REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Poszukiwanie tożsamości

  • Autor: Propertydesign.pl
  • 28 lut 2014 11:01
Poszukiwanie tożsamości

O inspiracjach w architekturze, nowych projektach, a także miejscu polskiej architektury w świecie i Europie opowiada Ewa Kuryłowicz, generalny projektant i wiceprezes w Kuryłowicz & Associates, profesor Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.

REKLAMA

Architektura to szczególna dziedzina. Wymaga inspiracji i polotu. Czym one są dla państwa?

Kuryłowicz & Associates to szczególny zespół. Pracownia została założona przez mojego męża Stefana, który oprócz tego, że projektował, był nauczycielem akademickim, o czym także staramy się wszyscy pamiętać. Co nas inspiruje? Nasze podejście jest bardzo analityczne i oparte na refleksji teoretycznej oraz na przekonaniu, iż każde miejsce ma swój charakter i cechy szczególne.

Co to znaczy?

Uważamy, że miejsce, na którym ma powstać projekt, nie może być uznane za bezwartościowe i brzydkie, choć często tak na pozór się prezentuje. Zawsze zasługuje na to, aby się mu przyjrzeć i zrozumieć.

Nigdy nie projektujemy bez wizji lokalnej. Zawsze kilkakrotnie odwiedzamy miejsca, w których mają powstać nasze prace, w różnych porach dnia. Liczy się także zrozumienie otoczenia miejsca inwestycji, zastanowienia się, jakie ono jest. Zawsze znajdzie się jakiś interesujący element. Inspiruje więc miejsce i historia jego przeobrażeń, wiele rzeczy, które się z nim wiążą.

Na przykład?

Trzeba pamiętać, że to, co widzimy, jest warstwą pejzażową, a są jeszcze inne - jak historia i swoisty rytm w pozornie chaotycznej zabudowie. Niekiedy lokalizacja charakteryzuje się innym niż standardowym układem działek - na przykład domy stoją pod pewnym kątem. To wszystko ma znaczenie. Zawsze na miejsce trzeba spojrzeć nie w kontekście świata, ale dzielnicy, w której budynek zostanie umiejscowiony. Podam przykład siedziby firmy Arcon S.A., która jest zlokalizowana na południowych obrzeżach miasta. Inspiracją był tu płaski teren charakterystyczny dla Mazowsza i niebo. Architektura tego budynku powstała właśnie w oparciu o element nieba, które w mazowieckim pejzażu zajmuje wiele miejsca. Pozioma, niska sylwetka budynku ma to podkreślać.

Co jeszcze może przesądzać o uwypukleniu pewnych elementów i rezygnacji z innych?

Poszukiwanie tożsamości obiektu wynikające ze specyfiki zlecenia. Tak było w przypadku projektowania siedzib firmy Fuji-Fotex Poland oraz LOT-u w Warszawie.

W pierwszym przypadku chcieliśmy podnieść jakość miejsca, bo budynek powstawał w bardzo zaniedbanej części miasta, ale także uchwycić to, co charakterystyczne dla kultury japońskiej, żeby było to coś więcej niż tylko siedziba firmy mającej handlowe związki z krajem kwitnącej wiśni. Zastanawialiśmy się, na czym polega to przeniesienie charakteru spółki, w jaki sposób opowiedzieć o niej architekturą. Zaprojektowaliśmy budynek z delikatną interpretacją elementów charakterystycznych dla architektury japońskiej.

Czyli udało się?

W pewnym sensie tak. Budynek - choć nie w takim stopniu jakbyśmy sobie tego życzyli - zmienił otoczenie. W przypadku LOT-u chodziło także o pokazanie związków firmy z przestrzenią, lataniem. Stąd szklane, podwójne ściany, które mają przemyślnie ułożone warstwy. Ten budynek miał uzmysławiać starcie z grawitacją, istotę latania.

Powiedziała pani profesor, że inspiracja wypływa z podejścia analitycznego. Zawsze?

Nie, czasem jest to po prostu olśnienie, które pojawia się po długim przyglądaniu się temu, jakie jest miejsce, w którym ma powstać budynek. To iskierka pomysłu, gdy coś się szkicuje, rozmawia - projektowanie architektoniczne to działalność zespołowa.

A sam charakter obiektu - czy jest to biurowiec, siedziba firmy czy galeria handlowa?

Na pewno też, tym bardziej że biurowce podlegają mocnym rygorom. Przecież ich powierzchnie muszą się dobrze wynająć. Ale biegłość architekta w swoim fachu umożliwia to, że uwarunkowania te nie przeszkadzają w pracy twórczej. Budujemy obecnie Galerię Warmińską, która - choć ma reżim konkretnych relacji komercyjnych - odwołuje się w swej architekturze do murów z kamieni polodowcowych, stanowiących symbolikę miejsca. Te kamienie i spoiny między nimi były dla nas inspiracją. Zostały sparametryzowane nie tylko w relacji do samej formy, ale także struktury obiektu i stąd możliwe jest skojarzenie całej elewacji budynku z regionem warmińsko-mazurskim, gdzie te kamienie stanowią charakterystyczny element pejzażu.

Czy można projektować innowacyjnie i pięknie?

Innowacyjność nigdy nie stanowi celu samego w sobie, powinna być naturalna. Wiara w innowacyjność i nowoczesność nie jest powszechna. Można wskazać wielu zwolenników historyzmu czy eklektyzmu w architekturze. My jednak sądzimy, że architektura powinna opowiadać o czasie, w którym powstaje. Nie chodzi przecież o to, aby odzwierciedlać w projektach atmosferę XIX-wiecznych miast, kiedy ludzie gotowali na kuchniach węglowych, po brukowych ulicach jeździły dyliżanse, a komunikowano się za pomocą telegrafu. Nie sądzę, aby ludzie zamienili dzisiejsze samochody i telefony komórkowe i zechcieli wrócić do tamtych czasów i tamtejszego sposobu życia. Obecnie nasze życie jest inne, a architektura musi za tym podążać i niczego nie udawać.

Za innowacyjność odpowiedzialność ponosi architekt, bo przecież projektuje on budynek także na przyszłość. Dlatego należy myśleć o ekonomii jego eksploatacji, a innowacyjne rozwiązania muszą być nastawione na ułatwienie korzystania z obiektu, choć dużo przy tym szumu i efekciarstwa - choćby towarzyszących idei zrównoważonego budownictwa obrosłej w różnego rodzaju certyfikaty - nie wszystkie miarodajne. Jednak każdy budynek trzeba widzieć za 10 czy 15 lat, choć na pewno świat się zmienia i same budowle stoją krócej niż miało to miejsce jeszcze nie tak dawno. Już nie buduje się na wieczność. Trochę szkoda. Taka jest rzeczywistość.

Nawet w niedawnym konkursie na projekt Muzeum Historii Polski (2009 r.) - a więc obiektu z założenia długowiecznego - określono czas jego trwania w warstwie technicznej na 50 lat. To skrócenie trwania to nic innego jak właśnie znak czasów. Jeśli cena gruntu przewyższa cenę budynku, trzeba to umieć wyważyć, zresztą jak wszystko. Biurowiec Q22 powstaje w Warszawie miejscu nieistniejącego już hotelu Mercure, wybudowanego w latach 90.

Jakie są aktualne trendy w architekturze i czy przenosicie je Państwo do swoich projektów?

Nigdy nie podążamy za modą w tym sensie, że projektujemy po oglądaniu pism. Trend, który można zaobserwować w architekturze, to parametryzacja. Patrick Schumacher - partner Zahy Hadid - określa już go mianem tendencji stylistycznej.

Dokumentacja architektoniczna ma zawsze związek z geometrią. W architekturze mamy do czynienia z szeregiem powtarzalnych elementów, które można zapisać w formie algorytmów. Na przykład garaż wielostanowiskowy ma zawsze słupy, a wielkość miejsca parkingowego jest ściśle określona. Są rytmy okien na elewacji czy wreszcie elementy, które tworzą przestrzeń danego budynku. To wszystko można zapisać w formie algorytmicznej - są dostępne odpowiednie oprogramowania, choć na pewno jest to proces bardzo zmatematyzowany i trzeba się go nauczyć.

Parametrycyzm to więc tendencja, która łączy architekturę, która powstaje, z oprogramowaniem komputerowym. To jest jednak przyszłość architektury.

Dlaczego?

Dzięki parametryzacji i opartemu o nią projektowaniu wszystko można wykonać znacznie szybciej. Technika ta ułatwia porozumienie między poszczególnymi autorami elementów projektu w różnych branżach. Przykładem może być twórczość właśnie Zahy Hadid, która dzięki tym technikom tworzy bardzo rzeźbiarską w odbiorze architekturę. Parametrycyzmu, jak nazywa go Schumacher, wszyscy musimy się w jakimś stopniu nauczyć - nie determinuje on charakteru architektury - to cały czas kontroluje człowiek i jego wyobraźnia, której w połączeniu z komputerowymi bitami po prostu jest łatwiej.

Czy w Polsce już można czegoś się o nim dowiedzieć?

Tak. Na przykład w Warszawie na Wydziale Architektury na anglojęzycznych studiach magisterskich Architecture for Society of Knowledge. Można studiować także w Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii. Ale tak jak mówiłam, to jest przyszłość, bo usprawnia proces projektowania, jednocześnie nie prowadząc do unifikacji architektury. Na przykład budynek LOT-u moglibyśmy wykonać znaczenie szybciej, gdyby do naszej dyspozycji było tego typu oprogramowanie. Parametrycyzm umożliwia projektowanie na trójwymiarowych modelach w różnych branżach, praktycznie bez ograniczeń, jeśli chodzi o formę obiektu, z niejednokrotnie trudnymi geometriami.

Jak w Polsce wygląda sytuacja z wykończeniem budynków?

Wszystko jest dostępne, tylko ma swoje ceny, stąd wykończenie zależy od standardu, jaki inwestor zechce utrzymać. Często te najszlachetniejsze materiały nie są brane pod uwagę. Są za drogie.

Jakiś czas temu prasa podawała, że pewien inwestor zrezygnował z lepszej jakości materiałów po tym, jak dowiedział się, że w Polsce się ich nie stosuje. Jednak istnieje pewna granica, poza którą nie można wychodzić. Jesteśmy biednym krajem, stąd powinno się stosowaę u nas wykończenia, które posłużą przez wiele lat. Nie stać nas na niestosowanie rozwiązań w dobrym gatunku, bo tylko takie nie wymagają remontów i wymiany całych zestawów, na przykład oświetlenia. Ale bardzo często jest to kwestia tego, czy ktoś buduje z zamiarem sprzedaży budynku, czy nie. Jeśli tak, stosuje materiały zastępcze, które dobrze wyglądają w chwili odbioru budynku, ale za kilka lat przestaną być atrakcyjne.

Pani profesor, który wydział architektury jest w Polsce najlepszy?

Wydział Architektury PW ma najlepsze wyniki, jeśli chodzi o zdobywanie pracy przez absolwentów. Nie chcąc jednak przechwalać własnego miejsca pracy, może dodam, że być może dlatego, że w stolicy jest po prostu najwięcej ofert. Dobrze radzą sobie Gliwice.

Projektanci stamtąd potrafią się usamodzielnić i robią dobre rzeczy, a przykładem może być Robert Konieczny.

Niestety, w prestiżowym piśmie Domus, które co roku publikuje zestawienie najlepszych wydziałów architektonicznych w Europie, nie ma żadnej polskiej uczelni, choć wśród renomowanych szkół z Europy Zachodniej, takich jak ETH Zurich, Bartlett i AA w Londynie, są Belgrad i Zagrzeb, jest Rosja z trzema uczelniami architektonicznymi w Moskwie.

Ponieważ mam kontakt z zagranicznymi uczelniami, wiem, że podstawą aktywnego włączenia do rankingu jest czytelna struktura oferty dydaktycznej danego wydziału, uwzględniająca jego mocne strony - zapisany program w języku angielskim i dostępny rzecznik prasowy posługujący się tym językiem. To, że polskich uczelni nie ma w rankingu, choć trzeba przyznać, że są w zestawieniach innych pism europejskich takich jak A10, może być też wynikiem ich niedostatecznego wsparcia. A10 zwraca właśnie uwagę na wydział w Gliwicach.

Co zwróciło pani uwagę w 2013 roku w Polsce?

W ubiegłym roku w Polsce nie powstał chyba taki obiekt, który pobieglibyśmy oglądać, dlatego trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Architektura ma długie cykle realizacji i rzadko jest tak, że co roku powstaje coś spektakularnego. Powiem za to, że na wystawę „Warszawa Plany Na Przyszłość", organizowaną przez Centrum Łowicka, zgłaszamy nasz Q22 oraz nowo powstające centrum handlowe w Wawrze.

Dziękujemy za rozmowę

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie