REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 10 sty 2022 08:58
Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków
Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków
Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków
Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków
Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków
Rozmowy z Największymi. Maciej Janczyk, Q2 Studio o kurortowych hotelach, współpracy z MVRDV i duszy starych budynków

Concordię Design we Wrocławiu projektowali wspólnie ze światową sławą, MVRDV, ale to nie było ich pierwsze międzynarodowe doświadczenie. Na koncie mają projekty w Polsce i zagranicą, w Portugalii i Hiszpanii. Są specami od hoteli w kurortach, jednak to zaledwie część ich portfolio, w którym znajdziemy również m.in. projekt Wuwart, wyróżniony w plebiscycie Piękny Wrocław, będący częścią osiedla Nowe Żerniki nominowanego do EU Mies Award. O międzynarodowych współpracach, balansowaniu pomiędzy pragmatyzmem a architekturą, która przyciągnie gości hotelowych oraz "niepodrabialności" starych budynków rozmawiamy z Maciejem Janczykiem, dyrektorem pracowni Q2 Studio.

REKLAMA

Projekt Concordia Design na Wyspie Słodowej we Wrocławiu został obsypany nagrodami. To również przy tym projekcie współpracowaliście ze światowej sławy pracownią MVRDV. Czujecie, że to jeden z ważniejszych, bardziej przełomowych projektów w Waszym portfolio czy raczej nie wartościujecie swoich projektów w ten sposób?

Projekt Concordii był dla pracowni bardzo ważnym krokiem i jest to bez wątpienia jeden z kluczowych projektów w naszym portfolio. Do zespołu projektowego dołączyliśmy jako współautor z jednej strony mający pilnować zgodności z polskimi regulacjami, a z drugiej znający sytuację wyspy, jej specyfikę i lokalny koloryt.

Fakt, że taka sława jak MVRDV będzie tworzyć w Polsce, dodatkowo na tak trudnej działce, sprawiał, że oczekiwania wobec tego projektu - zarówno te architektoniczne jak i społeczne - były naprawdę wysokie. To chyba ten aspekt, czyli sprostanie oczekiwaniom, był w tym projekcie najtrudniejszy. Do tego duża presja czasu wynikająca z dofinansowania projektu środkami unijnymi.

Okazało się, że pod koniec budowy każdy, naprawdę każdy dzień miał znaczenie w kontekście ryzyka utraty dotacji. Duża dynamika procesu projektowego i inwestycyjnego zakończona ciepłym przyjęciem przez mieszkańców miasta pozwala mieć nadzieję, że udało się podołać zadaniu. I to jest dla nas najważniejsze.

Pozostańmy przez chwilę przy współpracy z MVRDV. Jak od kuchni wygląda współpraca z pracowniami z zagranicy we wspólnym projekcie?

Co do samej współpracy z MVRDV to oczywiście duża przyjemność i wielkie wyróżnienie. Szerokie doświadczenie MVRDV w prowadzeniu tego typu międzynarodowych współpracy pozwoliło szybko ustalić zakresy obowiązków i podział prac. Co więcej, my także realizowaliśmy już wcześniej projekty za granicą - w Portugalii oraz Hiszpanii - występując tamtym razem w roli autora koncepcji, było nam więc łatwo postawić się na miejscu i zrozumieć wymagania MVRDV.

Generalnie, inicjatywa podczas prac nad koncepcją wychodziła od MVRDV, a my opiniowaliśmy ich pomysły, natomiast od rozpoczęcia etapu projektu budowlanego role się odwróciły. Dla mnie ta współpraca miała również dodatkową wartość. Zaraz po studiach pracowałem w Holandii, więc znam tamtejszy etos pracy i sposób komunikacji. Duża przyjemnością były podróże do Rotterdamu, gdzie nadal mam wielu znajomych i od lat śledzę tamtejszą architekturę. Taka trochę sentymentalna podróż do początku. 

Rozmawiamy o nagrodach i projektach będących efektem prac więcej niż jednej pracowni... muszę wspomnieć o Nowych Żernikach, które zostały nominowane do EUMies Award. Przyznam szczerze, iż jestem pod wrażeniem, że projektowi będącemu efektem pracy 40 różnych pracowni udało się zachować spójność i walory architektoniczne godne nominacji do najważniejszej nagrody w Europie! Jak z Państwa perspektywy wyglądało projektowanie w ramach tej inwestycji? Wuwart był wyzwaniem? 

Projekt Nowych Żernik bez wątpienia należy rozpatrywać w kategoriach sukcesu architektonicznego i koordynacyjnego. Wielkie zasługi przy tym założeniu ma miasto i to chyba dzięki niemu udało się zachować spójność całego założenia. Nasz projekt należy do grupy inwestycji które powstały w drugiej kolejności, na podstawie przetargów dla deweloperów, w których głównym kryterium oceny była zbieżność koncepcji z założeniami WUWY.

Wuwart to próba współczesnej reinterpretacji willi miejskiej, odpowiedz na pytanie, czy można w zabudowie wielorodzinnej odszukać ekwiwalent mieszkania w domu jednorodzinnym. Mamy nadzieję, że próba okazała się udana, tym bardziej, że jest świeżo wyróżniona w plebiscycie Piękny Wrocław na najlepsze budynki we Wrocławiu w minionym roku. 

Q2 Studio na swoim koncie ma projekty różnych hoteli. Czy zauważyliście wpływ pandemii na sposób projektowania tego typu obiektów?

Być może ze względu na fakt, że projektowanie i realizacja inwestycji hotelowych to dość długotrwały proces i raczej mało podatny na zmiany latami wypracowywanych standardów, trudno dziś zauważyć wpływ pandemii na projektowanie. Zupełnie inaczej jest w obszarze zarządzania i funkcjonowania hoteli. Zaskakujące i często zmieniające się obostrzenia sanitarne czy limity gości nie ułatwiają hotelarzom planowania długotrwałego. Ich działania, przynajmniej z naszych obserwacji, mają charakter doraźny. Raczej trwają w oczekiwaniu na powrót do znanych standardów.

Duże zmiany widać za to w balansie rozwoju segmentów hotelarskich. Dziś nowo projektowane hotele miejskie stanowią wyraźną mniejszość w stosunku do wakacyjnych resortów. Analizując ilość inwestycji w górach, nad Bałtykiem czy na Mazurach, zdecydowanie zauważalny jest wzrost ilości ludzi spędzających wolny czas w Polsce, a tu nasza baza hotelowa ciągle pozostawia wiele do życzenia.

Dodatkowo większa różnorodność w hotelarstwie to pewnie też delikatny wpływ pandemii. Szukamy już nie tylko pokoju hotelowego. Coraz częściej wybierane są apartamenty serwisowane przez hotele czy po prostu zwykłe apartamenty z pełnym zapleczem kuchennym, umożliwiającym wypoczynek prawie niezależnie od pandemicznych obostrzeń.

Projektowane przez Was hotele to często obiekty resortowe, położone w górskim krajobrazie. Jak zachować balans pomiędzy wizją i życzeniami inwestora, a poszanowaniem i "niezepsuciem" lokalnego krajobrazu?

Nasza filozofia projektowa bazuje na kontekście, walorach lokalizacji i próbach wydobycia przez architekturę potencjału miejsca. Praca przy projektach resortowych to dość trudne balansowanie pomiędzy niecodzienną architekturą, która przyciąga gości, pragmatyzmem i dążeniem do perfekcyjnych wskaźników hotelarzy, a naturą i wydobyciem jej właściwego piękna. Działanie w niecodziennych okolicznościach przyrody daje wiele możliwości kreacji.

Zwykle staramy się by architektura wtapiała się w otoczenie, lecz to nie zawsze jedyne rozwiązanie. Wprowadzenie architektury jako dominanty wzbogacającej i porządkującej naturę często pozwala odkryć wartości pozornie niewidoczne. Bardzo obawialiśmy się, czy Crystal Mountain Resort wpisze się w tożsamość Wisły. Dziś mimo kontrowersji wielu różnych głosów możemy powiedzieć, że ten budynek staje się ikoną Wisły oraz najbardziej instagramowym hotelem w Polsce.

W projekcie Concordii Design podjęliście się Państwo renowacji wartościowej historycznie kamienicy. W kompleksie Tremonti Ski & Bike Resort znalazły są dwa zabytkowe budynki. Lubicie takie projekty, w których możecie nadać nowe życie dawnym budowlom?

Projekty obejmujące przekształcenia istniejących budynków to zawsze duże wyzwanie. Konieczność szukania kompromisu w projektowaniu oraz wielka nieprzewidywalność na etapie budowy to często cena jaką płacimy za wyjątkowość projektu.

Co ciekawe, oba budynki i Concordia i Tremonti realizowaliśmy przy współpracy konserwatora zabytków. Jednak w dwóch zupełnie odrębnych doktrynach konserwatorskich. Na Wyspie Słodowej ochrona polega na zatrzymaniu procesu starzenia, lecz z uwidocznieniem tego, że budynek ma już swoje lata. Odsłonięcie niedoskonałości kamienicy od wnętrza, skute tynki, stare elementy konstrukcji czy elewacja bez dorabianych detali, które tam kiedyś istniały i uzupełnienie ich nowoczesnymi elementami architektonicznymi stanowi dziś o charakterze tego obiektu. Powiedziałbym że to raczej taki „palimpsest architektoniczny” niż tradycyjna przebudowa.

W przypadku Tremonti podejście konserwatora było zdecydowanie bardziej konserwatywne. Niemało czasu spędziliśmy na studiowaniu historycznych materiałów i analizowaniu detali sprzed lat. Odtwarzaliśmy stare ganki, próbowaliśmy uzupełnić detale i doprowadzić stare budynki do ich wizerunku sprzed lat. A nowa architektura musiała korespondować z historycznymi wzorcami regionu.

Duch miejsca, historie opowiadane w każdym elemencie starego budynku, detale dziś trudne do skopiowania - to właśnie ta niepodrabialność i prawdziwość materiałowa starych budynków jest wartością, dla których warto podjąć się takich projektów.

Blisko dwa lata temu, goszczący w Katowicach na 4 Design Days Aaron Betsky z entuzjazmem wypowiadał się o projektach, które rewitalizują dawne przestrzenie przemysłowe, powołując się na przykład parku Highline w Nowym Jorku. Pod koniec ubiegłego roku Wasz projekt przy ul. Braniborskiej we Wrocławiu zapoczątkował projekt rewitalizacji poprzemysłowych terenów śródmieścia. Przyszłość architektury to właśnie tego typu projekty?

Duże polskie miasta coraz częściej sięgają do obszarów, które do niedawna pełniły funkcje przemysłowe. Często znajdują się one bardzo blisko centrum i mają wielki potencjał komunikacyjny i obszarowy. To zwykle wielkie szanse dla miast na tworzenie nowych dzielnic dostosowanych do współczesnych potrzeb miasta.

Nasza przygoda z terenami pofabrycznego śródmieścia Wrocławia zaczęła się już kilka lat temu wraz z innym projektem. Dał on lokalnym inwestorom spory impuls do przyglądania się tym terenom. Niestety, tamta inwestycja nie doszła do skutku ale zainteresowanie tym kierunkiem pozostało. Dziś budynek przy Braniborskiej jest już w połowie gotowy, my pracujemy jeszcze nad dwoma innymi projektami w okolicy.

Jak podsumowalibyście Państwo miniony rok? Jakie macie plany na rok 2022?

To był bardzo pracowity rok dla wszystkich członków naszej załogi. Pracownia mocno się rozrosła, a jak wiadomo skalowanie zawsze wymaga wiele zaangażowania i nie należy do najłatwiejszych procesów. Sukcesy naszych ostatnich projektów pozwoliły nam zwiększyć zasięg naszego projektowania z lokalnego działania na rynku wrocławskim do ogólnopolskiej obecności.

W nowy rok wchodzimy z wielkimi nadziejami, głównie w obszarze architektury hotelowej w całej Polsce. Projektujemy w zasadzie wszędzie, gdzie dziś buduje się hotele nad Bałtykiem czy w górach, ale także na Mazurach, które odkrywają dopiero swój potencjał. Intensywnie pracujemy też nad kilkoma wyjątkowymi projektami o charakterze resortowym i wręcz urbanistycznej skali, tworząc całkowicie nowe nieistniejące dziś miejsca. I oczywiście nadzorujemy budowę siedmiu inwestycji naszego autorstwa, których zakończenia i publikacji nie możemy się już doczekać.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Anna Sołomiewicz

----------------------------------------

Maciej Janczyk

Absolwent Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Wrocławskiej. Swój warsztat zawodowy szlifował w Holandii i Hiszpanii. Od 2011 roku współtworzy wrocławską pracownię Q2Studio. Kierował pracami projektowymi nad wieloma unikatowymi realizacjami, zarówno w kraju, jak i za granicą. 

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie