Przywrócić godność polskim kurortom



PropertyDesign.pl - 23-03-2020 09:00


Lata 80. ubiegłego wieku i eksplozja kapitalizmu przyniosły rozwój konsumpcjonizmu, kolor, kicz i bałagan. Wszystko zaczęło obrastać tandetą, reklamą i tanimi chwytami marketingowymi. Obecny czas to okres pewnej refleksji i zmiany pokoleniowej, także we władzach kurortowych miast - ocenia prof. Jan Sikora, architekt i założyciel Sikora Wnętrza.

Jest pan profesorem gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych i autorem pracy doktorskiej o architekturze polskiego wybrzeża. Jak pan ocenia współczesną architekturę kurortów, czy zmieniła się na lepsze na przestrzeni np. ostatniej dekady?

Jan Sikora: Myśli modernistyczna wniosła do polskich kurortów spójność, rozbudowane funkcje i kulturę przestrzenną - także w aspekcie szerszego planowania. Następnie lata osiemdziesiąte oraz eksplozja kapitalizmu przyniosły rozwój konsumpcjonizmu, kolor, kicz i bałagan. Wszystko zaczęło obrastać tandetą, reklamą i tanimi chwytami marketingowymi. Obecny czas to okres pewnej refleksji i zmiany pokoleniowej, także we władzach kurortowych miast. Tę refleksje dobrze oddaje Ustawa Krajobrazowa oraz jej pierwsze efekty. O powyższym dramacie "przywracania godności kurortom" wiem z pierwszej ręki - z współpracy i rozmów m.in. z władzami Sopotu, Gdańska czy Władysławowa. To niezwykłe, ile obecnie muszą włożyć pracy by odkręcić dziesięciolecia zaniedbań - by turyści i handlarze zrozumieli, że pewien umiar i zrównoważenie niekoniecznie oznaczają mniejszy zysk. Marzy mi się by znów stało się modne hasło "less is more", który to zwrot odnosić się może nie tylko do filozofii rozumienia przestrzeni, ale także do pewnego wysmakowania kulturalnego, do stylu życia.

W polskich kurortach powstaje coraz więcej inwestycji hotelowych. Czy inwestorzy stawiają dziś na jakość nowych projektów na bliskim panu Pomorzu?

Jan Sikora: Na Pomorzu niekwestionowanym liderem jakości jest Invest Komfort oraz przestrzenie, które im zawdzięczamy. Dla przykładu mógłbym podać odważną inwestycję Portova czy nadmorskie: Botanica, Nadmorski Park czy Nowe Orłowo. Ta jakość to długie dni i godziny spędzone na dopracowywaniu inwestycji pod kątem każdego detalu. Udanym projektem jest także Granaria zaprojektowana przez Studio Kwadrat - miło zobaczyć tak czystą architekturę pośród pseudo historycznych "kamieniczek". Okazuje się, że to co powstaje w historycznych dzielnicach miast nie musi wiązać się z niezdecydowaniem formalno-estetycznym. Osobiście kibicuję też rewitalizacji terenów postoczniowych np. Stoczni Cesarskiej w Gdańsku i rewelacyjnemu projektowi Heninga Larsena.

Najnowszy projekt pana pracowni powstaje, co prawda nie w polskim kurorcie, ale w Oslo - dotyczy jednak zagadnienia rewitalizacji portu. Jak w Norwegii podchodzi się do tak trudnego zagadnienia?

Jan Sikora: Tak, obecnie realizuję jeden z projektów w Oslo w dzielnicy Tjuvholmen. To przykład udanej rewitalizacji strefy portowej, która wykracza poza typowo konsumpcyjny banał. Za każdym razem, gdy jestem tam na budowie to niezwykłe wrażenie robi na mnie połączenie różnych funkcji, brak samochodów czy postępująca elektryfikacja transportu wspierana przez rządowe ustawy. Wisienką na torcie jest miraż sztuki w przestrzeni publicznej oraz galeria sztuki nowoczesnej Astrup Fearnley. Dobrą praktyką jest także partycypacja społeczna, bo u nas to ciągle często tylko słowo na papierze.

Na ile kluczowa jest współpraca inwestorów z władzami lokalnymi?

Jan Sikora: Jest kluczowa! Deweloperzy oraz architekci wykorzystują każdą możliwość by przeciągnąć "szanse" na swoją stronę. Tylko mocne i wyraziste sygnały oraz regulacje prawne takie jak Ustawa Krajobrazowa są w stanie realnie wpłynąć na rynek, który kieruje się głównie aspektami finansowymi. Osobnym aspektem jest przestrzeń miejska, bo tutaj ciągle jest bardzo wiele do zrobienia i po serii "betonizacji" placów w centrach miast widać jak daleko jesteśmy od wspierania dobrej myśli oraz jakości.

Ważnym zagadnieniem jest obecnie zrównoważony rozwój. Czy to jest dziś właściwy i jedyny kierunek w którym zmierza architektura? Na ile się tak naprawdę sprawdza?

Jan Sikora: Niestety uważam, że zrównoważony rozwój okazał się niewystarczający i głęboko idealistyczny. Najbliższa przyszłość to okres kształtowania się nowego paradygmatu, który roboczo nazywam "zatrzymanym rozwojem". Jeśli postępująca katastrofa klimatyczna ma się zatrzymać w inny sposób niż za pomocą wojny, to należy bardzo szybko sformułować nowe zasady funkcjonowania światowego ładu.

Drugim trendem, dziejącym się niejako równolegle, jest rozwój trendów takich jak: sztuczna inteligencja, nowe technologie pozyskiwania energii elektrycznej czy przemysł związany z kolonizacją Marsa. Osobiście jestem bardzo ciekawy jak wypadnie zderzenie tych dwóch megatrendów i czy powstaną idee i pomysły, które zatrzymają galopującą katastrofę cywilizacyjną.