Historia opowiedziana na ścianie



PropertyDesign.pl - 17-06-2020 12:59


– Na przestrzeni kilku ostatnich lat zauważyliśmy odejście od wydruków na rzecz ręcznie malowanych grafik. Coraz więcej klientów chce mieć autorską ilustrację, przygotowaną przez konkretnego artystę, zamiast korporacyjnych haseł i grafik z brand booka na ścianach – podkreśla Bartek Zieliński, partner i managing director w interdyscyplinarnego biura Kolektyf, stojącej za muralami i identyfikacją wizualną .in. w Hali Koszyki, biurze Microsoftu czy Pasażu Grunwaldzkim.  Rozmawiamy o roli murali w aranżacji wnętrz, współpracy z biurami architektonicznymi, inspiracjach i ewolucji stylu samego Kolektyfu, a także twórczym wentylu bezpieczeństwa, jakim jest Galeria Kolektyf.

Tworzycie Państwo murale, grafiki i systemy identyfikacji wizualnej w takich przestrzeniach jak galerie handlowe, biura czy hotele. Czy któreś zlecenie szczególnie Was zaskoczyło, zapadło w pamięć?

Bartek Zieliński: Wyjątkowym projektem była dla nas Hala Koszyki. Historyczna tkanka obiektu i ważne miejsce na mapie Warszawy. Pierwszy tego typu koncept w Polsce oraz doborowe towarzystwo projektantów: JEMS Architekci i Medusa Group. W tej inwestycji połączyliśmy całe spektrum naszych możliwości i doświadczeń czyli: oznakowanie, grafikę i sztukę.

Architektura i koncept całej inwestycji wymagały od nas, by każde miejsce i element rozwiązywać indywidulanie. Jeden z pomysłów na wnętrze to powrót do ręcznie malowanych szyldów, oznaczeń i grafik. Aby uzyskać autentyczny efekt, większość elementów została wykonana ręcznie, a do współpracy zaprosiliśmy wielu artystów, którzy wyróżniają się oryginalnością i stylem. W researchu i w projektowaniu wspomogło nas Mama Studio, które pracuje po sąsiedzku z Halą Koszyki. W projekcie zaskoczyło nas wiele ciekawych faktów historycznych dotyczących tego miejsca oraz to, jak blisko pracują ze sobą projektanci i inwestorzy.

Z uwagi na intensywność i tempo prac wiele decyzji podejmowaliśmy na bieżąco na miejscu. Dzięki temu droga od pomysłu do realizacji znacznie się skróciła i efekt finalny jest bardzo świeży.

Czy w muralach i grafikach ściennych – podobnie jak w projektowaniu wnętrz – są trendy wzornicze? Czy konkretny styl, kolorystyka, motywy są obecnie „na czasie”?

BZ: Na bieżąco śledzimy co jest fresh na ścianach, ale też w projektowaniu graficznym i w architekturze.

Nasze biuro jest interdyscyplinarne. To, co powstaje na ścianach to wynik połączenia wielu inspiracji (głównie sztuką - uśmiech) oraz researchu, który prowadzimy, realizując nasze autorskie pomysły poza pracownią.

Od kilku lat nasz styl ulega uproszczeniu: coraz bardziej ograniczamy w swoich pracach kolory. Dość często używamy czerni, bieli, szarości i kolorów metalicznych, które nawiązują do elementów wyposażenia. Ważne jest także podłoże:  im bardziej surowe, tym lepsze. Ściany betonowe czy ceglane idealnie nadają się do malowania. Już samo tło i jego faktura nadaje charakter grafice. Zdarza się, że do płaskiej ściany dodajemy elementy przestrzenne. Miksujemy wtedy struktury materiałów: błyszczące – matowe, miękkie – twarde, gramy detalami.

W każdym projekcie staramy się opowiedzieć na ścianie jakąś historię. Może być związana z klientem lub miejscem w którym się znajduje. Jeżeli grafika ma być czysto dekoracyjna to też wykonujemy do niej research, aby znaleźć jakiś punkt na którym można oprzeć projekt.

Jak przebiega współpraca z biurami projektowymi, które są autorami wnętrz, w jakich pojawiają się Wasze prace? Jak dużą macie wolność twórczą? Czy zdarza się np. że zleceniodawca pozostawia do Państwa decyzji co będzie motywem grafiki, pozwala zdecydować o kolorystyce etc.?

BZ: Najczęściej biura zawracają się do nas, gdy projekt jest już mocno zaawansowany. Miejsca na grafiki są zarezerwowane i klient ma świadomość, że potrzebny jest wyspecjalizowany projektant, który nie tylko je zaprojektuje, ale też będzie w stanie wykonać. Ostatnio coraz częściej pracujemy z biurami architektonicznym już na etapie ofertowania koncepcji. Wtedy wiadomo na wczesnym etapie czy jest przestrzeń do współpracy.

Często w projekcie mamy sytuację kiedy klient daje nam wolną rękę. Mówi o tym, które nasze realizacje mu się podobają, ale zamiast narzucać temat, woli otworzyć się na nasze propozycje. Staramy się w pierwszym etapie odrzucić pomysły z którymi klient nie będzie się utożsamiał. Pozwala nam to stworzyć ramy, w których się poruszamy i badać tylko te kierunki, które mają szanse powodzenia.

Kilka lat temu mural w biurze mógł się wydawać czymś ekstrawaganckim – jak zmieniło się podejście inwestorów w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat?

BZ: Dzisiaj mural to nie nowość, ale integralny element dobrego, ciekawego wnętrza. Autorska grafika zaprojektowana specjalnie dla danej przestrzeni, staje się rozpoznawalnym akcentem. Element sztuki dobrze wpisuje się we współczesny trend wellbeing we wnętrzach komercyjnych i miejscach pracy . Na przestrzeni kilku ostatnich lat zauważyliśmy odejście od wydruków na rzecz ręcznie malowanych grafik. W kontaktach z klientami staramy się jasno określać granice między grafiką reklamową, a muralem. Między obrazkiem ze stocka, a autorskim projektem. Coraz więcej klientów chce mieć autorską ilustrację, przygotowaną przez konkretnego artystę, zamiast korporacyjnych haseł i grafik z brand booka na ścianach. Wyznajemy zasadę: mniej znaczy więcej. 1 mural zamiast 4 tapet (uśmiech).

Prowadzicie Państwo również Galerię Kolektyf. Skąd pomysł na taką inicjatywę? Jakie warunki musi spełnić młody twórca, aby znaleźć się w Państwa galerii?

BZ: Pomysł narodził się zanim otworzyliśmy biuro projektowe. Kolektyf zrodził się z pasji malowania po ścianach. Kiedyś organizowaliśmy festiwale sztuki ulicznej we Wrocławiu. Dzisiaj nie mamy już na to przestrzeni. Chcemy pozostawać w kontakcie z artystami i propagować sztukę oraz twórców, których cenimy. Z wieloma artystami których wystawialiśmy współpracujemy przy bieżących projektach. Nasza siedziba mieści się we wrocławskiej dzielnicy Nadodrze, gdzie od kilku lat pojawia się wiele inicjatyw artystycznych i rzemieślniczych. Angażujemy się we wspólne działania. Jest to element rewitalizacji tej pięknej, XIX wiecznej części miasta. Galeria to też nasz wentyl bezpieczeństwa, który pozwala nam zachować świeżość i dystans do tego, co robimy.

Czy szykują się jakieś nowe projekty? Chcielibyście się Państwo czymś pochwalić? 

BZ: Pracujemy obecnie nad nowym biurem Google we Wrocławiu. Będzie w nim dużo grafiki i murali. Jest to projekt mocno wrocławski, więc dobrze się w nim czujemy. Eksplorujemy tematy, które kręcą nas w naszym mieście i które nosimy w sobie od dawna. Staramy się zawrzeć w nim ducha Wrocławia.

Kończymy też projekt oznakowania pierwszego wieżowca Skanska w Polsce czyli budynek Y w kompleksie Generation Park przy rondzie Daszyńskiego w Warszawie. Staramy się  w naszym pomyśle zminimalizować wpływ realizacji systemu oznakowania na środowisko. Wpisuje się to w filozofię Skanska, która jest liderem w dziedzinie zielonych rozwiązań w budownictwie.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Anna Sołomiewicz