REKLAMA
PARTNER PORTALU
×

Szukaj w serwisie

Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 11 kwi 2022 09:00
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, partner, A2P2 architecture & planning, fot. mat. pras.
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen
Monika Arczyńska, A2P2: Współczesna polska architektura to już nie światełko w tunelu, a ostry halogen

Masterplan dla Stoczni Cesarskiej w Gdańsku, projekt nowej odsłony placu Wolności w Łodzi czy zielona strategia dla całego Konina. Architekci z pracowni A2P2 nie boją się wyzwań i - jak sami mówią - "rozwiązują miejskie problemy bez względu na skalę – od milimetrów do hektarów". Zapraszamy na rozmowę z Moniką Arczyńską, partnerem w pracowni A2P2.

REKLAMA

Pracownia A2P2 zajmuje się w znacznej mierze przygotowywaniem masterplanów oraz projektami związanymi z  przestrzenią publiczną. Dlaczego akurat zdecydowali się Państwo na taki typ działalności?

Monika Arczyńska: Chociaż jesteśmy kojarzeni w dużej mierze z projektów przestrzeni publicznych i masterplanów, stanowią one tylko część naszej działalności. Według naszego motta, „zajmujemy się rozwiązywaniem miejskich problemów, bez względu na skalę – od milimetrów do hektarów”.  Zajmujemy się przede wszystkim doradztwem na etapie przedprojektowym, w skali urbanistycznej i architektonicznej. Masterplany i wytyczne dla przestrzeni publicznych czy obiektów użyteczności publicznej to właśnie przykłady takich zadań. Podobnie – działania partycypacyjne, które pozwalają na rozpoznanie oczekiwań i obaw lokalnych interesariuszy i ustalenie takich rozwiązań, które będą akceptowalne dla wszystkich stron.

Poszukiwaliśmy w Polsce niszy pomiędzy skalą urbanistyczną a architektoniczną, ponieważ z Łukaszem Pancewiczem, partnerem w A2P2, pracowaliśmy w różnych branżach. Z jednej strony zależało nam na wykorzystaniu naszego zagranicznego doświadczenia, z drugiej – akademickiego podejścia. Zauważyliśmy niszę w etapie przedprojektowym, który, jeśli jest dobrze przygotowany, stanowi kluczowy warunek udanych projektów w dowolnej skali. Na wczesnym etapie najłatwiej popełnić błędy, które później będą kosztować miliony. Projektując w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Irlandii, miałam do czynienia nie tylko z doskonale przygotowanymi konkursami, studiami wykonalności czy programami inwestycji, ale także z publicznymi klientami, doskonale świadomymi tego, jak ważne są najwcześniej podejmowane decyzje oraz każde wydane euro czy funt.

Jak Państwo oceniają jakość polskiej architektury, która powstaje obecnie? Porównując do stanu sprzed dekady – jest postęp, światełko w tunelu?

To już nawet nie światełko, ale ostry halogen! Postęp jest bardzo wyraźnie zauważalny, zwłaszcza od momentu, gdy Polska wstąpiła do Unii. Na początku przede wszystkim nadrabiano zaległości i powstawały pierwsze od dekad gmachy operowe, teatry czy filharmonie. Chociaż część tych obiektów okazała się ostatecznie zbyt duża lub droga w utrzymaniu dla ambitnych i nadmiernie optymistycznych inwestorów – samorządów i publicznych instytucji  - znaczenie tych realizacji, w wielu przypadkach projektowanych przez uznanych światowych architektów, jest nie do przecenienia. Oczywiście równolegle z użytecznością publiczną zaczęły pojawiać się coraz lepsza architektura mieszkaniowa.

Z kolei ostatnia dekada to przede wszystkim znacznie bardziej skromne, racjonalne i energooszczędne obiekty użyteczności publicznej. Już nie tylko filharmonie i muzea, ale świetnie zaprojektowane szkoły, przedszkola czy centra sąsiedzkie. Jesteśmy fanami m.in. warszawskiej pracowni xystudio, która projektuje fantastyczną infrastrukturę społeczną i nie są to wyłącznie nowe obiekty, ale m.in. realizowana obecnie adaptacja biurowca na szkołę dla dzieci z Ukrainy. Śledzimy i trzymamy kciuki za ten proces, bo nie tylko ma znaczenie w kontekście wojny i uchodźczego kryzysu, ale jest jednym z niewielu przykładów myślenia w kategoriach reduce, reuse, recycle. Jeśli czegoś nadal w Polsce brakuje, to nowoczesnego podejścia do zrównoważonego rozwoju, które w kontekście architektury jest u nas interpretowane w niezwykle technokratyczny sposób. Tymczasem nie chodzi wyłącznie o certyfikaty ekologiczne czy naszpikowanie domów najnowocześniejszymi technicznymi rozwiązaniami, ale o myślenie w kategoriach wykorzystywania już istniejących zasobów czy przemyślanych lokalizacji. Trudno traktować jako „ekologiczne” osiedle domów pasywnych, do którego da się dojechać wyłącznie autem.

A jak Pani ocenia współczesną polską myśl urbanistyczną? Czy nadal jesteśmy na etapie estakad nad rynkami i betonozy? 

Widać jednak przede wszystkim szybkie skoki od jednego ekstremum do drugiego. Albo wspomniane estakady, albo walka z betonozą, która zaczyna przyjmować nieco przesadzoną skalę. Nie każdy plac musi być zazieleniony dla zasady – ważne jest przede wszystkim, aby określić, czy sprawdza się jako atrakcyjna przestrzeń publiczna, jak działa klimatycznie i jaką rolę ma spełniać w przyszłości. W zrealizowanym z mamArchitekci projekcie łódzkiego Placu Wolności zaproponowaliśmy mnóstwo zieleni nie w ramach samej walki z betonozą, ale dlatego, że ta przestrzeń nie działa jako miejsce spotkań – latem zamienia się dosłownie w patelnię. Znam jednak sporo innych sporych placów, które pomimo braku dużej ilości zieleni świetnie działają.

Trudniej jest z urbanistyką w większej skali. Wiele miast, z myślą o przyciągnięciu deweloperów i „rozwoju” rozumianego jako zapewnienie nowych przestrzeni pod zabudowę mieszkaniową, zaplanowało w ostatnich dekadach zdecydowanie zbyt wiele terenów inwestycyjnych. Teraz nie dość, że osiedla rozpłynęły się na przedmieścia, lecz za tym tempem nie nadążała infrastruktura społeczna i transportowa, to brakuje terenów, na których można by inwestować np. w mieszkalnictwo komunalne. Z kolei dogęszczanie terenów dobrze wyposażonych w usługi i transport publiczny generuje lokalne konflikty, a nowa zabudowa rzadko bywa dostępna cenowo dla przeciętnie zarabiających. Każdej z tych sytuacji należy jednak przyglądać się indywidualnie.

Coraz częściej mówi się o tym, aby projekty wybierać poprzez konkursy architektoniczne, a nie w formie przetargu. Dlaczego konkurs jest rekomendowany przez środowisko? Co tracimy poprzez przetarg?

Naszym klientom, wahającym się, czy wybrać przetarg czy konkurs, zwykle przytaczamy proste porównanie: zamówienie ubrania u jednego krawca albo wybór między propozycjami wielu. Przy dużym szczęściu i bardzo dobrze opisanych oczekiwaniach może się zdarzyć, że wybrany krawiec stworzy genialne ubranie, ale efekt jego pracy będzie można zobaczyć dopiero pod koniec całego procesu. Trudno już wtedy o poprawki. Z kolei przygotowane w konkursie ubrania można od razu przymierzyć, sprawdzić, które z nich „noszą się” i wyglądają najlepiej czy na ile łatwo będzie je w przyszłości przerobić, gdy np. niezbędne okaże się dodanie kilku centymetrów w pasie. Podobnie jest z architekturą – nie ma gwarancji, że w przetargu zostanie wybrany pracownia, która zapewni najlepszy projekt. Tym bardziej, jeśli jednym z ważniejszych kryteriów wyboru będzie cena, określająca, ile pracy będzie mógł włożyć w dane zlecenie. Konkurs daje możliwość porównania i wyboru tej koncepcji, która spełnia najlepiej oczekiwania zamawiającego.

Nie na każde zlecenie projektowe trzeba jednak organizować konkurs, ale jeśli jednak byłoby to wskazane, ale z różnych powodów (zwykle terminowych) jest niemożliwe, rekomendujemy przetarg z maksymalnie wyśrubowanymi kryteriami jakościowymi. Nie tylko z potwierdzeniem doświadczenia, bo nie ma gwarancji, że wymienione w ofercie projekty były dobre, czy tylko poprawne, ale z próbką projektu lub opisem metodyki pracy czy podejścia do danego zagadnienia projektowego.

Jakie było największe wyzwanie do tej pory w Państwa karierze?

Największe wyzwanie jest stałe: utrzymanie się w naszej niszy. Teraz, kiedy mamy już na koncie sporo projektów i niezłą renomę, pozyskiwanie nowych zleceń nie stanowi problemu - możemy raczej mówić o ich nadmiarze. Początki nie były jednak wcale takie proste. Szukaliśmy bardzo szeroko, próbując różnego rodzaju zleceń, głównie dla klientów publicznych. Okazało się także, że dekada pracy poza Polską to źródło świetnego doświadczenia, jednak kontakty trzeba budować na miejscu. Na szczęście szybko udało nam się stworzyć świetną grupę stałych współpracowników i branżystów z całego kraju.

Jeśli mowa o pojedynczych wyzwaniach, to z pewnością możemy do nich zaliczyć zakończony niedawno projekt Klimatyczny Kwartał, który razem z Wolański sp. z o.o., Pawłem Wojdylakiem i Natalią Budnik realizowaliśmy w Krakowie. To masterplan obejmujący rekomendacje dla zmian w przestrzeni publicznej Kazimierza i Grzegórzek. W wyniku badań, eksperckich warsztatów oraz szerokich konsultacji z lokalną społecznością zostały wypracowane propozycje konkretnych działań. Mają one na celu poprawę komfortu korzystania z tej części Krakowa przez pieszych, użytkowników transportu zbiorowego, a także podniesienie jakości przestrzeni publicznych. W ramach odpowiedzi na zmiany klimatu masterplan obejmuje m.in. wariantowe propozycje wprowadzenia dodatkowej zieleni, rozwiązań retencyjnych oraz zmian w układzie transportowym obszaru, z naciskiem na transport publiczny, pieszy i rowerowy.

Zdobywali Państwo doświadczenie w zagranicznych biurach projektowych. Jak projektuje się poza Polską? Gdzie widać największe różnice?

Trudno mi porównywać te doświadczenia, bo w moim przypadku był to zupełnie inny charakter pracy niż ta, którą wykonuję w A2P2. W Heneghan Peng Architects zajmowałam się projektowaniem obiektów użyteczności publicznej na całym świecie, głównie muzeów. Pracownia pozyskiwała zlecenia w międzynarodowych konkursach, budżety projektów były wysokie, a branżyści – najlepsi w Europie. To tam nauczyłam się wspólnego, warsztatowego sposobu rozwiązywania problemów i szukania najpierw optymalnych rozwiązań, a dopiero potem sprawdzania, jak można zastosować je pod względem prawnym, technicznym czy finansowym. W Polsce często jest na odwrót i pewne decyzje podejmuje się automatycznie, co nie zawsze przynosi ostatecznie dobre efekty. Ponadto od architektów w Polsce oczekuje się, że będą wiedzieć i potrafić wszystko. Pod taką presją wstyd się przyznać do braku doświadczenia lub wiedzy. W takich warunkach trudno o odwagę projektową czy eksperymentowanie. Dlatego dla nas kluczowa jest współpraca, umiejętność pracy zespołowej i najważniejsze – w przypadku problemów lub błędów (a takie zdarzają się nawet w najlepszych pracowniach), wspólne szukanie rozwiązania, a nie winnych. 

Różnice widać także w warunkach zatrudnienia, dlatego trzymamy się ustalonych zasad: umowy o pracę, płatne staże, jasne zasady współpracy, duża elastyczność i horyzontalny system zarządzania.

Nad czym dziś pracuje biuro A2P2?

Jak zwykle mamy szeroki „rozstrzał” zleceń, m.in. programy rewitalizacji dla Iławy i Olsztyna, analizy planistyczne SUMP (Sustainable Urban Mobility Plan) dla Włocławka i Gorzowa, prace nad kilkoma nowymi konkursami, doradztwo techniczne w zakresie PPP dla dwóch projektów, masterplan zieleni dla całego Konina, audyt przestrzeni publicznych w skali województwa. Nasze projekty rzadko trwają dłużej niż kilka miesięcy, a równolegle prowadzimy ich kilka lub kilkanaście. To dużo, jak na nasz niewielki zespół, więc efektywna organizacja pracy i dobra atmosfera są kluczowe dla sukcesu w tym zakresie.

---------

Dr inż. arch. Monika Arczyńska – współzałożycielka A2P2 architecture & planning, firmy konsultingowo-projektowej zajmującej się  m.in. masterplanami (Stare Świdry w Warszawie, Stocznia Cesarska w Gdańsku z Henning Larsen i BBGK), przestrzeniami publicznymi (woonerf w ul. Abrahama w Gdyni, z NANU) i działaniami partycypacyjnymi w całym kraju. Adiunktka na Politechnice Gdańskiej. W latach 2006-2017 była związana z Heneghan Peng Architects, gdzie projektowała budynki użyteczności publicznej, m.in. nagrodzone Aga Khan Award Muzeum Palestyny na Zachodnim Brzegu i Wielkie Muzeum Egipskie w Kairze. Współpracuje z „A&B”, „Architekturą-Murator” i czeskim „INTRO”, jest członkinią gdańskiej MKUA oraz Gdańskiej Rady Architektury.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie





Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.