Potęga obrazu: rola wizualizacji w procesie projektowania i realizacji inwestycji



PropertyDesign.pl - 03-12-2020 09:05


Wizualizacje to świetny materiał, by rozpocząć dyskusję o pomyśle na inwestycję. Doskonale sprawdzają się też, gdy zmieniana jest funkcja istniejącego obiektu  Nie wyobrażamy sobie rozmowy o nowej inwestycji deweloperskiej bez wizualizacji. Jak będzie wyglądał ten budynek – pyta inwestor, pytają instytucje odpowiedzialne za planowanie zagospodarowania przestrzeni, okoliczni mieszkańcy, klienci. I nie chodzi im o opis, nawet ten najbardziej dokładny. Chcą zobaczyć.

Nowoczesne techniki opracowywania wizualizacji umożliwiają stworzenie obrazów, które są niemalże tak dokładne jak fotografie. Nie zostawiają miejsca na niedomówienia, praktycznie uniemożliwiają różnice w interpretacjach.

– Wizualizacje przyszłych obiektów architektonicznych są najbardziej przystępną formą przekazania informacji na temat planowanych inwestycji. Niezbędne stają się wszędzie tam, gdzie z projektem mają zapoznać się i ewentualnie ocenić go osoby, które nie są specjalistami czy projektantami. Techniczna dokumentacja projektowa, taka jak rzuty, przekroje i elewacje, to język bardzo hermetyczny. Posługują się nim specjaliści, ale pozostaje niezrozumiały dla innych. Dzięki technologii 3D i fotorealistycznym metodom przedstawiania modeli, wizualizacje pomagają niewyspecjalizowanemu odbiorcy zrozumieć projekt – mówi Paweł Czarzasty, architekt, autor części wizualizacji inwestycji Doki i Montownia.

Obraz odpowiedzialnego projektowania

Wizualizacje istotną rolę odegrały na przykład w procesie opracowywania i konsultacji z instytucjami konserwatorskimi najpierw koncepcji, a następnie projektu Doków - inwestycji, która zapoczątkuje nową, portową dzielnicę Gdańska na miarę londyńskiego Docklands, Hafen City w Hamburgu czy Aker Brygge w Oslo. Na terenach postoczniowych na Młodym Mieście powstaną mieszkaniowe Doki Living i – w zabytkowej hali montażowej u-bootów – hotelowo-gastronomiczna Montownia, realizowane przez Euro Styl z Grupy Dom Development, oraz biurowe Doki Office, za które odpowiada firma Torus.

Instytucje opiniujące projekty czy wydające odpowiednie zezwolenia dotyczące inwestycji mają za zadanie dbać o spójność architektury miasta. Często wymagają więc ukazania projektu z konkretnych punktów, osadzonego w kontekście sąsiedniej zabudowy. W Wielkiej Brytanii, na przykład, funkcjonują wizualizacje „urzędowe”, tzw. verified views, czyli widoki, które 1:1 odzwierciedlają przyszłą panoramę miasta czy widok z danego punktu. Na ich podstawie urzędy wydają decyzje dotyczące zabudowy. Niedopuszczalne są na nich jakiekolwiek ingerencje artystyczne i upiększenia. Podpisują się pod nimi geodeci i firmy wizualizacyjne z pełnymi tego konsekwencjami.

– Chodzi, na przykład, o zweryfikowanie wysokości, wzajemnego oddziaływania brył z punktów obserwacji osoby, która je będzie odbierała. Dzięki dobrze przygotowanym wizualizacjom można udowodnić słuszność decyzji projektowych tam, gdzie rysunki elewacji nie byłyby wystarczające. W przypadku ingerencji w panoramę miasta weryfikowanie za pomocą wizualizacji jest nieodzowne i muszą być one przygotowane rzetelnie – tego wymaga odpowiedzialne projektowanie. Gdy pracujemy na terenie tak ikonicznym jak Stocznia Gdańska, której charakterystyczną sylwetę, zwieńczoną koroną stoczniowych żurawi, wszyscy dobrze znają, niezbędna jest wyjątkowa ostrożność. Wizualizacje pozostają tutaj jednym z ważnych narzędzi projektowych – wyjaśnia Paweł Czarzasty.

Obraz wykorzystywany jest nie tylko po to, by odbiorca mógł zapoznać się z bryłami projektowanych budynków, ich układem względem siebie i innych budowli znajdujących się w sąsiedztwie, ale również z zagospodarowaniem otoczenia, układem ciągów komunikacyjnych itp.

– Wizualizacje dają możliwość przyjrzenia się detalom. W pracach nad projektem Doków i Montowni okazały się niezbędne i bezcenne również w procesie doboru i prezentacji materiałów, które zostaną wykorzystane do wykończenia budynków. Założenie było takie, że mają być kontynuacją przemysłowo-stoczniowego otoczenia, na które składają się między innymi obiekty Stoczni Cesarskiej oraz rewitalizowana przez Euro Styl zabytkowa Hala U-Bootów, czyli przyszła Montownia – mówi architekt Wojciech Targowski, główny projektant Doków.

Przy tak dużym i złożonym projekcie konieczne jest podzielenie prac projektowych na kilka pracowni architektonicznych.

Roboczo i marketingowo

Architekci inaczej podchodzą do wizualizacji roboczych czy przeznaczonych do zatwierdzenia projektu albo tych, które odpowiadają na potrzeby marketingowe, a jeszcze inaczej  do widoków konkursowych. W procesie projektowania inwestycji wizualizacje pomagają samemu architektowi, który dzięki nim na każdym etapie projektu może skutecznie weryfikować swoją koncepcję, zestawienia materiałów, kwestie zacieniania i osadzenie w terenie. Podczas pracy nad projektem powstają dziesiątki roboczych wizualizacji, które nie są upubliczniane. Służą między innymi do tego, by architekt mógł sprawdzić różne pomysły i ich wpływ na detale projektowanego obiektu. Może tak się stać na przykład, gdy zmiana jakiegoś rozwiązania technicznego powoduje zmianę kształtu lub wielkości opracowywanego elementu.

W przypadku inwestycji sprzedażowych, mieszkaniowych czy biurowych, wizualizacji musi powstać więcej, aby pokazać główne atuty projektu czy też elementy, które są częścią konkretnej oferty. W budownictwie mieszkaniowym przygotowuje się najczęściej widoki ukazujące strefę wejścia do budynku, tereny rekreacyjne, części wspólne i wybrane apartamenty z podkreśleniem perspektywy za oknem. Im ciekawsza inwestycja i projekt, tym więcej interesujących widoków może powstać. 

– W wizualizacjach na potrzeby marketingu chodzi przede wszystkim o przekazanie klimatu, który chcemy zbudować w obrębie inwestycji. Kształt budynków czy kolory tynków są w tym przypadku drugorzędne. Ważniejsze jest oświetlenie, twarze ludzi, zieleń czy nawet leżące liście lub zroszony deszczem chodnik, nadające wszystkiemu autentycznego charakteru – po prostu „życie”. Należy oczywiście pamiętać, aby pozostać w realnym świecie i nie przesadzić z „pudrowaniem” i upiększaniem – słońce na wizualizacji powinno zachodzić tam, gdzie będzie zachodzić naprawdę, nie powinniśmy pokazywać zieleni, gdzie jej nie będzie lub sugerować widoków z okien, których przyszły użytkownik nigdy nie doświadczy. Wizualizacja nie może sprawić, że klient będzie miał potem pretensje do inwestora – tłumaczy Paweł Czarzasty.

Definiując wizualizacje w kontekście ich wykorzystania mówimy zwykle o wizualizacjach roboczych  i marketingowych (odrębną kategorię stanowią wizualizacje konkursowe). Możemy je też klasyfikować pod względem tego, co ukazują – bryłę, wnętrza wspólne czy wnętrza mieszkań.

– Na zachodzie wizualizacje przedstawiające wnętrza mieszkań są standardem, bo mieszkania sprzedaje się już wykończone. U nas to pewnego rodzaju bonus, dzięki któremu inspirujemy klientów – mówi Bartosz Podgórczyk, dyrektor marketingu w Euro Stylu.

Euro Styl zdecydował się na jeszcze inne, rzadko w Polsce stosowane, choć popularne w krajach zachodniej Europy, wykorzystanie wizualizacji – umieszczając ogromne siatki przedstawiające odrestaurowaną elewację rewitalizowanej Hali U-Bootów na Młodym Mieście, czyli Montowni.

 – Dzięki temu zabiegowi pokazujemy już teraz mieszkańcom Gdańska, którzy do tej pory mogli oglądać tylko zniszczone ściany zewnętrzne gmachu, jak budynek będzie prezentował się po zakończeniu prac. Siatka w tym przypadku ma nie tylko walor informacyjny, ale też estetyczny – podkreśla Bartosz Podgórczyk.

Humanizm architektury

Szczególnym przypadkiem wykorzystania wizualizacji są projekty konkursowe. Często na ich potrzeby powstaje tylko jedna wizualizacja – pojedyncza perspektywa, która w najbardziej wyrazisty sposób oddaje charakter projektu. Dzięki temu odbiorca – w tym przypadku członek kapituły – wie dokładnie, na czym się skupić. Zdarza się, że biorący udział w konkursie architekci wracają do klasycznych form prezentacji i tworzą rysunek ręką.

– Niektórzy, i ja do nich należę, tęsknią trochę za tymi klasycznymi rysunkami wykorzystywanymi w erze „przedkomputerowej”. Rysunek jest oczywiście mniej precyzyjny, ale „drżąca ręka” oddaje poszukiwania odpowiedniej formy i często lepiej odwzorowuje ideę, ducha projektu, pozostawiając więcej miejsca na refleksję niż fotorealistyczne wizualizacje. Dzięki temu architektura nie jest taka „zimna”, staje się bardziej humanistyczna – podsumowuje Wojciech Targowski.