REKLAMA
PARTNER PORTALU partner portalu
×

Szukaj w serwisie

Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 23 lis 2021 09:00
Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie
Natalia Paszkowska i Marcin Mustafa, założyciele pracowni WWAA, fot. mat. pras.
Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie
Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie
Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie
Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie
Rozmowy z Największymi. WWAA o projektowej schizofrenii, skoku cywilizacyjnym i egalitaryzmie

Projekty komercyjne, realizacje publiczne, wystawy, pawilony, wnętrza, koncepcje urbanistyczne - pracownia WWAA lubi stawiać poprzeczkę wysoko i meandrować między projektami z różnych bajek. Z Natalią Paszkowską i Marcinem Mostafą porozmawialiśmy kondycji polskiej architektury, największych wyzwaniach i marzeniach do spełnienia.

REKLAMA

Pracownia WWAA znana jest ze swojej wszechstronności i dywersyfikacji projektów. Czy architektowi łatwo jest „przełączać się” z jednego rodzaju realizacji na drugą – zupełnie inną? Jest to proces trudny, czy też „nakręcający”?

Natalia Paszkowska: Trudno nam odpowiedz na to pytanie - bo droga, którą obraliśmy od początku zakładała działanie nie tylko w obrębie tradycyjnie definiowanej architektury, ale także na jej obrzeżach. Nie znamy więc od podszewki specyfiki pracy wyłącznie na polu "poważnego projektowania" a jedynie tryb, w którym równolegle pracujemy nad projektami w różnej skali, charakterze i diametralnie różnych budżetach. Jest to sytuacja z gruntu rzeczy lekko schizofreniczna. Upatrujemy w niej jednak póki co wiele pozytywów. Praca z kuratorami nad projektami ekspozycyjnymi daje wgląd w nieznane nam wcześniej, osobne światy - wiedza z nich wyniesiona procentuje także na polu innych projektów. Z kolei praca z detalami i materiałami, jak to ma miejsce w przypadku pawilonów tymczasowych lub wnętrz często owocuje prototypowymi rozwiązaniami, które próbujemy przenosić do realizacji budynkowych. 

Jak zmieniła się architektura w Polsce przez te 15 lat odkąd WWAA działa na rynku?

Marcin Mostafa: Odpowiedź na to pytanie zależy od punktu patrzenia. Obserwując publikacje, nagrody i najbardziej eksponowane, dofinansowane i dobrze zlokalizowane inwestycje, zwłaszcza w dużych miastach - dokonaliśmy przez ten czas po prostu skoku cywilizacyjnego. Zarówno na poziomie języka architektury, jej rozwiązań formalnych i funkcjonalnych, jak i poziomu doinwestowania budynków i ich otoczenia, użytych materiałów, detali, wyposażenia. 

Patrząc z kolei na krajobraz polskich przedmieść, mniejszych miast i wsi, trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Niestety dużo wartościowego dziedzictwa (np. architektury ceglanej na Warmii i Mazurach) po prostu zniknęło, wiele zostało (np. powojenne budownictwo mieszkaniowe, miejskie place) zdewastowane w wyniku modernizacji, a co chyba najsmutniejsze, ogromny procent wolumenu budynków, które powstały (zwłaszcza zabudowy jednorodzinnej i mieszkaniowej) powstał bez jakiegokolwiek poszanowania ładu przestrzennego i krajobrazu kulturowego. 

Te dwa spojrzenia podkreślają polska dychotomię, która jest dziś widoczna chyba w każdym aspekcie życia publicznego. Skrajnie różne potrzeby, aspiracje, możliwości i środki obrane do realizacji celu skutkują skrajnie rożną architekturą. 

A urbanistyka? Działacie również w szerszych, bardziej złożonych projektach. Jak jest z projektowaniem miast w naszym kraju? Totalna betonoza czy pojawia się światełko w tunelu?

Natalia Paszkowska: Widzimy w swojej praktyce kilka bardzo pozytywnych zmian. Przede wszystkim, nie musimy dziś namawiać inwestorów na brak grodzenia projektowanych osiedli - to absolutnie fundamentalna zmiana, świadcząca o zmianie preferencji, a nawet światopoglądu ich przyszłych klientów. Multifunkcjonalne projekty, w myśl miasta 15-minutowego, to także dziś temat bliski i zrozumiały dla wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego - choć w praktyce czasem trudny do obronienia, w zderzeniu z tabelka Excel (zwłaszcza postcovid, gdy zakupy przeniosły się do Internetu, a praca do domu).

Musimy (i robimy to z radością) projektować także olbrzymie parkingi rowerowe - zazwyczaj spełniając narzucone przez miasto parametry. Wierzymy, że w dłuższej perspektywie wpłynie to na upowszechnienie roweru jako jednej z podstawowych opcji komunikacji w mieście.

I co ważne, rzadko musimy dziś kogoś przekonywać do pozostawienia dużych wartościowych drzew na działce, utwardzenia minimalnej koniecznej powierzchni, czy wprowadzenia nasadzeń z lokalnych gatunków roślin. 

Czy pandemia zmieniła w jakikolwiek sposób myślenie architekta?

Marcin Mostafa: Zmiany, które pandemia zainicjowała, czy częściej może, zakcelerowała, w bezpośredni sposób wpłynęły na tematy, którymi się zajmujemy. W miejsce galerii handlowej pojawiły się budynki mieszkalne z usługowymi parterami. Na działkach, na których były wrysowanie gotowe projekty biurowców, projektujemy mieszkania do wynajęcia. Przyspieszenie zmian, które zachodzą w trendach inwestycyjnych zaczyna przypominać krzywą Moore’a, co jest na pewno dla architektów sytuacją bezprecedensową.

Podstawowe potrzeby użytkowników nie zmieniają sią tak szybko, ale widzimy potrzebę wprowadzania w projektach, tam gdzie jest to możliwe i uzasadnione, atrakcyjnych społecznych przestrzeni interakcji, zaprojektowanych tak, by mogły pełnić swoją ważna role nawet w warunkach reżimu sanitarnego (np. bazar!). 

Która dziedzina projektowania inspiruje Was najbardziej, a która jest najtrudniejsza?

Natalia Paszkowska: Od początku interesowało nas projektowanie obiektów egalitarnych, dostępnych i atrakcyjnych dla możliwie szerokiego spektrum użytkowników. Praca nad budynkami, wnętrzami, które dodatkowo pełnią rolę obiektów edukacyjnych (szkoły, wystawy), jest obarczona ogromna odpowiedzialnością, ale tez przynosi wielką satysfakcję. 

Grzebanie w substancji zabytkowej - projektowanie wobec tego, co było i działało w określony sposób wcześniej - to nas niezmiennie interesuje. Uważamy także, że nasza rola, architektów, może się w przyszłości do tego głównie sprowadzać (z korzyścią dla zasobów, środowiska i krajobrazu).

Projekt, który był największym wyzwaniem…?

Marcin Mostafa: Jako wyjątkowe doświadczenie będziemy zawsze wspominać budowę Pawilonu Polskiego na EXPO 2010 w Szanghaju. Był to nasz pierwszy projekt, realizowany przy wielu trudnościach, w egzotycznym dla nas miejscu, bardzo skomplikowany na miarę naszych możliwości (zwłaszcza wystawa). Emocje, które towarzyszyły nam przez rok, w którym powstawał, trudno będzie przebić bo już nigdy nie będziemy tak... niedoświadczeni. 

Dziś pracujemy już 5 lat intensywnie nad Wystawą Stałą w Muzeum Historii Polski, która ma za zadanie opowiedzieć na blisko 10 tysiącach mkw. ponad 1000 lat historii Polski. Jest to najbardziej skomplikowany projekt i dokumentacja, które przyszło nam opracowywać. 

Realizacja, którą zabralibyście ze sobą gdziekolwiek byście nie mieszkali?

Natalia Paszkowska: Bardzo lubimy jeden z naszych pierwszych projektów, Służewski Dom Kultury. Bardzo żałujemy ze nie mieszkamy na tyle blisko, by móc częściej korzystać ze świetnego programu zajęć i wydarzeń kulturalnych realizowanych przez Panią Dyrektor wraz z zespołem. 

Największe marzenie do spełnienia?

Marcin Mostafa: Zaszkodzić jak najmniejszej ilości ludzi.

Stworzyliście standardy architektoniczne dla placówek edukacyjnych. Czy planujecie „ustandaryzować” inny rodzaj budynków? Które obiekty by tego wymagały waszym zdaniem?

Natalia Paszkowska: Uważamy, że przydałoby się opracowanie analogiczne do tego, którego jesteśmy współautorami, biorące pod lupę istniejące budynki szkolne i przedszkolne (a może także szkoły ponadpodstawowe), dające inspiracje, czytelne instrukcje, wskazówki i wiedzę, jak te obiekty modernizować. Mamy dużo świetnych budynków szkolnych, które są niestety poddawane różnego typu renowacjom bez udziału, lub przy nikłym udziale, architektów.  

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie