Projektowanie wnętrz to nie sprzedaż ładnych obrazków



Propertydesign.pl - 23-09-2016 09:33


Żyjemy w czasach dominacji i hegemonii zmysłu wzroku. Nie sposób to przeoczyć, gdy na ulicach widać młodych ludzi wpatrzonych w ekrany smartfonów, a w domowych salonach królują coraz większe ekrany telewizorów. Kreuje nas więc obraz, który musi być większy, bardziej wyraźny, dostępny na skinienie palcem (nawet w zegarku) i symultanicznie update'owany - mówi dr Jan Sikora.

Architekt zauważa, że tak działa Facebook, Google i tak wyglądają choćby współczesne teledyski muzyczne – komunikat dynamiczny, niecierpliwy, przeładowany treścią. - Współczesna przestrzeń myśli ludzkiej cierpi na ADHD, a co za tym idzie my wszyscy stajemy się istotami widzącymi świat tylko poprzez dwuwymiarowe komunikaty wizualne. Doskonale opisuje to m.in. Juhani Pallasmaa w swojej przełomowej książce „Myśląca dłoń”, w której pyta też co z doznaniami haptycznymi czy ze zmysłem słuchu. Okazuje się, że gdy jeden zmysł dominuje, inne powoli wygasają, tracą na znaczeniu. To zmienia nasz sposób postrzegania świata - zauważa dr Jan Sikora.

Dodaje, że podobne zjawisko dotknęło obecnie projektowanie architektury, przestrzeni publicznej, wnętrz i designu. - Obserwując krążące w sieci projekty, bardzo często można dojść do smutnego wniosku, że jest w nich coraz mniej myśli, pomysłów, idei, a coraz więcej kopiowania obrazków. Projekty zdają się składać z „przeklejonych” z popularnych portali motywów, kolorów i pomysłów. Z każdym „przeklejeniem” – tak jak to jest w przypadku kopiowania wzorów – maleje wartość takiego projektu - zauważa i dodaje, że  w dobie cywilizacji informacyjnej taka droga i metoda projektowa stała się jednak najszybsza, najłatwiejsza i otrzymała cichą legitymizację społeczeństwa. Bo przecież dziś forma znaczy wszystko.

- W tym pędzie za „ładnym obrazkiem” nie można jednak zapominać jaki jest prawdziwy cel projektowania, a jest nim tworzenie funkcjonalnego i pięknego świata dla człowieka. I w tym miejscu mamy zgrzyt – oto na pierwszym miejscu jest nie obrazek a człowiek. Projektowanie więc według powyższej definicji zaczyna się od człowieka i świata, czyli od stawiania pytań, a nie od szukania błyskotliwych odpowiedzi (do takich należy „ładny obrazek”). Pytajmy więc jak nasi klienci chcą czuć się w danym wnętrzu i czym jest dla nich ognisko domowe. A przenosząc temat na płaszczyznę architektury: jakie są uwarunkowania działki, jaki jest genius loci miasta czy jaki jest sens tworzenia parku w danym miejscu - podkreśla architekt.

- Projektowanie zorientowane na człowieka i lokalny kontekst kulturowy, polityczny czy też geograficzny pozwala tworzyć dzieła wybitne – idee, znaki w przestrzeni i styl życia. Myślenie obrazkiem daje natomiast tylko kolejny obrazek, który bardzo szybko blaknie i znika. Nie ma bowiem żadnego znaczenia - konkluduje Sikora.