REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Rozmowy z Największymi. Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski o zamiłowaniu do trudnych projektów i ludzkim podejściu do projektowania

  • Autor: Anna Sołomiewicz
  • 10 lis 2021 13:44
Rozmowy z Największymi. Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski o zamiłowaniu do trudnych projektów i ludzkim podejściu do projektowania
Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski, biuro architektoniczne ArchDeco
Rozmowy z Największymi. Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski o zamiłowaniu do trudnych projektów i ludzkim podejściu do projektowania
Rozmowy z Największymi. Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski o zamiłowaniu do trudnych projektów i ludzkim podejściu do projektowania
Rozmowy z Największymi. Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski o zamiłowaniu do trudnych projektów i ludzkim podejściu do projektowania
Rozmowy z Największymi. Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski o zamiłowaniu do trudnych projektów i ludzkim podejściu do projektowania

Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski od 30 lat prowadzą wspólnie biuro architektoniczne ArchDeco. Property Design opowiedzieli o rozkwicie działalności w czasach pandemii, podzielili się anegdotami z placu budowy swoich wymagających projektów i... zdradzili, jakich projektów nigdy by się nie podjęli.

REKLAMA

ArchDeco zajmuje się kompleksową obsługą projektową inwestycji, od faz przygotowawczych po nadzorowanie i prowadzenie budowy. Projektujecie domy jednorodzinne, budynki wielorodzinne, modernizacje parków, centra informatyczne, obiekty biurowe, szpitale. To wszystko daje Państwu szerokie spojrzenie na rynek budowlany w kraju. Jak ocenilibyście jego kondycję po dwóch latach pandemii i w dobie rosnących cen materiałów budowlanych?

Zbigniew Reszka: Jako firma na szczęście w ogóle nie odczuliśmy pandemii w zakresie działalności projektowej. Nie korzystaliśmy ze wsparcia państwowego, a nawet zwiększyliśmy zatrudnienie – w tej chwili w ArchDeco pracuje 41 architektów. Widzimy wręcz wzrost ilości projektów, ale przede wszystkim zaobserwowaliśmy, że inwestorzy większą uwagę przykładają obecnie do jakości inwestycji.

Oczywiście inwestorzy zawsze liczą środki, pilnują aby excel się zgadzał, a my w tym ich wspieramy. W tej chwili jednak z większą starannością podchodzą do kwestii jakości, więcej uznania mają dla firm z dorobkiem architektonicznym, takim, które dają gwarancję nie tylko dobrej architektury, ale również dobrego technicznego opracowania i supportu dla inwestora. To dla nich najważniejsze.

Michał Baryżewski: Podczas pandemii niewiarygodnie zwiększyliśmy efektywność pracy: rozliczanie projektów, programowanie pracy. Doprowadziliśmy do tego, że nasza firma działała znacznie lepiej niż przed pandemią. Teraz cały czas dalej działamy w rozpędzie takiego porządku, harmonogramowego i organizacyjnego. I to jest klucz do sukcesu. Wszystkie te firmy, które miały problemy kiedy nastąpiła pandemia, to były firmy, które nie były zorganizowane. I one musiały występować o zasiłki. My wręcz rozkwitamy! Covid spowodował, że musieliśmy się zorganizować!

ZR: Musieliśmy się inaczej zorganizować. Przeszliśmy na pracę zdalną, większość osób pracowała z domu, każdy w trochę innym trybie, a jednocześnie cały nasz biurowy organizm musiał działać. Ani inwestorzy, ani my nie mogliśmy sobie pozwolić na przestoje.

Biznesowo państwo rozkwitacie, pandemia nic nie zmieniła, a jak zmieniła to na lepsze. A czy zmieniła samą architekturę? Na początku pandemii dużo teoretyzowaliśmy i zastanawialiśmy się, czy zaczniemy inaczej projektować miasta i budynki. Czy zauważacie Panowie zmiany w podejściu do projektowania?

ZR: Zawsze dużą wagę przywiązywaliśmy i przywiązujemy do ekologii, do zieleni. Nasze projekty są zawsze nią okraszone. Projektujemy z szacunkiem do lokalizacji. Inwestorzy widzą potem, np. przy sprzedaży mieszkań, że jest to wartość dodana. Dobrym przykładem jest jedna z naszych nowych inwestycji, I etap Oliva Koncept dla Budner Inwestycji. W II etapie inwestor obserwuje znacznie zwiększone zainteresowanie lokalami. Zaprojektowane na osiedlu obiekty wraz z zielenią wpisują się w unikalne otoczenie i krajobraz.

Chcemy, żeby obiekty przez nas projektowane miały swój charakter. Ważne jest to, żeby czerpać z genius loci najbliższego sąsiedztwa. Inaczej się projektuje nad morzem, inaczej w sąsiedztwie lasu w Oliwie, jeszcze inaczej w Katowicach. Czasem, kiedy spoglądamy na deweloperkę wielorodzinną, ciężko oprzeć się wrażeniu, że te obiekty mogłyby być zlokalizowane gdziekolwiek. A projektowanie nie polega na powielaniu schematów. My oczywiście stawiamy na jakość, niezależnie od budżetu, widać to w naszych nagradzanych projektach. W tej chwili jeden z naszych małych budynków został nominowany do nagrody roku, w przypadku serwerowni STOS w Gdańsku dużą rolę przywiązywaliśmy do sąsiadującego parku. Bez zieleni to nawet najpiękniejsza architektura umiera…

Na wczorajszym spacerze z żoną oglądałem Wyspę Spichrzów i się załamałem. Żadnego drzewka, proszę mi wierzyć, ani jednego drzewa! Wszędzie cień i duże wysokości. To wszystko jest za duże o dwie skale! Nie krytykuję samej architektury, bo niektóre obiekty są bardzo dobrej jakości, ale brakuje właściwej skali, ekologii i takiego ludzkiego podejścia do projektowania.

MB: Przypomina mi się rozmowa na podobny temat podczas ubiegłorocznego Property Forum, w której uczestniczyłem. Był wtedy wrzesień, od tamtego momentu upłynął rok. Co się wydarzyło w tym czasie? Rzeczywiście ceny materiałów budowlanych poleciały w górę niewyobrażalnie, to co się teraz dzieje to szaleństwo. Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą zauważam w kontekście zmian w ciągu dwóch ostatnich lat. Świat nam się bardzo mocno zmienił, już nie wróci do stanu z 2019 roku i coś nam zostanie z tych pandemicznych zmian. Będzie to inna organizacja, inne doświadczenia. Bardzo ważna w tym czasie stała się kwestia śladu węglowego. Przedtem mieliśmy klientów, którzy chcieli budować olbrzymie kominki, a teraz już tego nie wolno robić. Kraków na przykład wprowadził zakaz.

Z drugiej strony ludzie bardzo wolno przechodzą na myślenie ekologiczne. Mamy jednego sympatycznego klienta, który podczas rozmowy z nami rozumiał wagę ekologii, przytakiwał, a na koniec spotkania poprosił nas o zaprojektowanie jednego kominka, gdzie mógłby sobie zapalić dużo drewna.

Z tematem śladu węglowego trafiliśmy idealnie czasowo, bo akurat mamy szczyt klimatyczny – osobiście ubolewam, że nie ma na nim ani Chin, ani Rosji. Choć pewnie politycy jak zwykle przyjadą, padną deklaracje, a życie swoje…  Ale mam nadzieję, że młode pokolenie zacznie to ekologiczne myślenie wdrażać i że będą kontrolować polityków. 

ZR: Wracając do architektury, tak jak pani powiedziała na początku, różnorodność naszego projektowania jest dosyć duża. Bardzo przyjemnie jest projektować domy jednorodzinne, specjalizujemy się w tzw. waterfrontach. Braliśmy niedawno udział w konkursie, w którym prosiliśmy o przesunięcie terminu z uwagi na to, że chcieliśmy uszczegółowić kilka kwestii projektowych. Kiedy oddaliśmy projekt, inwestor do nas zadzwonił i powiedział „Warto było czekać! Kompletnie trafiliście w to, o co nam chodzi!”. A dodam, że w konkursie brało udział kilka zacnych zespołów.

MB:  Mówiąc o zmianach w projektowaniu, chciałem zwrócić uwagę na temat biurowców – tam są niewyklarowane sytuacje. Moim zdaniem biura wrócą do pracy, ale nigdy nie będą to już te same biura, co trzy lata temu.

ZR: Całkowicie się zgadzam. Wcześniej to było takie szafowanie powierzchniami. Teraz firmy na pewno będą wynajmowały biura, ale te powierzchnie będą mniejsze, a najemcy będą ostrożniej podchodzić do tematu, biorąc pod uwagę to co się stało i co może się stać w przyszłości. Wydaje mi się z kolei, że mieszkania pozostaną mieszkaniami.

Projektujemy również hotele, ale bardziej na zasadzie większych aparthoteli, condo hoteli. Ludzie chcą gdzieś przyjechać, mieć gdzie uciec, muszą mieć swoją, tak jak ja to nazywam, daczę. A jak jest widok na morze czy widok na Giewont to wiadomo, że warto przyjechać odpocząć albo zdalnie popracować.

Pozostając w temacie hoteli. Jednym z post-pandemicznych trendów wydaje się być nacisk na funkcjonalność pokoi hotelowych.

ZR: Pokoje staną się bardziej ludzkie. Będą funkcjonować bardziej na zasadzie domu letniskowego, a nie przypominające mieszkania. To miejsca do funkcjonowania, ale jednocześnie sprzyjające regeneracji.

MB: Pokoje hotelowe będą przystosowane do tego, aby można w nich było popracować. Wcześniej to były tylko legowiska.

ZR: Obecnie realizowanych jest kilka olbrzymich kubaturowo hoteli w różnych miejscach Polski, które dewastują wręcz krajobraz i środowisko. Mam tu na myśli różnego rodzaju monstrualne zamki nad jeziorami czy hotele nad morzem. Naszym zdaniem jest to niedopuszczalna ingerencja w naturę i odmawiamy projektowania takich obiektów. Taka działalność powinna być zakazana.

Zrealizowane osiedle Oliva Koncept jest położone w sąsiedztwie parku krajobrazowego, Centrum Kompetencji STOS to największa realizowana obecnie inwestycja infrastrukturalna w Gdańsku i również bardzo ciekawy projekt, kamienica na placu Kaszubskim w Gdyni znajduje się na terenie uznanym za Pomnik Historii. To wszystko odpowiedzialne projekty...

MB: Dodałbym do tej listy jeszcze jeden super ciężki projekt: Yacht Park. Zaprojektowany jest na sztucznie usypanym kilkadziesiąt lat temu pirsie. Dwa metry poniżej linii wody. Uzgodnienia dotyczące pozwolenia na budowę odbywały się w dwóch instytucjach. To są bardzo ciężkie tematy.

Specjalnie takie wybieracie?

ZR: Specjalizujemy się w skomplikowanych tematach i trudnych lokalizacjach. To jest dla nas wyzwanie. Budynek centrum STOS-u dla Politechniki Gdańskiej, oprócz pomieszczeń dydaktycznych zawiera także największą serwerownię w Polsce Północnej. Obiekt ten ma ponad 600 tys. metrów, to trudny temat. Niedawno zawisła tam wiecha. Pięknie to wychodzi, idealnie układa się nam współpraca z inwestorem i z generalnym wykonawcą NDI. Co do wyzwań – my jesteśmy po to, żeby rozwiązywać problemy. I rozwiązujemy je. I nie raz się zdarza, że te rozwiązania są lepsze niż w pierwotnym projekcie!

MB: Rzeczywiście ma pani rację, mamy trudne projekty, to są trudne tematy. Powiedziałbym nawet, że to jest kwestia ciężaru gatunkowego i wielkości biura. Z tak skomplikowanymi tematami małe biura często by sobie nie poradziły.

ZR: Przytoczę pewien przykład. Realizujemy w centrum Gdyni projekt, gdzie magistrala sieci gazowej rzekomo przebiega przez działkę. My, celowo, nie wierzymy, odkopujemy i co się okazuje? Jest to nieużywana rura. Projekt na Placu Kaszubskim to kolejne wyzwanie. Stał tam budynek biurowy, gdzie właściciele bez żadnych uzgodnień zrobili sobie wjazd przez działkę naszego inwestora. Naszym zadaniem było to wszystko odkręcić, negocjować ze wspólnotami… udało się! Nie wspominam nawet o wodzie, zabytkach, bunkrach z czasów wojny.

Na Starym Mieście w Gdańsku realizujemy olbrzymi projekt budynku dla Akademii z hotelem uzupełniony funkcją hotelową. W kamienicach zabytkowych. Mamy już wszystkie uzgodnienia, pokonaliśmy wszystkie badania i tematy takie jak badania archeologiczne, poziom wód. W Sopocie z kolei robimy olbrzymi akademik na 700 pokoi, którego zygzakowaty kształt zaprojektowaliśmy tak, żeby omijał istniejące drzewa.

Czy zgodzilibyście się Panowie, że ostatnie lata w architekturze to boom rewitalizacyjno-modernizacyjny? Czy przyszłość architektury w dobie gospodarki cyrkularnej to przede wszystkim metamorfozy istniejących już obiektów i przestrzeni bardziej niż budowanie od zera?

MB: My tego trendu jeszcze tak bardzo nie czujemy, bo większość naszych projektów to obiekty nowe – w trudnych warunkach, ale nowe. Z pewnością jednak taki trend zaczyna się już rozwijać.

ZR: Nie zgodzę się z przedmówcą. Nawet w tej chwili realizujemy pięć projektów, w których musimy zachować istniejący budynek. Tak było chociażby w przypadku budynku na Długim Targu, gdzie rewitalizowaliśmy kilkaset zabytkowych pokoi, a nowa część powstała jako dobudowa. Przebudowa zabytkowego domu w Sopocie, do którego wykonaliśmy kompletnie współczesna dobudowę, była uzgadniania z konserwatorem. Robimy też już wspomniany projekt przy Placu Kaszubskim. Realizujemy projekty, gdzie musimy łączyć stare z nowym.

Osobiście bardzo się z tego tytułu cieszę. Jest coraz mniej działek, brakuje terenów pod inwestycje. Dzięki działaniom konserwatorów wojewódzkich – nie tylko w Trójmieście, ale i w całym kraju – zastopowano podpalanie i wyburzanie bardzo wartościowych obiektów. Nie potrafię sobie wyobrazić, jakoby obecna era w architekturze była erą najlepszą. Przedwojenna architektura była piękna, 70. lata miały bardzo wartościowe obiekty na wysokim poziomie warsztatu architektonicznego... Trzeba bardzo rozważnie do nich podchodzić, a nie podpalać, wyburzać i stawiać w ich miejsce idealne parcele do własnych działań deweloperskich. Musimy zadbać, jako architekci, jako stowarzyszenie, żeby ta spuścizna była utrzymana, żebyśmy dbali o te obiekty.

Nie mogę się z tym pogodzić, że nie uratowano dworca w Katowicach. Były protesty – ale cóż z tego? Piękny, nagradzany obiekt, światowa architektura… To tak jakby teraz kazali rozebrać katowicki Spodek, bo mają ochotę postawić wieżowiec!

Zbliżamy się powoli do końca tego roku. Jak byście Panowie go podsumowali?

MB: To był na pewno ciekawy rok. Jeszcze ciekawszy niż ten poprzedni, choć poprzedni był dużo bardziej dramatyczny! Ja bym sobie życzył jednej rzeczy: żeby następny rok nie był gorszy od tego! (śmiech). Nasza pracownia sobie radzi z różnych względów, ale ja stawiam na absolutną organizację i pilnowanie organizacji. Obecna pandemia zmusiła nas do super organizacji firmy. To jest to, w co wierzę.

ZR: A ja uważam, że organizacja organizacją, ale bez talentu, bez architektonicznej jakości, najlepsza organizacja nic nie da. Tutaj trzeba wygrywać konkursy, pozyskiwać inwestorów i nowe ciekawe projekty.

MB: Ale bez organizacji nie ma pieniędzy. Byliśmy tego świadkami kilka lat temu. Architektura to bardzo ciężki temat. Tutaj wszystko trzeba prowadzi niemalże za rączkę. Organizacja w architekturze jest bardzo ważna.

A ja myślę, że obaj Panowie macie rację, a ważne jest i jedno, i drugie (śmiech).

MB: Podsumowując ten rok, powiedziałbym, że był bardzo zróżnicowany i bardzo ciekawy. Z przyjemnością siedzimy nie raz w pracy nie czując zmęczenia, bo ta dawka adrenaliny z pracy nad naszymi projektami dodaje nam rozpędu. Życzę sobie jako architekt i członek SARP (podobnie jak wspólnik) żebyśmy byli bardziej doceniani i szanowani przez inwestorów. My jesteśmy dla nich. Jesteśmy dla nich pewnym partnerem, a nie tylko obecni żeby zrobić projekt. Jesteśmy z nimi do końca, na dobre i na złe. Od tego zależy sukces inwestycji.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Anna Sołomiewicz

-----------------------

Zbigniew Reszka i Michał Baryżewski założyli w 1989 roku w Gdyni biuro architektoniczne ArchDeco. Firma oferuje kompleksową obsługę projektową inwestycji budowlanych w zakresie architektury i wnętrz. W ramach 30-letniej działalności ArchDeco, architekci zaprojektowali wiele nagradzanych i rozpoznawalnych budynków. Za kompleks apartamentowy w Juracie otrzymali nominację do Nagrody Unii Europejskiej im. Miesa van der Rohe.

W 2013 roku zostali laureatami Honorowej Nagrody Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie