REKLAMA
PARTNER PORTALU partner portalu
×

Szukaj w serwisie

Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 09 lis 2021 09:06
Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi
arch. Kazimierz Śródka
Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi
Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi
Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi
Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi
Rozmowy z Największymi. Kazimierz Śródka, SRDK Studio: architekt długofalowo wpływa na życie ludzi

Kazimierz Śródka, wspólnie z Dorotą Jarodzką-Śródką od ponad 30 lat działają na polskim rynku usług architektonicznych. Wcześniej jako Archicom, od niedawna jako samodzielna pracownia projektowa. Ponad 30-letni dorobek projektowy, któremu poświęcono w ubiegłym roku wystawę w Muzeum Architektury we Wrocławiu, jest jednocześnie odzwierciedleniem przemian, jakie zachodziły w polskiej architekturze. Z Kazimierzem Śródką rozmawiamy m.in. o tych zmianach, społecznej odpowiedzialności zawodu architekta, pionierskich na aktualne czasy rozwiązaniach wdrażanych w projektach oraz o współczesnych trendach w architekturze.

REKLAMA

Państwa pracownia, dziś pod nazwą SRDK Architekci Studio Śródka, działa na rynku od 1986 roku. Jak na przestrzeni ponad trzydziestu lat zmieniała się architektura w Polsce?

Zmiany te należałoby podzielić na trzy etapy: pierwszy od 1989 roku po zmianach ustrojowych,  drugi to pierwsza dekada drugiego millenium/lat 2000. i trwający od 2010 roku do dziś trzeci etap.

Pierwszy okres był odreagowaniem wielkiej płyty. Wówczas nie istnieliśmy jako architekci, nie projektowaliśmy tylko aranżowaliśmy wielkie blokowiska, wypełnione najczęściej błotem albo trawą. W momencie odzyskania wolności/transformacji ustrojowej powstał rodzaj postmodernizmu, czyli architektura „ozdobna” – przydaszki na plombach, stalowe elementy czy architektura wypełniona niezliczoną ilością detali. Odreagowywaliśmy, chcieliśmy coś zamanifestować. W ten nurt wpisuje się pozytywnie dom handlowy Solpol, kolorowy postmodernistyczny budynek, spójny jednoznaczny manifest czasu.

W następnej dekadzie pojawiają się duże prywatne firmy, nowe rozwiązania na rynku. Pojedyncze budynki zaczęły zastępować zespoły mieszkalne, a jako odrębna i nowa grupa projektów zaistniały biurowce.  Przykładem są obiekty przy ulicy Ruskiej i Kiełbaśniczej, zespół Hotelu Dorint, RBC i zabudowa przy placu Dominikańskim. Wiele fabryk kończy działalność w centrum Wrocławia a te, które się pojawiają lokują się poza centrum miasta. Rodzi się współczesna architektura z nowoczesnymi technologiami. To jest początek nowych przestrzeni miejskich.

W ostatnich latach widzimy w pracowni potrzebę kreowania przestrzeni społecznych w założeniach mieszkalnych. Potrzebę, którą odczuwają mieszkańcy. Ważne stało się nie tylko samo miejsce do mieszkania, ale i jego otoczenie – dostępność parków, szkół, usług i sklepów, terenów rekreacyjnych. Uwzględniamy to projektując osiedla z potencjałem społecznym. Najbardziej kompletnym tego typu założeniem jest Olimpia Port – właśnie powstaje jej ostatni etap. Zanurzona w zieleni, z dostępem do kanału żeglownego Odry, duża (ponad trzydzieści pięć hektarów gruntu i dziesięć tysięcy mieszkańców), a jednocześnie kameralna ze względu na niską zabudowę i zagospodarowanie terenu.

Czy był Pan świadkiem trendów architektonicznych, które nie przetrwały próby czasu?

Próby czasu nie przetrwały budynki z lat 90. czyli bogata formalnie architektura z niedostatkami technologicznymi. Dzisiaj nie spełniają norm jakościowych i użytkowych, zmieniła się rzeczywistość formalno-prawna. Część z modernizowanych przez nas wnętrz banków ma dzisiaj nowe funkcje – w jednym jest kasyno, w innym mają powstać restauracje.

Stawiacie sobie Państwo za cel tworzenie architektury, która „zawsze jest elementem miasta, wzbogacając istniejącą tkankę także w sensie społecznym”. Jak zapatruje się Pan na popularną w ostatnich miesiącach ideę miasta 15-minutowego? Czy taka jest przyszłość polskich miast?

Przedwojenny Wrocław był miastem zaprojektowanym jako „miasto-ogród” z samowystarczalnymi satelitami jak Leśnica, Karłowice i Psie Pole. Były to odrębne jednostki z własnymi centrami, właśnie miasta piętnastominutowe. Widzimy powrót do takiego myślenia. Katalizatorem tego powrotu jest komunikacja – miejska bolączka. We Wrocławiu mamy więcej samochodów prywatnych niż w Berlinie. Nieprzewidywalność w pokonywaniu odległości i czas spędzony na dojazdach sprawiają, że ludzie świadomie decydują się na pracę blisko miejsca zamieszkania. Dodatkowo w związku z pandemią zmieniają się priorytety i codzienne przyzwyczajenia.

Stąd idea mixed-use – łączenie funkcji budynków i przestrzeni – już popularna, teraz zyskuje jeszcze bardziej na funkcjonalności. Jeśli lokalizacja dla biurowca zostanie uzupełniona o funkcję mieszkalną, usługowo-handlową i rekreacyjną powstanie przestrzeń żywa całą dobę, która dzięki różnorodności funkcji rozwija się

Bardzo istotne jest planowanie i praca urbanistyczna w administracji samorządowej. Przez lata powielane w Studium miasta Wrocławia monokultury 320 ha terenów poprzemysłowych zlokalizowane na zachód od Dworca Świebodzkiego z punktu widzenia mieszkańców są funkcjonalne. Jeśli tworzy się tam wyłącznie miejsca pracy to oznacza, że ten teren żyje kilka godzin na dobę z maksymalnym obciążeniem dróg dojazdowych dwa razy na dobę. To strata czasu i znaczące obniżenie jakości życia. Niejednokrotnie wnosimy o to, aby te obszary przeznaczyć na różnorodne funkcje, które odpowiedzą na potrzeby współczesnego miasta, jego mieszkanek i mieszkańców.

Niemal we wszystkich miastach Polski obserwujemy stare obiekty przywracane do życia. Tereny pofabryczne zmieniają się w centra handlowe, stare budynki przechodzą modernizacje. Projekty pracowni SRDK Studio takie jak wielofunkcyjne centrum Piekarnia Wrocław czy Browary Wrocławskie – również są częścią tego. Jak projektować dobrze i z szacunkiem do miejsca, w zabytkowych lokalizacjach?

Wbrew pozorom terenów bogatych w historyczną architekturę - jak Browary Wrocławskie, Stary Browar w Poznaniu lub Monopolis w Łodzi – nie ma zbyt wiele ponieważ zostały wyburzone lub zdewastowane. Rewitalizacja zdecydowanie podnosi wartość terenu. Jest jednak bardzo wymagająca – budynkom zabytkowym trudno jest nadać funkcję mieszkaniową, wymaga to dużej przebudowy wewnętrznej. Wiedzy i umiejętności wymaga też praca pod nadzorem konserwatorskim. Koszt niezbędnych prac przekracza koszty postawienia nowego budynku.

W portfolio SRDK Studio mamy wiele zrewitalizowanych przestrzeni i obiektów. Począwszy od Olimpii Port, która powstała na zdewastowanych terenach pofabrycznych właściwie nie istniejących dla mieszkańców, poprzez dziewiętnastowieczną Willę Pfluga, która jest obiektem mieszkalno-biurowym po Browary Wrocławskie, które są realizowane teraz. Dawne tereny przemysłowe i zabudowa znajdują się często w doskonałych lokalizacjach. To tez niezwykle istotny aspekt projektowania miast – uszczelnianie tkanki miejskiej, a nie rozlewanie miast, które pociąga za sobą choćby konieczność rozbudowy infrastruktury. Browary Wrocławskie usytuowane nad samą rzeką stwarzają przestrzeń społeczną, która jest atrakcyjna dla mieszkańców. Wnętrze zespołu bez ruchu samochodowego, z placami, uliczkami spacerowymi, usługami, sklepikami i knajpkami będzie centrum, którego brak teraz w dzielnicy Ołbin.

W SRDK podkreślacie Państwo, że architekt to zawód odpowiedzialności społecznej. Jak postrzega Pan swoją misję?

Każdy architekt jest odpowiedzialny za tworzoną przez siebie przestrzeń, bo wpływa na życie ludzi, którzy ją użytkują. Ten wpływ dla odbiorcy jest często nieświadomy - znane są przykłady miejsc, w których urbanistyka i architektura wpływają na wzrost przestępczości czy obojętność lub odwrotnie – na pozytywne relacje, chęć pomocy. Druga istotna kwestia - oddziaływanie jest długofalowe, bo architektura ma długie życie. Projektujemy z myślą o tym, żeby wykorzystać jak najlepiej potencjał kontekstu, możliwości inwestora i korzyść finalnego odbiorcy. Rolą naszej pracowni jest też pokazywanie inwestorom takich opcji realizacji ich celów, których sami nie widzą. Dzielimy się doświadczeniem, bo mamy dowody na to, że wszystkie strony mogą wygrać – inwestor, okolica, użytkownicy. Te dowody są w naszym doświadczeniu.

Zaprojektowany przez zespół SRDK Architekci zespół biurowy City Forum to przykład zielonego biurowca. Nie tylko z uwagi na pełne zieleni patio, ale i eko-rozwiązania. Jak dużą rolę w państwa projektowaniu odgrywa zrównoważony rozwój?

30 lat temu zastosowaliśmy w obiekcie biurowym pierwszy rekuperator powietrza, który odzyskiwał  87% ciepła z wentylacji wyrzucanego na zewnątrz. Przepisy nie wymagały takiego rozwiązania, ale stwierdziliśmy, że trzeba wykorzystać tak dużą ilość ciepła. Współpracowaliśmy wówczas ze szwedzką firmą Swegon, w której portfolio jest londyński „Ogórek” – wieżowiec 30 St Mary Axe. Od tamtego czasu we wszystkich naszych obiektach stosujemy instalacje firmy Swegon.

Na początku lat 2000. wystąpiliśmy o ponadnormatywne ocieplenie budynku mieszkalnego i dostaliśmy z banku specjalną dotację. Nie było takich wymogów, ale nam zależało aby był bardziej energooszczędny. Działanie zgodnie z duchem zrównoważonego rozwoju jest więc dla nas oczywiste - stosujemy takie rozwiązania od wielu lat.

Ostatnie dwa lata upłynęły pod znakiem pandemii koronawirusa. Jak – z perspektywy architektów – podsumuje Pan ten czas? Czy w architekturze zaszły jakieś rewolucyjne zmiany?

Pierwsza zmiana jest taka, że mieszkania okazały się miejscami wielofunkcyjnymi. Połączyły w sobie funkcję mieszkania, biura, przedszkola, a to wszystko na względnie niewielkiej przestrzeni. Ludzie dostrzegli potrzebę kupowania swojego własnego M z dodatkowymi pokojami - i to nawet w sytuacji, w której byłyby one nieco mniejsze.

Drugą istotną rzeczą, jaką obserwujemy, jest myślenie o osiedlach społecznych. Ludzie zaczęli potrzebować przestrzeni zewnętrznej. Zaczęto doceniać dobrze zorganizowane tereny publiczne – parki, zielone skwery, siłownie plenerowe.

 

Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy na temat planów na przyszłość?

W tym roku staliśmy się samodzielną pracownią projektową – tak jak trzydzieści lat temu. Przez lata pracowaliśmy dla jednego inwestora, którym była Grupa Archicom. Efektem tych wielu lat wspólnej pracy było „myślenie inwestorem”.

Dziś jesteśmy niezależną pracownią, która może dzielić się rozwiązaniami z innymi inwestorami. W tej chwili rozpoczęliśmy nowy projekt – duży zespół w innym mieście niż Wrocław. Chcemy pracować z inwestorami, którzy chcą korzystać z naszej wiedzy i doświadczenia. Tak naprawdę architekt jest powiernikiem inwestora - jego zaufania i pieniędzy. Projekt ma być bezpieczny, funkcjonalny i przynosić oczekiwany rezultat naszym klientom. Jako studio SRDK, jesteśmy tego świadomi i tego pilnujemy/tak pracujemy.

Dziękuję za rozmowę

---------------

Kazimierz Śródka – absolwent Politechniki Wrocławskiej, orędownik innowacyjności i pasjonat nowych technologii, które są elementem napędowym rozwoju i narzędziem usprawniającym pracę we wszystkich obszarach projektowych. Wierzy w projektowanie totalne. Zmysł techniczny łączy z wiedzą urbanistyczną, by domykać tworzone przestrzenie do najmniejszego detalu użytkowego. Architekt jest twórcą, ale tworzy dla ludzi – użytkowników przestrzeni i inwestorów. Wspólnie z Dorotą Jarodzką-Śródką prowadzi autorską pracownię – SRDK Architekci Studio Śródka. W 1986 roku postanowili założyć jedną z pierwszych, prywatnych pracowni architektonicznych w Polsce. Swój zawód od zawsze traktowali jako misję i społeczną odpowiedzialność.

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie