Zaproponowane przez nas budynki są delikatnie podcięte od dołu, aby jak najbardziej zmniejszyć ingerencję w grunt. Dziś każdy milimetr kwadratowy zielonego terenu jest cenny. Dlatego też w naszym projekcie pojawiają się zielone dachy, które – co jest ciekawostką – były rysowane na szkicach z lat 60-tych.

Maciej Franta: Twórcza kontynuacja i współczesne nawiązanie ma tutaj dwa podstawowe oblicza. Z jednej strony częścią proponowanych budynków nawiązaliśmy do piramid a z drugiej stworzyliśmy zupełnie nową rodzinę budynków zainspirowanych szkicami pierwotnych twórców, które nazywali cokołowcami. Nasza propozycja to zachowanie zasadniczego pomysłu budynku opartego o trójkątny cokół ale bardziej wydłużona w ostry klin wkomponowujący się w naturalny układ krajobrazu z uwagi na szacunek do istniejących tam bukowych jarów i zieleni, która przez kilkadziesiąt lat tam zdążyła urosnąć.

Architektom bardzo zależało na tym, aby projekt jak najmniej ingerował w naturę, fot. mat. pras.
Architektom bardzo zależało na tym, aby projekt jak najmniej ingerował w naturę, fot. mat. pras.

Budynki, które zaproponowaliście znajdują się dokładnie w tej samej lokalizacji co pierwowzory? Czy nastąpiły jakieś przesunięcia?

Robert Konieczny: Wersji, gdzie mają się znaleźć budynki, które nie powstały, było bardzo dużo. Co jest niesamowite – każdy z wariantów pasował do całości założenia. My oczywiście korzystaliśmy z tych samych wzorów i zasad.

Maciej Franta: Uzdrowisko to niesamowicie przemyślany krajobrazowy projekt, w którym wszystko pozornie jest swobodnie ukształtowane a tymczasem to matematycznie zaprogramowany algorytm piękna, który zakodował te wszystkie niesamowite wartości przestrzenne na zboczu Równicy. Pierwotni twórcy jednak zdążyli tylko rozpocząć ten proces i tego równania nie skończyli. Nam przypadło dokończyć to niezwykłe równanie ale jak w każdym rozpoczętym dowodzie musieliśmy najpierw analitycznie rozkodować ten matematyczny wzór, dostosować do obecnej świadomości i zakodować na nowo pozostawiając jego założenia oraz końcowe tezy jako niezmiennie dobre.  Czasy mamy inne niż 50-60 lat temu więc musieliśmy także postawić na końcu znak równości pomiędzy potrzebami człowieka a przyrodą – stąd nasze myśli orbitowały nieustannie wokół wartości skrytej w przyrodzie.

Idąc za środowiskowymi wątkami tego projektu oraz sytuacji, w której znajdujemy się jako mieszkańcy planety: zgadzacie się z tezą, że najlepszy budynek to ten, który nigdy nie powstał?

Robert Konieczny: Uśmiecham się za każdym razem, gdy słyszę to zdanie. Z jednej strony jest w nim bardzo dużo prawdy, ale również bardzo dużo populizmu. Dziś łatwo rzucać hasłami. Ale w momencie, gdy są realne potrzeby, ciężko niektóre idee wdrażać w życie. Decyzja o tym, aby nie budować kolejnych elementów uzdrowiska, które nie działa tak, jak powinno, jest decyzją złą.

Maciej Franta: Żyjemy w czasach, w których ludzie reagują negatywnie na wszelkie inwestycje. W wielu przypadkach jest to zrozumiałe. Natomiast tutaj mamy do czynienia z nieskończonym założeniem uzdrowiskowym, który nie tylko nie leczy w pełni zakładanych początkowo możliwości, ale i nie dostarcza dodatkowej infrastruktury. Nie ma tutaj miejsc wspólnych, pijalni wód czy deptaka, które są elementami kulturotwórczymi podobnych uzdrowisk. My chcemy dostarczyć nie tylko te wszystkie rzeczy, ale i otworzyć Ustroń na krajobraz i otaczającą przyrodę – Ustroń to nie tylko góry ale jary, lasy i wspaniała rzeka dotychczas odcięta od uzdrowiska. Przecież to właśnie przyroda i obcowanie z nią nas relaksuje i leczy ducha, nie tylko zabiegi.

Panie Macieju, przyszło Panu dokończyć dzieło dziadka. Mieliście bliską relację. Czy kiedykolwiek rozmawialiście o tym projekcie?

Maciej Franta: Wiele razy. Choć o konkretnych projektach i samej architekturze rozmawialiśmy rzadko. Dziadek był wspaniałym obserwatorem przyrody. Tak naprawdę jego pomysły na budynki i spostrzeżenia rodziły się z kontemplowania natury. W przypadku Uzdrowiska Ustroń najważniejszym założeniem projektu jest krajobraz, nie architektura. Zarówno uzdrowisko jak i na przykład osiedle tysiąclecia w Katowicach to tak naprawę projekty parkowo-krajobrazowe wyposażone w budynki mieszkalne  i hotelowe. One w tym krajobrazie siedzą jak goście – podkreślają swoja obecnością moc i wyjątkowość przyrody.

To dla mnie emocjonalny wątek również ze względu na kontynuację bezkompromisowej myśli architektów tamtego pokolenia. W czasach, gdy tworzył dziadek szanowano architekturę. Dziś działamy w czasach, gdzie nie jest ona tak respektowana jak kiedyś. Dlatego tak trudne jest dziś kontynuowanie myśli rodzącej się w innych uwarunkowaniach oraz zrozumienie często przez inwestorów problematyki tych wartości. Tu mamy do czynienia z niesamowicie pozytywną okolicznością, ponieważ mamy świadomego i rozumiejącego inwestora. To naprawdę rzadka sytuacja oraz szansa. Pokładam w tym nadzieję, że właśnie ten splot zależności da nam nową ponadczasową wartość.

Robert Konieczny: Maciek od małego ocierał się o ten projekt, czego mu niesamowicie zazdroszczę. Aleksander Franta to dla mnie mistrz architektury, a Maciek mówi o nim per „dziadek”. Wow. 

Zielone dachy zaproponowane przez duet Franta&Konieczny nawiązują do niezrealizowanego pomysłu architektów PRL-u, fot. mat. pras.
Zielone dachy zaproponowane przez duet Franta&Konieczny nawiązują do niezrealizowanego pomysłu architektów PRL-u, fot. mat. pras.

Panie Robercie, dla Pana ten projekt to również wątek osobisty. Po drugiej stronie wzgórza znajduje się Pana dom, słynna Arka Koniecznego. Jak ten fakt wpłynął na proces projektowy z Pana perspektywy?

Robert Konieczny: Uzdrowisko Ustroń jawiło mi się zawsze jako białe żaglówki, które dryfują po wielkich beskidzkich falach-wzgórzach. Arka może kojarzyć się podobnie, bo wygląda jak mały stateczek sunący po zboczu Równicy. Do uzdrowiska mam bardzo blisko, dlatego Ustroń ma dla mnie osobiste znaczenie, to projekt po sąsiedzku. Jest to jeden z najważniejszych tematów, które dziś prowadzę, mam do niego ogromne serce.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie