Odile Decq: Architektura potrafi naprawdę zmienić świat



archidea - 07-10-2020 14:53


Nie można powiedzieć, żeby francuska architekt Odile Decq miała skromne ambicje. Jej projekty charakteryzujące się często zagięciami płaszczyzn i rozczłonkowaniem brył są zawsze uderzająco niekonwencjonalne. Założona przez nią w Paryżu uczelnia Confluence Institute for Innovation and Creative Strategies in Architecture kwestionuje konwencjonalne metody nauki architektury. Wygłaszając kilka lat temu wykład na uniwersytecie Harvard, Odile Decq stwierdziła, że jej celem jest przywrócenie architekturze statusu podstawowej ludzkiej aktywności. Niewielu architektów snuje dziś tak ambitne plany, a już na pewno nie mówi o tym głośno.

Co wyróżnia twoją szkołę na tle innych?

Odile Decq: W Academie des Beaux-Arts uczy się, że architektura jest matką wszystkich sztuk, ale moim zdaniem jest czymś więcej. To sztuka, która wykracza poza projektowanie obiektów, zahaczając o socjologię, politykę, geografię, ekonomię, prawo itd. Jako architekci mamy do czynienia z tymi wszystkim dyscyplinami przy okazji każdego nowego projektu.

Musimy wiedzieć dokładnie w jakich warunkach przyjdzie nam pracować. Łączymy ze sobą dyscypliny, o których wspomniałam, aby poradzić sobie ze związanymi z projektem wyzwaniami. Z takiej syntezy rodzi się idea, pomysł który jest właściwym projektem. Ta idea to więcej niż sam budynek, ponieważ obejmuje każdy poziom projektu: od najdrobniejszych szczegółów do otaczającej miejskiej przestrzeni. Dlatego właśnie uważam architekturę za dyscyplinę szczególną. Może pomóc firmie w reorganizacji lub usprawnić funkcjonowanie miasta. Architektura potrafi naprawdę zmienić świat.

Niektórzy twierdzą, że architekci nie odgrywają już tak dużej roli w procesie powstawania budynku. Co mogą zrobić, aby odzyskać dawną pozycję?

Odile Decq: Odzyskanie dawnej pozycji to kwestia władzy. Z mojego punktu widzenia nie jest to sprawa najważniejsza. Zamiast zdobywać władzę należy wypracować pewne nastawienie. Chodzi o to, aby wiedzieć kim się jest i jak można sobie poradzić w danych warunkach. Aby to osiągnąć, należy znaleźć swoje miejsce w świecie. Można powiedzieć, że nasza filozofia nawiązuje do ideałów lat siedemdziesiątych. W mojej szkole każdy student powinien poznać samego siebie i określić swoją rolę.

Czy możesz rozwinąć tę myśl? Czym twoja uczelnia różni się od innych szkół architektonicznych?

Odile Decq: Po pierwsze nie prowadzimy zajęć, przynajmniej nie w tradycyjnym sensie. W dzisiejszych czasach wykładowca nie patrzy już studentom w twarz, ponieważ widzi tylko czubek ich głowy. Studenci nieustannie patrzą w swoje smartfony, szukając pomysłów lub weryfikując w internecie to, co słyszą. Po co zatem powtarzać im ex cathedra rzeczy, które i tak mogą przeczytać w telefonie? Studenci uczą się sami, używając telefonów i laptopów. Zadanie nauczyciela polega raczej na tym, aby pomóc im odnaleźć ich własną drogę i nauczyć krytycznego podejścia do siebie. Wymaga to bardzo osobistego podejścia. Nie uczymy grupy, ale indywidualne osoby. Poza tym studenci nabywają wiedzę poprzez działanie. Kiedy tylko mają okazję coś zbudować, nieważne jakiego rozmiaru jest to projekt, zabierają się do pracy z pasją i dowiadują się w ten sposób więcej niż podczas tradycyjnie prowadzonych zajęć. Mogą coś stworzyć, używając własnych rąk, a my to omawiamy. Moją uczelnię można chyba nazwać architektoniczną szkołą Montessori.

Daleko mi do neoklasycznego podejścia, które jest jeszcze ciągle powszechne we francuskiej architekturze. Zgodnie z neoklasycznymi zasadami do budynku wchodzi się od środka. To właśnie stamtąd otwiera się przed nami przestrzeń rozchodząc się na prawo i lewo w dokładnie ten sam sposób. Idąc przez budynek, przechodzimy przez zasadniczo statyczne przestrzenie. Takie neoklasyczne podejście zauważyć można nawet w pracach Jeana Nouvela: zewnętrzna strona jego budynków może emanować wolnością, ale wchodzi się do nich od środka. Nie chcę tak robić. Nie interesują mnie sytuacje, w których wchodzę do jakieś przestrzeni i jestem nią od razu zachwycona. Zawsze staram się wchodzić do budynków z boku, a następnie podróżować po nich, odkrywając przestrzeń dzięki swobodzie ruchu. Kiedy odwiedzam jakiś budynek, uwielbiam stopniowo odkrywać sposób, w jaki zorganizowano przestrzeń. Lubię tworzyć przestrzenie, w których to, co widzimy nie pokrywa się z tym, co istnieje naprawdę. Wchodząc coraz głębiej, jesteśmy ciągle zaskakiwani. W tym sensie moją architekturę można określić mianem barokowej.

W twojej pracy daje się wyczuć sprzeczność lub przynamniej dialektyczne napięcie. Z jednej strony dajesz swobodę poruszania się, z drugiej jednak kusisz użytkownika, aby szedł dalej.

Odile Decq: Nie sądzę, żebym miała uwodzić użytkowników. Wiem jednak, że uwielbiają przebywać w moich budynkach. Pracując nad nowym budynkiem, zazwyczaj nie zaczynam projektowania od zewnątrz. Nie tworzę obiektów, lecz przestrzenie. Dokładniej rzecz biorąc, tworzę sposoby doświadczania i używania przestrzeni. Kształt budynku jest temu podporządkowany. Ponieważ działam we Francji, kształt musi być często odważniejszy niż bym chciała. Muszę szanować gust społeczeństwa, w którym żyję i pracuję. Francuzi zazwyczaj chcą, aby budynek był monolitycznym obiektem.

Artykuł pochodzi z nowego numeru magazynu Archidea by Forbo Flooring.

Zobacz więcej